DRUKUJ

 

ZAKLINACZ - GRECHUTA

Publikacja:

 07-10-09

Autor:

 Emil Grabicz
Muzyka to nic innego jak umieszczanie pewnych dźwięków w czasie. Dźwięków ogólnie dostępnych
i znanych. Pisanie to również nic innego jak składanie pewnych słów, ogólnie znanych, w dowolnym
szyku i formie. Pozornie nic szczególnego, jednak zamienianie słów i dźwięków na emocje, czy uczucia, szyfrowanie przy pomocy tylko sobie znanego kodu, subtelnych przekazów, pytań i odpowiedzi o nieoczekiwanej sile rażenia, wywołującej łzy, śmiech, czy zadumę, to rzadkie talenty, które przytrafiają się nielicznym. Codziennie skazani jesteśmy na zalew słów i dźwięków. Poraża nas światowy chaos "muzycznej" wieży Babel, bełkot, rynsztok i nieustanny show milionów wykonawców, autorów, artystów różnej "maści", z rankingów światowych, i prowincjonalnych.
Pewne rzeczy i wydarzenia nudzą nas szybko, a inne, w miarę czasu, interesują nas coraz intensywniej,
aż kiedyś też powszednieją. Są też i takie, które nie nudzą się nigdy, których słuchamy, oglądamy czy czytamy z niezmienną ciekawością i należnym szacunkiem. To zainteresowanie wynika z pewnych czynników, czasami zupełnie niezależnych od naszych poglądów i upodobań. To coś porusza do głębi naszą wrażliwość a czasami nieustalone stany naszej świadomości, które z rzeczywistością nie mają nieraz nic wspólnego, a niejednokrotnie wynikają z naszych podświadomych oczekiwań i czasami bardzo pasują do naszego życia, naszych problemów, naszych marzeń, wyobrażeń z pogranicza snów, "słodkiej" nieprawdy, czy nawet pobożnych życzeń. Niezapomniany geniusz polskiej piosenki, Marek Grechuta, charyzmatyczny melancholik, niestrudzony poszukiwacz słów i dźwięków, którymi czarował i poruszał nas do głębi z niezmiennym sobie chłopięcym wdziękiem, i artystycznym kunsztem, przeszedł do legendy i zasiada w panteonie mistrzów nastroju tego pokroju co, francuski czarodziej serc i dusz Jacques Brell.
Coś się kończy, chociażby po to, aby mogło zacząć się coś nowego.
Są rzeczy, które nie mogą niestety (i na
szczęście)się skończyć, bo nowe nie jest w stanie zastąpić starego. Tak jest właśnie z muzyką Grechuty. Tworzy się pewnego rodzaju nisza czasu i przestrzeni, która jest zarezerwowana dla kogoś, kto już więcej nie przyjdzie, pomimo, że jest wśród nas obecny, tym, co stworzył i zostawił po sobie. Niepowtarzalny świat uczuć, wdzięk, lekkość i mistrzowska interpretacja ponadczasowej poezji znakomitych polskich poetów, którą Grechuta misternie oprawiał w dźwięk czyniąc z niej prawdziwe klejnoty muzyczne.

Piosenki Marka Grechuty to uniwersalny przekaz dla wszystkich, którzy chcą się nauczyć marzyć i tych którzy już umieją. Dla wszystkich tych, którzy chcą żyć i tych, co chcieliby umierać. Dla tych, którzy szukają dopiero miłości i tych, którzy ją znaleźli. Dla tych, co już są i dla tych, co przyjdą po nich. Dla bogatych i nędzarzy, dla sytych i głodnych. Dla tych wszystkich, którzy szukają natchnienia i światła nadziei, i dla tych, dla których nie pali się już nic.
"Marku, bardzo nam Ciebie brakuje! Dzisiaj już nikt nie potrafi tak cudownie zaklinać poezji w muzykę jak Ty! Czarodzieju słowa, dźwięku i duszy! Magia Twojej muzyki brzmi w nas jak codzienna modlitwa. Odwieczna tęsknota za miłością, sercem, za drugim człowiekiem. Dzięki Tobie słyszymy i czujemy to, co kiedyś było dla nas nieznane. Dzięki Tobie potrafimy naprawdę kochać i cieszyć się miłością. Dzięki Tobie potrafimy lepiej znosić ból i cierpienia. Dzięki Tobie o wiele łatwiej żyć i ...umierać. Dzięki Tobie możemy otwierać duszę i zamykać.
Tyle razy, ile razy słuchamy Twojego śpiewania! To jest jak nieskończoność nieskończoności, którą odkryłeś dla nas swoją muzyką i pozwoliłeś nam tam pozostać. Dzięki Tobie..."


Ps.
Nikt i nic nie zastąpi nam Mistrza Grechuty, chociaż na rynku, w "muzycznym cieście", pojawiają się czasami "przepyszne rodzynki"! Jest coś genialnego, ale tylko dla tych, którzy ciągle szukają miłości i chcieliby się dowiedzieć co i kogo mają szukać.Hmm, ci co szukają,... a więc prawie wszyscy! Piosenka Kobranocki, "Dotykaj delikatnie". To odpływ na bardzo wysokim pułapie chmur, można naprawdę z tęsknoty oszaleć! To dobrze, takie szaleństwo, to murowana adrenalina. To dokładny, słowno-muzyczny szkic prawdziwej wyspy skarbów!
Ta wyspa, to... KOBIETA! A więc panowie, do wioseł i żagli! Dotykać delikatnie...hmm... rzęs pokłonem. Niesssamowite!

Data:

 2007

Podpis:

 Emil Grabicz

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=37727

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl