DRUKUJ

 

Ze smoczej groty

Publikacja:

 03-10-17

Autor:

 Helva
Ze smoczej groty

niech łzy deszczu jesienne
zmyją z tych murów nowości
odzyskają miasta czasy starożytności

niech promienie słońca letniego
Wisły zmęczonej osuszą wody
wydobędą ciało Wandy zrozpaczonej

niech wskrzeszą nam królów i władców
wieczorem latarnie umarłych zapalą
oświetlając do krypt starych wejścia

niech ulice wiatrem wiosny zdrapane
odsłonią ludzi innych i budynki te same
łączy ich jedno - miasto stare

wichry przed którymi mury bronią
- ich szczątki Kraków osłonią -
duchy z wart zawołają

zadzwonią floriańskimi łańcuchami
rozdarte w sobie ostrzec nie mogą
i poleca znów strzały, znów hejnał przerwany

trzepot skrzydeł tysięcy
słychać w zakątkach wszystkich
zawsze karmione - nie milkną nigdy

ptactwo zaklęte
w szare kolory przybrane
czeka powrotu wygnanego pana

a gdy spokój i ciepło zagoszczą
wróci wspomnienie zbrodni największej
gdzie brat Kainem się okazał

po horyzont pola złote
teraz szare blokowiska
a nad nimi niebo sczerniałe

ginący świat przeszłości
świat szkła dymnego i wysokości
zatrzymany w chaosie

dzwon ze struną lutni w sobie
zagłuszy sny jawy, lęk i smutek
zbyt słaby na głupotę

czas traci znaczenie
wieczność trwa chwilę
gubią się wskazówki

Data:

 deszczowy - 8 października 2003 roku

Podpis:

 Helva Tia

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=1985

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl