DRUKUJ

 

poezja śpiewana

Publikacja:

 06-03-10

Autor:

 morning tea
Kiedyś przyniosłam koleżance do przesłuchania jedną z moich płyt, Michała Bajora bodajże. Nastawiłam jakąś prostą piosenkę-opowieść, balladę. Wzięła słuchawki, przez chwilę próbowała wystukiwać rytm piosenki palcami, dotarła do połowy i oddała mi odtwarzacz ze słowami „ładna melodia!”. Od tej pory jakoś rzadziej próbuję wyjaśnić komukolwiek, co to jest to tajemnicze coś, czego słucham.

Coś, co trudno nawet nazwać muzyką. Bo sama linia melodyczna nie jest tu najważniejsza – jej rolą jest głównie uproszczenie przekazu (piosenka, mam wrażenie, łatwiej rozprzestrzenia się wśród ludzi niż wiersz) oraz nadanie odpowiedniego klimatu; to bardziej podkład, aranżacja.

Prawdziwe serce tego gatunku tkwi w tekście – to jest jego duszą, największą siłą, to mnie w nim urzekło. To jest też chyba największą przeszkodą w rozpowszechnieniu go w kulturze, która przekaz i treść oczywiście ceni (choć przyznam, że rzadko słyszę pytanie „a o czym ten zespół śpiewa?”), ale nadal słucha muzyki i to na muzykę w pierwszej chwili zwraca uwagę. Ponadto piosenka poetycka ma to do siebie, że sprzyja jej raczej domowe zacisze, spokój i skupienie uwagi na opowieści, którą chce przekazać – w metrze czy jako akompaniament do zmywania naczyń utwory te czują się po prostu koszmarnie i za nic nie chcą pozwolić się polubić. Trudna jest to więc muzyka, kapryśna i wymagająca.

Skutkiem tych cech jest kolejne utrudnienie, czekające potencjalnych słuchaczy. Mianowicie piekielnie jest o tej piosence cicho i nawet, jeżeli komuś przypadłaby do gustu, najprawdopodobniej na nią nie trafi. Mi było o tyle łatwiej, że w domu nie słuchało się praktycznie niczego innego – w wieku dziewięciu chyba lat pierwszy raz poszłam do Buffo na musical „Metro”, jako mała dziewczynka poznawałam Jacquesa Brela (z tłumaczeń), Magdę Umer, Katarzynę Groniec, Marka Grechutę, Michała Bajora, teksty Osieckiej, Kofty i Młynarskiego… dodam, że także ballady Jacka Kaczmarskiego, który – choć w zasadzie z nieco innej bajki wyjęty – też do świty aktorskiej piosenki się zalicza. Dopiszę jeszcze Wysockiego i Okudżawę z bardów rosyjskich, Leonarda Cohena (Famous Blue Raincoat, Suzanne, Sisters of Mercy) z angielskich i już daję spokój nazwiskom. Wychowałam się na tym, pokochałam i nie żałuję. Kropka.

Zajmę się może natomiast tematyką, skoro już szumnie stwierdziłam, że to najistotniejsze. Oczywiście wszystko zależy od artysty (Okudżawa na przykład ma głównie ballady o podtekście – a może nawet po prostu tekście, tak jest to wyraźne - politycznym) ale jednak prowadzi temat najmniej oryginalny na świecie. Miłość, love, l’amour. A skoro wszyscy na świecie śpiewają o miłości, to pytaniem jest, jak piszą, w jakie ubierają to słowa. Chyba nie zaryzykuję stwierdzenia, że piosenka poetycka faktycznie najlepiej temat ujmuje, bo nie istnieje żadne „najlepiej”: niektórzy lubią słuchać, jak ktoś do nich wrzeszczy o katuszach i cierpieniu głosem nieludzkim cokolwiek – słuchają metalu. Inni wolą mieć podane wszystko swoim językiem, bez zbędnych przenośni, tak jak sami to mówią w potocznej mowie – słuchają hip-hopu, popu, rocka. A ja lubię jak to, o czym ktoś śpiewa, ujmuje niebanalnie, trafnie, delikatnie, tak żeby urzekło. A jeżeli to piosenka – ballada, to chodzi o to, żeby było tak obrazowe, że ten obraz sam się pojawi przed oczyma; chodzi o to żeby artysta tak wymodelował głos i był na tyle autentyczny, że się naprawdę wzruszę. Piosenka aktorska to jest właśnie ten świat – świat gry na emocjach, opowiadania sobie historii, udawania, czarowania słowem i wzmacniania efektu dźwiękiem. Za to chyba przez tą nieliczną, ale istniejącą jakoś ciągle publiczność, uwielbiana.
___

Dawno mnie tu nie było, może w weekend postaram się to nadrobić :) Tekst może nie najbardziej błyskotliwy, miejscami pewnie sztywno dość napisany, kajam się, wiem. Chodziło mi o treść, liczyłam nieśmiało na jakąś dyskusję pod tekstem... na formę już zbrakło energii i za nic nie potrafię tego poprawić. Jest jak jest. Ważne dla nas teksty na ogół nie wychodzą, niestety. Pozdrawiam wszystkich...

Data:

 marzec 2006

Podpis:

 morning tea

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=23460

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl