DRUKUJ

 

Milena.Dziecię cienia.Rozdział 2.

Publikacja:

 07-10-22

Autor:

 panda78
Rozdział 2.Najbogatsza nastoltka w Stanach.

Amelia obudziła się z bólem głowy i z niesamowicie piekącym bólem dolnej części jej nigdy nie zagojonej twarzy (od nosa do szyji). Każda nocna wycieczka kosztowała ją sporo bólu i cierpienia. Miała tego powyżej uszu.To ciągłe ratowanie samotnych nastolatek ściganie złodziei , zabijanie bandytów.
-Musisz z tym skończyc, Jenisei , bo staniesz sie taka jak oni.-mruknęla do siebie.
Wstała.Podeszła do lustra nie patrząc jednak w nie.Siegnęła po zdjęcie w złotej oprawie.Była na nim leżąca na kanapie śliczna blondwłosa dwunastolatka z brązowymi oczyma która pokazując białe zęby usmiechała sie łobuzersko.Dziewczynka trzymała przed sobą nowy model lalki barbie.Dziecko ubrane było białą bluzeczkę z ładnymi rózowo-zielono-żółtymi kwiatkami i najnowszy model dzinsów.Napis pod zdjęciem mówił:
" Mała śliczna Barbie dla małej księżniczki"
Natomiast kiedy się wyjęło zdjęcie z oprawki to po drugiej stronie zdjęcia było napisane ręcznym pismem
"Jenifer Connely gwiazda Marvel i reklam produktów dla dzieci"
Nagle wróciły wspomnienia....
*
-Tato ja muszę wiedzieć.-próbowała drążyc temat śliczna 11latka.Stała w salonie przy piecu z angielską filiżanką herbaty .salon było bogaty ale z gustem.Fotele antyczne, ładne zielone tapety ogromny stół z wzorzystym obrusem.Urokliwy perski dywan.
-Te twoje reklamy.zawróciły ci w głowie-syknął mężczyzna.-Zachowujesz się tak jak twoja matka.
Dziewczynka zmrużyła brwi.Miała poważną minę.
-ja tylko się spytałam czy jestem twoją córką.
Moja kariera nie ma tu nic do rzeczy.A poza tym jesteś pijany
-Wiesz co ci powiem Jenifer? Myślisz że jak masz to wszytko to możesz mi dyktowac warunki?-mężczyzna siedzący w fotelu prychnął drwiąco.
-To było dawno.Ja tylko pytam czy..
-Przestań Jen.Komu dałaś dupy, żeby być twarzą Marvela co? Może usiadłaś jakiemus facetowi na kolanach? A może pozwoliłaś by ten twój Ben syn ściągnął ci majti i wsadził ci kutasa w cipę co ? To samo zrobiła twoja matka he he -meżczyzna usmiechnął się triumfująco.
Dziewczynka otwarła buzię z zaskoczenia.Wypusciła z ręki filizankę która rzobiła się w drobny mak.W jej oczach pojawiły się łzy.Głośno płacząc wybiegła z pokoju.Zbiegła po schodach.cały czas słyszała śmiech mężczyzny.Ubrała żółta kurtkę cały czas głosno płacząc.Trzasnęła drzwiami.Na polu był ziąb, Dodatkowo padał deszcz.Ale dziecko nie zwróciło na to uwagi.Było ciemno.Jedenastoletnia zapłakana dziewczynka szła w ółtej kapuzie przed siebie w nieznanym kierunku.po pewnym czasie wyciągnęła dobrej klasy telefon komórkowy i wykręciła nr.

Ben słuchał głośnej muzyki.jakiegos zespołu rockowego.To właśnie dlatego na początku nie słyszał telefonu, chociaż ten dzwonił ze trzy razy.Dopiero gdy wszedł ojciec ściszył muzykę.
-Ben odbierz swój telefon.
-A co się stało?
-Jenifer ciągle dzwoni.Jest roztrzęsiona.
Ben całkowicie wyłączył muzykę.2 połączenia nieodebrane i jedno w trakcie..Odebrał.
-Tak kwiatuszku?
Usłyszał zapłakany głos Jenny.Głos się zacinał i jąkał.
-Spokojnie Jenifer.Powtórz.
Głos tym razem był spokojniejszy.
-A to skurwysyn!-zaklął Ben-Co jeszcze powiedział?
Głos odpowiedział
-Jen tego bym ci zrobił przeciez wiesz.Kocham cię jak siostrę.
Krótka zapłakana odpowiedź.
-gdzie jesteś?
Odpowiedziało mu wahanie i zakłopotanie.
-Dobra nieważne .Zostań tam.Juz do ciebie jadę.

NBC wydanie główne.
" Dzisiejszej nocy miał miejsce tragiczny wypadek.jadący z prędkością około 150km/h chevroleta około 17letni męzczyzna chcąc uniknąć czołowego zderzenia z tirem skręcił i uderzył w drzewo.Kierowca tira na szczęście zatrzymał się i wezwał pogotowie i straż pożarną ponieważ samochód stanął w płomieniach.Kierowca chevroleta zginął na miejscu.Przez trzy godziny starżacy próbowali wyciagnąć uwięzioną płonącą żywcem pasażerkę, gwiazdkę reklam barbie i produktów żywnościowych dla dzieci, Jenifer Connely.W końcu im się udało. Cieżko poparzoną dziewczynkę odwiozło pogotowie do szpitala, gdzie walczy o zycie"
*
Jenifer syknęła z bólu.Zapomniała o bolącej twarzy na chwilę i teraz ból o sobie przypomniał.Pobiegła szybko do łazienki i do olbrzymiej wanny puściła wodę.W tym czasie namoczyła ręcznik i delikatnie położyła go na piekącej twarzy.Rozebrała sie i weszła do wanny.Zimna woda przyjemnie chłodziła jej spalona twarz..
przeczytajcie rozdział 1
CDN

Data:

 w trakcie

Podpis:

 Panda

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=39780

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl