DRUKUJ

 

Chłopiec z dusza dziewczynki

Publikacja:

 07-06-06

Autor:

 A.S.
Uporczywe wpatrywanie się w jeden punkt było na dłuższą metę męczące. Z każdym dniem coraz bardziej. To co jeszcze do niedawna było ekscytujące, teraz stało się koniecznością. Jak narkotyk. Chcesz więcej i więcej, ale czujesz się coraz gorzej. Janka miała dość. Obgryzione do krwi paznokcie, sińce pod oczami i nieprzespane noce. Wyczekiwanie na chociaż cień ukochanej osoby. Tej jedynej, utkanej z marzeń, domysłów i fantazji.
Mieszkała na przeciwko. Lubiła chodzić nago po mieszkaniu i pić mleko prosto z kartonika. Nigdy nie oglądała telewizji, za to miała mnóstwo książek. Była piękna i lubiła kolor czerwony. To były fakty. Za mało. Janka potrzebowała czegoś więcej. Treści wypełniającej formę nadaną przez Jankę. Ale to nie był problem. Wystarczyła odrobina wyobraźni i cierpliwość godna największego zapaleńca. Czas spędzony w oknie za cienką zasłoną firanki był już liczony w miesiącach. Czy to nie za długo na młodzieńczą fascynację?
Janka stwierdziła, że tak, bo pewnego dnia dojrzała i niczym soczyste jabłko spadła prosto na trawę. Ta jednak nie ochroniła dziewczyny. Za wysoko, tak wysoko, że w połowie drogi na ziemię wystraszona dusza umknęła ze spadającego ciała. Przez chwilę pokręciła się nad cielistą plamą majaczącą w zieleni a potem pomknęła ku niebu. Być może bliskość słońca, albo bezkres błękitu oszołomiły ją na tyle, że zawróciła, a potem zawisła nieszczęsna na antenie, jednej z wielu, którymi nastroszony był blok w którym od urodzenia mieszkała Janka. Chcąc nie chcąc dusza utknęła między niebem a ziemią. Po jakimś czasie, po tym jak dusza pogodziła się z własnym losem, udało się jej dostrzec jaśniejsze strony tej sytuacji. Pomijając mimowolne bycie świadkiem zbiegowiska nad ciałem do niedawna należącego do Janki, ogólnie nie było źle. W momencie gdy na horyzoncie pojawiła się rozkołysana, czerwona sukienka było już dobrze. Wystarczyło poczekać. Być może to wiatr, a może pragnienie duszy zdecydowało o tym, że oderwała się od bezpiecznego antenowego schronienia i pomknęła na dół w poszukiwaniu pomocy. Ta nadeszła niespodziewanie szybko. Cóż za cudowne zbiegi okoliczności, cieszyła się dusza Janki moszcząc się w ciele mężczyzny. Jego dusza była karłowata i sama usunęła się z drogi, chowając się gdzieś w okolicach śledziony.
Ciało wybrane przez duszę Janki było łatwe do sterowania. Gdy dusza się już z nim zaprzyjaźniła, pozostało tylko wypatrywać czerwonej sukienki. I znowu los się uśmiechnął do duszy. Wszystko było łatwiejsze niż mogłoby się wydawać. Nim dusza się obejrzała, trzymała w ramionach mężczyzny kobietę i zdzierała z niej czerwone majtki. Potem mogła sycić się do woli. Poznawać, czuć. Wszystko nowe i zaskakujące, śmiech, głos, zapach... Było prawie idealnie. Prawie, ponieważ duszę trudno było zadowolić. Kiedy zaglądała w oczy kobiety, widziała w nich jedynie odbicie mężczyzny. To nie tak miało być.
Pewnego dnia, gdy dusza unosiła się na fali podniecania, gdy kołysała się w rytmie oddechu kobiety, zdecydowała. Zanurkowała w jasności i przecisnęła się przez szczelinę w ciele kobiety. Tam powitało ją ciepło i dziwna słodycz. Gdy dusza zrozumiała na co się porwała zaczęła się bać, tak bardzo jak nigdy w życiu. To co odkryła było najcudowniejszą rzeczą pod słońcem. Znajdowała się w ciele kobiety którą kochała, bardziej niż swoje ciało, bardziej niż niebo, bardziej niż cokolwiek na świecie i bała się, że kobieta jej nie pokocha. Z lękiem i rozkosznym oczekiwaniem witała każdy dzień. Znowu miała ciało, które należało tylko do niej i zmieniało się z każdą chwilą. W końcu kobieta odkryła jaką niespodziankę miał dla niej brzuch i niesforna dusza. Najpierw pojawił się strach i zacisnął pętlę na szyi nowej Janki, która jak się później okazało była już Jankiem. Ścianki które były miękkie i miłe, teraz pulsowały w szalonym tempie i już prawie nastąpił koniec. Prawie, bo gdy już Janka płakała nad swoją bezowocną i tak niezwykłą wędrówką nagle kojące ciepło rozlało się po wnętrzu kobiety. Coś zaiskrzyło, coś zaszeleściło, ni to kołysanka ni to obietnice rozszeptały się echem. Nastąpiło niecierpliwe oczekiwanie.
Czerwcowego poranka, urodził się Janek, śliczny chłopiec z duszą dziewczynki zakochanej w jego matce.

Data:

 czerwiec 2007

Podpis:

 AS

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=33593

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl