DRUKUJ

 

instrumentalność

Publikacja:

 08-02-15

Autor:

 Meritaten
pod portykiem z płaskorzeźbami
żył zastygniętych i giętkich
spotkałam muzyka
urody klasycznej

wyciągał wstydliwie rąbek kapelusza

podeszłam cicho na palcach
gdy on jeszcze pod nosem nucił
wabił spokój wszechświata
do siebie i ciasnej uliczki

wychyliłam szyję za kołnierz
w barwach słonecznej niedzieli
a on grał smęcąc niewymownie
do pobladłej wiolączeli

przyciągnięta zjawiskiem
z błyskiem w oku kokietki
zakręciłam się wokół libretta
w kole przez ruch podwiniętej sukienki

i zaszumiały ulice
gołębim trzepotem skrzydeł
a mury skrzypiały tak słodko
jak mozartowskie skrzypce

w giętkich palcach były gałęzie
zza okiennego podwórza
przebiegłe i pnące ku górze
dźwięki w bramach i ogrodach

w nadgarstkach miał gest dyrygenta
bożka z dawnych mozaiek
grał sunąc po strunie
od bioder do gryfu

z krańca w kraniec

leciały nuty na łeb na szyję
po szyi gasnąc w milionach kombinacji
rozpryskiwały się o piersi i podbródek
odegrane-z wydechem spadając

w bezdech kompletnej ciemności
nieprzytomnych lecz otwartych oczu

zamaszyste ruchy tnące w powietrzu łuki
z których strzelają gliniani amorkowie
dłonie artysty niesłychanego kunsztu
dotykające z czcią lecz zuchwale

w duecie westchnień
rytmicznym szale

gdy odeszłam nie powiedziałam mu tylko
"jestem urzeczona maestro"

Data:

 14 II 2008

Podpis:

 Córka króla Meritaton

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=43427

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl