DRUKUJ

 

Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest, lecz nie dla

Publikacja:

 07-05-06

Autor:

 Constantine11
Woody Allen miał rację – życie to obóz koncentracyjny; w szczególności dla gimnazjalisty. Oczywiście nie należy tego interpretować dosłownie, w końcu nie musimy oddawać skóry, by inni ludzie mogli się umyć – sentencja ma charakter czysto przenośny i czuję, że tyczy się naszych problemów. Oddam głos na PiS, jeśli znajdzie się ktoś, kto nas zrozumie. Nie musimy płacić podatków, nie wypełniamy PIT-ów ( co najwyżej się od pit wyzywamy ), nie użeramy się z współmałżonkami, jednak mimo to jakieś tam zmartwienia niestety mamy. Bierzcie mnie za cholernego sentymentalistę, lub pieprzniętego psychologa ( spokojnie, dzieci jeszcze nie gwałcę ), ale będę się upierał, iż największym problemem nastolatków jest miłość. Zawsze cierpliwa, zawsze łaskawa, choć w tym okresie wyjątkowo bolesna…

Postawmy sprawę jasno: tak jak Kwaśniewski nie dorósł do tego by z honorem wycofać się z życia politycznego ( do jasnej dżumy, na co komu jego partia? ), osoba młoda nie jest gotowa na związek. Wielokrotnie przeżywamy zauroczenia, częściej czujemy pożądanie ( w szczególności do starszych koleżanek ), jednak kochać z prawdziwego zdarzenia jeszcze nie potrafimy. Kobietę możemy sobie kupić, lecz prawdziwej miłości nie nabędzie sobie nawet sam wielki Bono – tego po prostu trzeba się nauczyć.

W czasach młodzieńczych na związek woła się „chodzenie”, nazwa trochę dziwna, dla niektórych może nazbyt wulgarna, lecz najczęściej używana. Nie dajemy kwiatów na „dzień dobry”, nie napastujemy rodziców wybranki, lecz po prostu pytamy się, nierzadko przez pospolitego esemesa „Czy chcesz ze mną chodzić?”. W wypadku odpowiedzi negatywnej młodzieniec przeżywa załamanie – chce się rzucać pod pociąg, podciąć sobie żyły w wannie, lub też powiesić się na skakance co ostatnio robi się popularne. Taki stan nie trwa długo, gdyż posiadamy niezwykle przydatną umiejętność samoregulacji – na horyzoncie pojawia się kolejna „ta jedyna”…

Związek nastolatka opiera się przede wszystkim na doznaniach fizycznych. Często spotykane jest siedzenie na kolanach, spacer za rękę, a nawet całowanie się w klatce schodowej. Spotkania opierają się na krótkich rozmowach, bo przecież kwintesencją jest samo przyjemne zakończenie. Niby kochamy, niby chcemy dobra dla wybranki serca, jednak często jest tak, że skupiamy się głównie na sobie, a związku nie traktujemy poważnie.

Ewenementem jest roczna koalicja między przedstawicielami dwóch płci bez żadnych spięć ( notabene między dwoma partiami również ). A to pokazałem znajomym jej esemesy, to się z nią nie umówiłem, a co najgorsze przytuliłem po przyjacielsku koleżankę. Nieudolnie staramy się naśladować dorosłych przez co „chodzenie” trwa w najlepszym przypadku kilka miesięcy. A potem kolejny kwiatek i kolejna pszczoła do zapylenia…

Funkcjonuje również w życiu termin „nieszczęśliwa miłość”, którą na potrzeby nastolatków przeobraziłbym raczej w „fatalne zauroczenie”. Gdy okazujemy się zbyt puści, lub wyjątkowo nieładni wpadamy w depresję – zawalamy szkołę, relacje ze znajomymi, a także pokój niepotrzebnymi gratami. Nie rozumiemy, że to tylko motylki w brzuchu, które niedługo odlecą, niosąc nam ukojenie – taka kolej rzeczy…

Czas gimnazjum nie jest odpowiednią porą na związek, widzę to po sobie, oraz znajomych. Miło i przyjemnie jest się pobawić w dorosłych, jednak żeby nie krzywdzić drugiej osoby, odkurzmy lepiej stary, dobry Monopoly…

Data:

 Maj 2007

Podpis:

 Constantine11

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=32851

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl