DRUKUJ

 

4 dni do końca świata

Publikacja:

 08-09-28

Autor:

 Constantine11
WN. STUDIO TELEWIZYJNE – WIECZÓR
W studiu stoi elegancko ubrany DZIENNIKARZ.

DZIENNIKARZ
A teraz drodzy państwo, zapraszamy na orędzie prezydenta!

WN. GABINET PREZYDENTA – WIECZÓR
Przy biurku siedzi PREZYDENT. W tle flaga USA.

PREZYDENT
Dobry wieczór Ameryko! Chciałbym zaprezentować wam najnowsze oręże, które zrewolucjonizuje naszą armię – pistolet z zatrutymi strzałkami! Wymyśliłem go sam…

NAPISY POCZĄTKOWE
WN. KLASA LEKCYJNA – DZIEŃ
Do klasy wchodzi PREZYDENT, PREZYDENTOWA, MAX (doradca prezydenta), oraz kilku ochroniarzy.
W klasie stoliki odsunięte są pod ścianę, a na środku stoją dwa łóżka polowe. Prezydent patrzy na to z obrzydzeniem.

PREZYDENT
Tu mamy mieszkać?

PREZYDENTOWA
Zachciało Ci się niebieskiego domu, to teraz masz.

Trójka ochroniarzy: MARCUS 1, MARCUS 17 i MARCUS 22 stają przy prezydencie. MARCUS 1 trzyma bicz zamiast pistoletu, MARCUSZ 17 ubrane ma trampki, a MARCUS 22 ogromne okulary przeciwsłoneczne.

MARCUS 1
Melduję panie prezydencie, że lokal jest czysty!

PREZYDENT
(wskazując na bicz)
A co to za broń?

MARCUS 1
Niekonwencjonalna, panie prezydencie!

PREZYDENT
(do Marcusa 17, wskazując na trampki)
Buty?

MARCUS 17
Niekonwencjonalne, panie prezydencie!

PREZYDENT
(do Marcusa 22, wskazując na okulary)
Te okulary to pewnie też niekonwencjonalne?

MARCUS 22
Nie, okulary są zajefajne, panie prezydencie!

Prezydent chowa twarz w dłoniach.

PREZYDENT
Ważne żeby mnie nie zastrzelono… Ej Max, nie można nas na czas remontu zakwaterować gdzieś indziej, na przykład w World Trade Center?

MAX
World Trade Center już nie ma, panie prezydencie.

PREZYDENT
No a jakiś inny hotel w Waszyngtonie?

MAX
Mamy turniej piłkarski w USA. Przyjechali przedstawiciele wszystkich państw. Niestety brak wolnych miejsc, panie prezydencie.

PREZYDENT
Przedstawiciele? Premier, ministrowie?

MAX
Nie, panie prezydencie. Trener, piłkarze…

PREZYDENT
Czyli co, chcesz mi powiedzieć, że jakiś tam Jordan jest ważniejszy ode mnie?

MAX
Z ostatnich badań wynika, że mecz reprezentacji Brazylii oglądało więcej ludzi niż pańskie orędzie.

Cisza.

PREZYDENT
Jak śmiesz?!? Zwalniam Cię!

PREZYDENTOWA
Kristofer?!?

PREZYDENT
Marcus 1 i 17. Zabrać go stąd!

Ochroniarze wynoszą Maxa z klasy. Prezydentowa siada na krześle.

PREZYDENTOWA
No pięknie! I gdzie ty teraz znajdziesz następnego doradcę?

Prezydent uśmiecha się pod nosem.

WN. POKÓJ GREGORY’EGO – NOC
GREGORY (siostrzeniec prezydenta) siedzi przed telewizorem. Wokół mnóstwo pudełek z filmami na DVD. Nagle dzwoni telefon. Gregory naciska coś na odtwarzaczu i niechętnie wstaje.

PL. PRZED SZKOŁĄ – DZIEŃ
Gregory idzie do szkoły wraz ze swoją narzeczoną, Caroline. Trzymają się za ręce.

GREOGRY
…I gdy Lord Power miał stoczyć ostateczną walkę z siłami dobra, zadzwonił wujek z prośbą abym był jego doradcą.

Dochodzą pod szkołę. Zatrzymują się.

GREGORY
Wiesz, to może być dla mnie szansa. W końcu może spełni się moje marzenie i uratuję świat przed zagładą.

CAROLINE
Na pewno kochanie…

Caroline nachyla się. Chce pocałować Greogory’ego. Ten nagle podnosi rękę.

GREGORY
No, to niech moc będzie z Tobą!

Gregory wchodzi do szkoły. Caroline wzdycha.

CAROLINE
Co ja takiego w nim widzę…

Caroline wzdycha raz jeszcze i odchodzi.

Nieopodal stoi gazeciarz. Nagłówek na pierwszej stronie brzmi: „ROSJA WYBRAŁA – DIMITRIJSKI NOWYM PREZYDENTEM”.

WN. GABINET PREZYDENTA ROSJI – DZIEŃ
DIMITRIJSKI siedzi przy biurku. Na biurku, obok kilku PLAYBOI stoi porysowane zdjęcie PREZYDENTA, a nad nim napis DAMAGE.

WN. KLASA LEKCYJNA – DZIEŃ
Prezydentowa siedzi i czyta jakieś kobiece czasopismo. Gregory bawi się PISTOLETEM NA ZATRUTE STRZAŁKI. Prezydent rozkłada szachy. Pokoju pilnuje kilku ochroniarzy.

PREZYDENT
Marcus 7, lubisz grać w szachy?

MARCUS 7
Tak, panie prezydencie.

PREZYDENT
To chodź, nauczysz mnie!

Marcus podchodzi do stolika. Nagle do pokoju wbiega SWETONIUSZ – naukowiec z biura prezydenckiego.


PREZYDENT
Czy to jest pieprzone Empire State Building, że można tak sobie wchodzić i wychodzić kiedy się chce?

SWETONIUSZ
Panie prezydencie, kometa leci w kierunku Ziemi!

Gregory upuszcza pistolet. Podchodzi bliżej.

PREZYDENT
Hurra, będzie przyjęcie!

Prezydent wraca do rozkładania szachów. Po chwili przerywa zajęcie.

PREZYDENT
Zaraz zaraz, jak to kometa?

SWETONIUSZ
No normalnie, leci i ciągnie się za nią taki warkocz. Jeśli jej nie powstrzymamy zniszczy całą planetę!

PREZYDENT
Dobrze Swetoniuszu, zadzwoń do generała Smithsa i wystrzelcie w nią pocisk nuklearny.

SWETONIUSZ
No właśnie tak nie można… To specyficzny rodzaj komety. Może ją zniszczyć tylko włos konia Liberyjskiego.


PREZYDENT
Skontaktuj się więc z ekologiem Smithsem i załatwcie sprawę.

SWETONIUSZ
To gatunek zagrożony. Niewiadomo ile ich zostało. Nikt nie wie, gdzie można je znaleźć…

Cisza. Prezydent przestaje układać szachy. Wstaje.

PREZYDENT
O cholerka-loterka… Ile mamy czasu?

SWETONIUSZ
Cztery dni.

PREZYDENT
To magiczna liczba, są cztery strony świata… Gregory!

Gregory staje przed prezydentem. Salutuje.

GREGORY
Jestem gotowy wujku!

PREZYDENT
Zwołaj mi zebranie sztabu kryzysowego w sali wykładowej!

Greogory zawiedziony odchodzi.

WN. SALA WYKŁADOWA – DZIEŃ
Swetoniusz rysuje kropkę na tablicy. PREZYDENTOWA, która siedzi obok prezydenta, dostrzega jak jeden z członków sztabu kryzysowego trzyma dzisiejszą gazetę z informacją, iż Dimitrijski został prezydentem Rosji. Prezydentowa zakrztusza się wodą.

SWETONIUSZ
Dlatego jeśli nie znajdziemy tego konia, zostanie z nas tyle. Nawet mniej.

Swetoniusz wskazuje na kropkę. Cisza.

PREZYDENT
Konia z rzędem dla tego kto znajdzie mi tego konia!

Cisza. Wszyscy mają dziwne miny.

PREZYDENT
Macie rację… 5mln dolarów dla znalazcy!

Cisza.

PREZYDENT
Jazda!

Wszyscy wybiegają. Nagle się zatrzymują.

PREZYDENT
Media nie mogą się o niczym dowiedzieć! Nie chcę siać paniki! Mój wujek siał owies, więc wiem, że sianie to ciężki kawałek chleba!


Wszyscy wybiegają.

WN. GABINET PREZYDENTA ROSJI – WIECZÓR
Dimitrijski siedzi za biurkiem. Na kolanach siedzą mu dwie DZIEWCZYNY i karmią go wiśniami.

DZIEWCZYNA 1
A teraz za Martynkę!

DZIEWCZYNA 2
Za Justynkę!

DZIEWCZYNA 1
Martynkę!

DZIEWCZYNA 2
Justynkę!

Dziewczyny zaczynają się szarpać. Dimitrijski ich rozdziela.

DIMITRIJSKI
To może za Martynkę i Justynkę!

Dimitrijski sam bierze wiśnie do buzi, dziewczyny są już spokojne. Nagle do pokoju wchodzi PREZYDENTOWA. Dimitrijski jest zaskoczony. Wygania dziewczyny.

DIMITRIJSKI
O cholerka-loterka…

PL. ULICA – DZIEŃ
Gazeciarz sprzedaje gazety. Nagłówek głosi: „Kometa leci w kierunku Ziemi – mamy tylko 4 dni”.

WN. POKÓJ CHŁOPAKA – DZIEŃ
CHŁOPAK stoi przy telefonie. Na stoliku leży dzisiejsza gazeta.

CHŁOPAK
Halo? Agencja Lullaby? Poproszę trzy dziewczyny na Komorowską 17.

CIĘCIE DO:

WN. KLASA LEKCYJNA – DZIEŃ
Przy tablicy stoi wściekły prezydent. W ręku trzyma dzisiejszą gazetę. Przy stolikach siedzą jego współpracownicy ze spuszczonymi głowami.

PREZYDENT
A prosiłem? Prosiłem?

Wszyscy kiwają głową.

PREZYDENT
I teraz mamy skutki!

Prezydent skina na Marcusa 1. Ten otwiera drzwi. Do klasy wchodzi nagi mężczyzna z transparentem: „Koniec jest bliski”. Przechodzi po klasie po czym wychodzi.

PREZYDENT
Koniec zebrania!

WSPÓŁPRACOWNIK
Panie prezydencie, czyli z tym końcem to chodziło o zebranie?

PREZYDENT
Wynocha!!!

Współpracownicy wychodzą. W klasie zostają prezydent, prezydentowa, Gregory i ochroniarze.
Cisza.
Prezydent podchodzi do Marcusa 1.

PREZYDENT
Marcus 1, weź kogoś ze sobą i pojedźcie do domu redaktora naczelnego tej gazety. Chcę wiedzieć kto nas zdradził.

MARCUS 1
Tak jest, panie prezydencie.

Marcus 1 wychodzi.

PL. PRZED DOMEM REDAKTORA NACZELNEGO/DOM – WIECZÓR
Pod dom REDAKTORA NACZELNEGO, na skuterze, podjeżdżają Marcus 1 i Marcus 17. Parkują i podchodzą do drzwi. Dzwonią. Otwiera im redaktor naczelny.

REDAKTOR NACZELNY
Słucham panów?

MARCUS 1
Słuchać to ty kurwa możesz muzyki!

Ochroniarze łapią redaktora naczelnego „za fraki” i wprowadzają go do domu. Rzucają nim o ścianę. W telewizorze wyświetlany jest FILM.

MARCUS 1
Biuro Ochrony Prezydenta!

Ochroniarze pokazują odznaki.

MARCUS 17
Chcemy kurwa wiedzieć od kogo masz pierdolone informacje dotyczące jebanej komety lecącej w kierunku… cholera, skończyły mi się przekleństwa! W kierunku Ziemi! Lepiej żebyś mówił, bo inaczej odjebiemy Ci łeb i fjuta, a następnie zrobimy z tego pudding!

Cisza.

AKTOR W FILMIE
(z offu)
Bo inaczej odjebiemy Ci łeb i fjuta, a następnie zrobimy z tego pudding.

Cisza.

MARCUS 1
A mieliśmy być oryginalni!

Redaktor naczelny ucieka przez okno.

MARCUS 17
Sam to wymyśliłem, słowo daję!

MARCUS 1
Redaktor zwiewa, za nim!

Ochroniarze również wyskakują przez okno. Robi się coraz ciemniej.

MARCUS 1
Masz pistolet, strzelaj!

MARCUS 17
Wiesz przecież, że to atrapa!

Marcus 1 wyciąga swój bicz. Łapie nim redaktora naczelnego.

REDAKTOR NACZELNY
Dobrze, powiem, wszystko powiem! Zadzwonił do mnie Dimitrijski, prezydent Rosji!

MARCUS 1
(do Marcusa 17)
Ma kontakty, ostrożnie z nim.

MARCUS 17
Nie można było tak od razu?

Ochroniarze odchodzą. Redaktor naczelny wyciąga z kieszeni telefon komórkowy.

REDAKTOR NACZELNY
Grażyna? Cześć, mówi Michał. Słuchaj, mam zlecenie. Będę chciał pełen reportaż. Tak, będzie na pierwszej stronie.

WN. KLASA LEKCYJNA – WIECZÓR
Prezydent stoi z Marcusem 1 pod ścianą. Gregory ogląda filmy, a prezydentowa wygląda za okno.

PREZYDENT
Czego ode mnie chce ten facet? (pauza) Wyślijcie depeszę. To będzie mroźna wojna.

MARCUS 1
Prawdopodobnie zimna, panie prezydencie.

PREZYDENT
Nie nie Marcus, zimna już była. Czas posunąć się o krok dalej.

Do sali wchodzi Agnes.

AGNES
Panie prezydencie, dzwonił pański wuj z Kentucky, George Henry III. Mówił, że ma jeden okaz konia Liberyjskiego.

Prezydent uśmiecha się.

PREZYDENT
Z Kentucky! Uwielbiam murzynów, mają tam piękne morze! Co chce w zamian?

AGNES
W zamian chce się dowiedzieć kto na jego urodzinach w 65 spalił króliczka miniaturkę.

PREZYDENT
Co? A po co mu to wiedzieć?

AGNES
Nie wiem, nie wtrącam się w sprawy prywatne osób trzecich.

Cisza.
PREZYDENT
Nie ma mowy.

Cisza. Ogólna konsternacja.

AGNES
Jak pan sobie życzy…

Agnes wychodzi. Cisza.

PREZYDENT
Kładźmy się spać, już późno.

Do prezydenta podchodzi Gregory.

GREGORY
Wujku, czy mogę coś zasugerować? Jeśli teraz nie zdobędziemy tego konia, kometa zniszczy Ziemię, a ty nie będziesz miał szans na reelekcję za dwa lata!

Cisza.

PREZYDENT
Masz nie tylko rację, ale i łeb na karku! Wszyscy wyjdźcie, poza Gregorym!

Wszyscy wychodzą. Prezydent siada z Gregorym przy stoliku.

PREZYDENT
Gregory… Jesteś moim lewym uchem.

GREGORY
Chyba prawą nogą!

PREZYDENT
Włosem?

GREGORY
Piętą?

PREZYDENT
Nie ważne czym. Ważne, że mam do Ciebie pełne zaufanie. Pojedziesz po tego konia. Nie zawiedź mnie.

Gregory wychodzi.

WN. KORYTARZ – NOC
Świecą malutkie lampki, panuje półmrok. Na korytarz wchodzi GRAŻYNA – dziennikarka. Nie rozstaje się ze swoim aparatem fotograficznym.

PREZYDENTOWA
(z offu)
Kentucky, ul. Kurczaków 19. Mężczyzna nazywa się George Henry III i ma jeden okaz konia liberyjskiego. Możesz tam spotkać kogoś od nas, będzie wyglądał jak rycerz Jedi, ale to tchórz.

Grażyna zatrzymuje się przy toalecie. W toalecie, przy lustrze stoi prezydentowa z telefonem komórkowym w ręku.

GRAŻYNA
(do siebie)
Kentucky…

Grażyna staje pod ścianą. Wyobraża sobie siebie, przed tłumem dziennikarzy, jak relacjonuje morderczą wyprawę z koniem liberyjskim by zniszczyć kometę.

PREZYDENTOWA
(z offu)
No, to zdrastwujciet!

Prezydentowa wychodzi, lecz nie dostrzega Grażyny. Prezydentowa wchodzi do klasy. Grażyna odbiega.

WN. SALA LEKCYJNA – DZIEŃ
Prezydent śpi. Dimitrijski siedzi przy biurku i pali papierosa. Związany Gregory leży na ziemi. Drzwi pilnuje kilku ludzi Dimitrijskiego. Na biurku leży KAMERA.
Prezydent się budzi. Na widok Gregory’ego i Dimitrijskiego odskakuje pod ścianę. Chce uciec, lecz nie ma dokąd.

PREZYDENT
Buenos Dias Dimitrijski…

DIMITRIJSKI
Buenos pistoletos!

Dimitrijski wstaje, wyciąga pistolet i podchodzi do prezydenta. Celuje w niego.

DIMITRIJSKI
Muszę Ci powiedzieć, że ten Twój wujek z Kentucky to naprawdę bardzo dobry farmer! Taki amerykański!

Do klasy wchodzi prezydentowa.

PREZYDENT
Kochanie pomóż mi, zrób coś!

Prezydentowa podnosi z ziemi pistolet z zatrutymi strzałkami. Celuje w prezydenta.

DIMITRIJSKI
Cholerka-loterka Kristi, co?

Prezydent robi zdziwioną minę.

PREZYDENT
Skąd…

DIMITRIJSKI
No to do odpowiedzi… Cholerka-loterka, kogo by tu wybrać? Pani Kowalska miała klasę!

Cisza.

DIMITRIJSKI
No jak to, kolegi, ze szkolnej ławki nie poznajesz? Kumpla, któremu odbiłeś dziewczynę na nowy motocykl?

PREZYDENT
Victor… Przecież ty nie żyjesz!

PREZYDENTOWA
Też tak myślałam. Do czasu, gdy zobaczyłam w gazecie jego zdjęcie. Od razu go poznałam.

DIMITRIJSKI
Ja po prostu nie mogłem znieść, że najlepszy kumpel odbił mi dziewczynę! Zniknąłem, wrzuciłem buty do rzeki, żebyście myśleli, że się utopiłem. Zapragnąłem się zemścić…

PREZYDENTOWA
A ty rozbiłeś motocykl i zrozumiałam, że tak naprawdę kocham Victora.

PREZYDENT
To dlaczego byłaś ze mną tyle lat?

PREZYDENTOWA
Dla pieniędzy, których zawsze miałeś dużo! Ale, że Dimitrijski też ma ich teraz dużo, postanowiłam wrócić do niego.

PREZYDENT
O żesz ty…

Prezydentowa idzie po kamerę. Podaje Dimitrijskiemu.

DIMITRIJSKI
Dzisiaj moja zemsta dobiegnie końca! Nagrasz się na kamerę, zrzekniesz się prezydentury na rzecz pracy u mnie, oraz powiesz, że to ja znalazłem konia i uratowałem świat przed zagładą.

PREZYDENTOWA
Goryle, get out motherfuckers!

Ludzie Dimitrijskiego wychodzą. Dimitrijski włącza kamerę. Nagle do pokoju wchodzi Grażyna z gazetą w ręku.

PREZYDENTOWA
Powiedziałam get out?

GRAŻYNA
Słaby akcent misis!

Grażyna rzuca gazetę na ziemię. Tytuł: „Dziennikarka odkryła międzynarodowy spisek i uratowała świat przed zagładą!”

PREZYDENTOWA
Co to ma być?

GRAŻYNA
Kup!

PREZYDENTOWA
O nie!

Prezydentowa strzela, lecz pocisk trafia ją.

PREZYDENTOWA
Co to ma znaczyć?

PREZYDENT
A czy ja zrobiłem kiedyś coś dobrze?

Prezydentowa umiera. Cisza. Dimitrijski odkłada kamerę.

DIMITRIJSKI
Ja kupię. Dolara?

Dimitrijski wręcza Grażynie dolara. Podnosi gazetę.

DIMITRIJSKI
Nasza dziennikarka, Grażyna Więcławska, zdemaskowała spisek zawiązany przez władze rosyjskie i amerykańskie, mający na celu przejęcie Mozambiku. Przy okazji, zdobywając konia liberyjskiego od pewnego pana z Kentucky, uratowała świat przed zagładą.

GRAŻYNA
CIA już jedzie.

Słychać wycie syreny.
WYCIEMNIENIE
ROZJAŚNIENIE

WN. SALA WYKŁADOWA – DZIEŃ
Pełna sala. Na mównicy stoi DZIENNIKARZ.

DZIENNIKARZ
Widzicie moi drodzy, dziennikarz to specyficzny zawód. Potrafi kreować rzeczywistość, co pokazałem na przytoczonej historyjce…

WYCIEMNIENIE.

KONIEC

Data:

 2007

Podpis:

 Constantine11

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=47998

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl