DRUKUJ

 

Książę

Publikacja:

 10-07-01

Autor:

 Inio
- Cholera! – wrzasnął. Jakiś złoty element tronu wbijał mu się w tyłek. Wszyscy dostojnicy królewscy zebrani w Sali tronowej odwrócili się w stronę księcia. Jego brat – Paul - również spojrzał na niego znacząco.
- Czy mógłbyś, książę, nie podważać mojego autorytetu? – spytał cierpliwie.
Garrett patrzył na niego tępym wzrokiem. Po chwili jakby się ocknął.
- Aaa… To ty przemawiasz?
Zebrani zachowali kamienny wyraz twarzy. Paul też starał się panować nad sobą wobec tej jawnej ignorancji.
- Tak, bracie. Wróćmy do tematu… - kontynuował.
- Przepraszam.
Paul spojrzał na Garretta. Na jego twarzy wyraźnie rysowała się żądza mordu.
- NO CO?! Jestem cicho! – wrzasnął książę.
Paul westchnął i podszedł do tronu.
- Wiem, ze nie wiesz nawet o czym mówiłem… Ale czy możesz mi nie przeszkadzać gdy przedstawiam strategię obrony kraju?
Garrett przewrócił oczami.
- Wiesz… Opowiem ci o genialnej strategii. Mojej.
Zeskoczył z podium i zaczął przechadzać się przed rządami siedzących.
- Drodzy hrabiowie… hrabinii… czy jakoś tak. Będę szczery. Zostaliście tu zaproszeni dla czystej formalności. Tak naprawdę wasze zdanie obchodzi mnie tyle ile żona mojego brata. Czyli nic, ogólnie rzecz biorąc. – popatrzył na Paula, który stał w milczeniu niedowierzając temu co się działo.
- Ponieważ ja i tak wszystko zrobię po swojemu – ciągnął książę.
Przez tłum przetoczył się jęk zdziwienia i oburzenia.
- I wiecie co zrobię? Zbiorę całe wojsko. Nawet to, które wynajęliście do ochrony waszych domów.
Podniosła się wrzawa. Garrett czekał na ciszę.
- Więc… O czym to ja mówiłem zanim mi tak brutalnie przerwano?
Spojrzał na brata.
- O zebraniu ludzi – rzekła Paul.
- Ach tak. Wiec gdy to zrobię, wyślę ich za granicę i każę rozwalić wszystko wokół. Będą palić, gwałcić, mordować – ich sprawa byleby zająć nowe tereny wokół naszego państwa. I kiedy po maksymalnie kilku tygodniach zyskam nowe rozległe włości, wycofam wojsko. Taki jest mój plan.
Uśmiechnął się szeroko. Następnie odwrócił się do wstrząśniętych dostojników.
- Po tych szybkich reformach wojskowych wasza żałosna instytucja zostaje rozwiązana. Zejdźcie mi z oczu.
Nagle coś sobie przypomniał. Zwrócił się do Paula.
- Zanim zapomnę: ty będziesz dowodził. I żadnych jeńców.
Wskoczył na podium i usiadł na tronie.
- Teraz tylko miejmy nadzieję, że mój ojciec nie wróci w tym roku – rzekł z entuzjazmem ku rozpaczy reszty obecnych. – Na pewno wszystko by schrzanił.

Data:

 ostatni dzień szkoły na gegrze ;)

Podpis:

 

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=63426

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl