DRUKUJ

 

Szerszeń.Zimna jak sopel.Rozdział 4.

Publikacja:

 08-01-30

Autor:

 panda78
Rozdział czwarty.Szpital
3 tygodnie później
Angie obudziła się.Była w jakimś pokoju.Ale jak się tu znalazła? Była cała w bandażach.A więc żyje.Ale kto do diabła ją uratował ?
Pamiętała piekielny ból na całym ciele, twarz zatroskanego mężczyzny, biegających ludzi. Sygnał pogotowia. I twarz jakiejś Usmiechniętej niesmiało dziewczynki w czerwonej sukience i z kokardą we włosach która trzymała ja za rękę...
A potem ? Głos policjantki.Taa, skoro słyszała policjantkę, to to oznacza że ją wyciągnęli.Straszliwie się bała, ale nie krzyczała, bo nie mogła oddychać....
Próbowała się podnieść.Z trudem ale to się udało.Naprzeciwko jej łóżka stało lustro.Zobaczyła szafirowe oczy szczupłej, drobnej nastolatki.Zdarła bandaż z twarzy.Zobaczyła ładną twarzyczkę.Dotknęła twarzy palcem,Syknęła.I jeszcze coś.Spostrzegła że jest podłączona do kilku urządzeń w tym kroplówki.Odrzuciła kołdrę.Nogi również miała w bandażach.Powoli wstała.Najpierw prawa noga na podłodze, potem lewa.Szurając nogami po podłodze dotarła do lustra.Oczywiście na tyle, na ile pozwalały jej kabelki i zaczęła się sobie przyglądać.Wtem klamka się poruszyła.Weszła kobieta z tacą na ręce i w białym fartuchu.Była zamyślona.Nie patrzyła przed siebie.Położyła tackę na stoliku.Z tacki ściągnęła świezo przyniesione lekarstwa i zabrała żużyte.Wzięła do rąk tackę,Obróciła się.Dopiero teraz wychodząc spojrzała w stronę lustra i...i napotkała twarz dziecka z kciukiem w buzi.
Tacka wypadła jej z rąk.Chwyciła się za głowę i krzyknęła :
--O mój Boże!!Angelika!!!Wyszła ze śpiączki!!Dooktorze!!
Z korytarza słychać było kroki mężczyzny.Ktoś biegł.
*
W tym samym czasie.
Dyrektorka jeszcze raz popatrzyła na swojego gościa.
Przed nią siedziała dziewczyna o dużych,diamentowo-czarnych oczach i kasztanowych, rozpuszczonych, sięgających ramion włosach.Ubrana w czerwoną bluzeczkę, czerwoną sukienkę i brązowe rajtuzy, na nogach miała czerwone bambosze, w lewym ręku trzymała czerwoną gumkę do związywania włosów , a w prawej dłoni doscisnietą do serca lalkę.Miała około metr sześdziesiat wzrostu, była śliczna.Siedziała lekko wystraszona rozgladając się lękliwie po gabinecie.
Ta mała nie wygląda na bogatą.W tym wypadku powiedzenie, że pozory mogą mylić sprawdza się znakomicie -pomyślała Tessa.Uśmiechnęła się ironicznie..Spojrzała w okno.Na zewnątrz stał 20 letni ropzadający się żółty rools-royce .O nią oparty stał wysoki, łysawy mężczyzna w garniturze i krawacie,dzinsowych czarnych spodniach, w ciemnych okularach, i białej koszuli,którą przykrywała skórzana kurtka i palił papierosa. dTessa Odchrząknęła.
-Tyle jest szkół w mieście.Dlaczego pani wybrała właśnie naszą ? Przecież mogłaby pani pójść od razu na uniwersytet...Z testów wyszło że ma pani bardzo wysoki iloraz inteligencji....Więc dlaczego?
Dziewczyna uśmiechnęła się.Ten uśmiech był lekko szczerbaty, bo brakowało 4 zębów.Popatrzyła tymi swoiomi dużymi oczami na dyrektorkę.Strach odszedł.
-Tutaj chodziły największe głowy miasta, prawda?
Tessa była poważna, mimo że to był żart.
-Nie o to mi chodzi.Rok szkolny trwa od dwóch miesięcy....Poza tym nasza szkoła ma bardzo wysokie czesne, płatne z góry, a nie wiem czy jest pani w stanie nam je zapewnić pannno ....
Dyrektorka jeszcze raz spojrzała w papiery.Niepotrzebnie.
-Estera Carrol.Jeśli chodzi o to , co mówiła pani wcześniej, to wszystko jest w papierach.Korensopodencje proszę mi dostarczac osobiście lub zostawic w sekretariacie, to ja odbiorę.Przejdźmy do spraw finansowych.Nie chcę zwlekać.Czy taka kwota wystarczy ?
Estera wyciągnęła czek z kieszeni sukienki,stanęła na palcach ogladając dziwnie z tyłu kolasna i położyła go na drugim końcu biurka.Miała przy tym bardzo poważną minę.Wygląda prześmiesznie z tą swoją powagą -pomyślała Tessa.Uśmiechnęła się.Wzięła do ręki czek..
Zaksztusiła się.Jasna cholera!!!Skąd ta mała miała tyle forsy?!
-Czy coś nie w porządku ? -w głosie Estery słychać było troskę.
Tessa cały czas kaszlała.Przestań -pomyślała- bo ta bogaczka gotowa jeszcze sie wycofać a jak się wycofa to będzie źle....I przestała.
-Nie, myślę, że to w zupełności wystarczy....Witamy w szkole podstawowej nr 12 panno Slim.Proszę iść na lekcje.
Nastolataka uśmiechnęła się od ucha do ucha.To własnie w ten sposób zjednywała sobie ludzi.
-Dziękuję.
Po czym dygnęła. -No idź już, moja mała.
Gloria wybiegła.
-Urocza -mruknęła Tessa i uśmiechnęła się, chowając czek do kieszeni.
cdn

Data:

 w trakcie

Podpis:

 Panda

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=43102

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl