DRUKUJ

 

Bursztyn

Publikacja:

 05-01-18

Autor:

 Sanit
Siedzę...
i siedzieć pewnie będę dalej
w szklistych łzach przeszłości,
we wspomnieniach zalanych
sokami drzew.

Za dużo się tu nie zmieniło...
Niedorzeczności,
zemsta błądząca w powietrzu
i ziemia obiecana w czarnych niszach snu
Oni ciągle marzą...

Wszystko jest takie same...
Śmiertelne wyziewy,
dystychy przekleństw,
piktogramy niezadowolenia
Doskonałość nad doskonałościami...

Quo iure ?
Pytają nadal
uderzając w zdradzieckie tony
tkające monotonne inwokacje przerażenia
zbrukane czasem
i pamięcią...
A może pamiętliwością... ?

Różnorodność,
kolory,
kształty,
figury...
Wariabilizm triumfuje,
więc może i losu już nie ma ?

Nie krzeszą ognia !
Dziwne...

Data:

 XI. 2004r.

Podpis:

 Sanit

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=12208

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl