http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
401

Tarot i koronkowe serwetki - Maj - 7

Autor płaci:
300

  W życiu Mirandy i Krystyny następują kolejne zmiany. Na razie pozornie niewielkie jednak wszystko zaczyna się od zmiany myśli.  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W listopadzie nagrodą jest książka
Władca Pierścienia
J.R.R. Tolkien
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Tarot i koronkowe serwetki - Maj - 7

W życiu Mirandy i Krystyny następują kolejne zmiany. Na razie pozornie niewielkie jednak wszystko zaczyna się od zmiany myśli.

Tarot i koronkowe serwetki - Maj - 6

W opowieści o życiu nie może zabraknąć miłości. Co Krystyna i Kalina wiedzą o romantycznej miłości i czy w ogóle potrafią kochać?

Tarot i koronkowe serwetki - Początek - 1

Historia dwóch kobiet, którym los pozwala się spotkać. Pozornie różni je wszystko. Czy coś je łączy? Tęsknota, strach, miłość, samotność, marzenia...

Syrena

Zrozumiał, że był teraz na łasce tych, którzy go ścigali. W związku z tym, kiedy poczuł na barku czyjąś dłoń, podskoczył jak oparzony.

Miłość z internetu - czytaj wszystko do XIV cz.

XV cz. Czy coś będzie pomiędzy facetami?. Do czego jeszcze może dojść?. Następne części skrócę ze względu na małą ilość tekstów z powodu nowego roku szkolnego 2011/2012. Praktycznie to nie opowiadanie, nie romans. To skopiowane rozmowy pisane przez

Miłość z internetu cz. XIV - możliwości zabaw

Nie wiem co z tego będzie, jeszcze tyle czasu przed nami. Tym czasem pogubiliśmy się, czy to o czym piszemy jest zdrowe. Większość ludzi i to ta, która o miłości myśli prosto i bez entuzjazmu z pewnością w przyszłości spotka na swojej drodze wyzwania

Miłość z internetu cz. XIII - czy tak może być?

na pobliski stoliczek na którym to znajduje się także wazonik z pięknym bukietem, który Nika otrzymała od swojego ukochanego. Znajdują się też tam różne gadżety potrzebne do ich zabawy. Ania przytula mocno do swojego ciała postać Niki, jej buzię trzy

Róża cz. 1

Detektyw Hank Made otrzymuje od członka podupadającego rodu zlecenie odnalezienia pewnego niezwykle cennego przedmiotu.

Tarot i koronkowe serwetki - Kwiecień - 5

Po świętach Krystyna i Miranda spotykają się ponownie. Czy Miranda odzyska swoją kartę i dlaczego tak bardzo jej na niej zależy.

Historia sztuki

Jestem obrazem Impresjonisty

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
905
użytkowników.

Gości:
905
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 81098

81098

Kraina Niekończącej się Bajki /Królestwo Pszczół/

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

Data
18-11-05

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Dla dzieci/Podróże/Przygoda
Rozmiar
19 kb
Czytane
101
Głosy
0
Ocena
0.00

Zmiany
18-11-18

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: jolsokolowska079sok Podpis: Jolka
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
No dobrze, już dobrze, ale to jedyne miejsce w Krainie Niekończącej się Bajki, gdzie, jakby zatrzymał się czas. Nic tu się nie zmienia prawie od zawsze. Pszczoły pochodzą z czasów dinozaurów - naukowcy szacują, że pojawiły się 120 milionów lat temu.

Opublikowany w:

Kraina Niekończącej się Bajki /Królestwo Pszczół/

Miś zamiast ruszać w drogę podejrzanie kręcił się w kółko, wyraźnie coś mu nie dawało spokoju. Nie paplał już jak przedtem.

— Znowu popsuje mi całą radość spotkania z Królową Motyli, nie warto go zaczepiać — obruszył się Pajacyk, rozkładając bezradnie ręce.

Zdezorientowany stanął pod drzewem i uważnie dalej przyglądał się przyjacielowi. Jego oczy robiły się coraz większe. Tym razem misiowa lista pretensji będzie długa, to oczywiste, pomyślał zaniepokojony nie na żarty. Nie minęła sekunda, jak Miś z hukiem stawiał ciężki plecak na zarośniętej zielskiem ścieżce i podnosząc głowę:

— Pajacu, uśmiałem się jak nigdy — zaczął. — Upierasz, że mamy iść drogą w prawo, tak? Królowa pokazywała nam, że w lewo, ale nie jestem osłem i nie będę się spierał o drobiazgi.

— Nie mogę trzasnąć drzwiami, ale chętnie bym to zrobił! — odpalił Pajacyk, z wyrazem najwyższego zniecierpliwienia w głosie.

— Byłoby to nieuprzejme, Pajacu.

— To rozmowa o niczym — stwierdził Pajacyk lodowatym tonem. — Jesteś marudą, największym jakiego dotąd spotkałem. Od początku nic ci nie pasuje, wszystko psujesz, nie będę tego dłużej znosić.

Pluszak podszedł bliżej, trząsł się jak liść.

— Pajacu, jak masz zamiar, powiedzieć mi jakąś nowinę, to powiedz coś takiego, czego jeszcze nie słyszałem. Bo, o tym, że jestem marudny to wiem, przynajmniej od roku.

Pinokio podskoczył jak oparzony.

— Przestańmy o tym mówić. Misiu, błagam, nie dąsaj się — odrzekł, jakby od niechcenia, ale w duszy zrobiło mu się wstyd.

Trzeba być ostrożnym, co się mówi, nigdy nie miałem w tym wprawy, pomyślał i wyrwał do przodu. Miś, jakby odzyskał humor, poderwał z ziemi plecak i posłusznie podreptał za drewnianym przyjacielem.

Niepostrzeżenie ścieżka, którą podążali mali wędrowcy, okrążyła gęstwinę sosen i zamiast poprowadzić na płaskowyż, zbiegła w lewo, w kotlinę. Wszędzie, gdzie okiem sięgnąć było pięknie i zielono. Majestatyczne buki, graby i cisy roztaczały nad nimi swoje dorodne korony. Czyste powietrze drżało od ćwierkania ptaków, koników polnych i zielonych chrząszczy buszujących w bujnych trawach i zaroślach. Miś rozglądał się zauroczony, w pluszowej głowie kłębiły się dziesiątki pytań, serce biło coraz mocniej.

Wszystko tu jest takie lekkie i spokojne, nigdy nie widziałem nic podobnego... Niebywałe! - srebrzyste ptaki chętnie biorą w ich liściach kąpiel pyłową. O, a tam daleko, czarny dzięcioł pracowicie wykuwa wielka dziuplę w pniu dębu. Czyste barwy i cudowne zapachy wirują, że aż zapiera mi dech. Pluszak nie posiadał się ze zdumienia i zachwytu. Zasłuchany w melodię lasu przystanął się skraju piaszczystej dróżki i rozmarzony wzrok wbił w błękitne niebo.

— Chyba muszę chwilkę odpocząć, jestem już bardzo znużony. Od tego wszystkiego kręci mi się w głowie — szepnął, przywierając pluszowym ciałkiem do białego pnia rosnącej na poboczu brzózki.

Pajacyk szedł powoli, tuż za nim, jak węszący kot. Chcąc nie chcąc zatrzymał się przed Pluszakiem.

— Wszystko w porządku?

— Pinokio, lubię ten las, z każdą chwilą jest mi tu lepiej. To istna kraina marzeń, chciałbym być jej częścią, po prostu tu zostać, przespać się, a potem znowu wyruszyć w dalszą drogę. To najczarowniejsze miejsce jakie kiedykolwiek widziałem. Tu nawet szyszki, są jakieś większe i bardziej pachnące. Nie mogłem oderwać od nich wzroku, musi to być dar Dobrej Wróżki. Właściwie, nie wiem czemu to tobie mówię, ale...

Słowa oszołomionego Misia uspokoiły Pinokia. W głosie Pluszaka wyczuwało się dziecięcą beztroskę, czarne oczka były pełne ciepła i pytań.

— Och, Misiu, dziękuję za brawa, ale przypominam, że nie mamy czasu do stracenia! Cała Kraina Niekończącej się Bajki jest niezwykła, jeszcze nieraz wpadniesz w zachwyt... Wiesz, przyszło mi na myśl, patrząc na ciebie, że ty tylko udajesz dorosłego, bo w samotności zachowujesz się jak słodki maluch.

Pluszak wyglądał, jakby obudził się z długiego snu.

— W lesie zawsze czuję się malutki, a czas pokaże, kto z nas jest dorosły — odparł filozoficznie, wzruszając ramionami.

— Dobrze, dobrze, Misiu, jeszcze zobaczymy. Jak cię doprowadzę do ostateczności, to zapomnisz o swoich pięknych zasadach i trzepniesz, co ci ślina na język przyniesie — powiedział poważnie Pinokio.

Miś przełknął ślinę. W rozmowie dobrnęli do punktu, którego najbardziej się obawiał, więc postanowił zamilczeć. Odwrócił się na pięcie i dał nurka w pobliskie krzaki dzikiej róży.

Godziny mijały szybko, a Pinokio i Miś wędrowali zagubieni w myślach. Nagle słońce skryło się za chmurami, małe krople deszczu miękko spływały z gałęzi drzew, wiatr smętnie grał w liściach. W lesie zrobiło się nieco chłodniej, ale ziemia pod stopami była ciągle nagrzana. Na ścieżkę deszcz i wilgoć sprowadziły ślimaki. Największy z nich, o muszli w kolorze bursztynu, pełzł prosto do nóg Misia. Z ślimakowego rogu zwisał niedbale zatknięty słomkowy kapelusik. Pluszak spojrzał na przybysza bez zaskoczenia, ale i bez specjalnej radości.

— Ślimaku, nie chcę być niegrzeczny, ale ...

I wykonał niejasny gest łapką.

— Och, rozumiem, mam ci zejść z drogi.

— No, tak, nie gniewaj się. Idziemy z Pinokiem do Królestwa Pszczół i czas nas nagli.

Zadrżał na wietrze dziurawy kapelusik, ale Ślimak uśmiechnął się życzliwie.

— Królestwo Pszczół jest naprawdę fantastyczne. Wielkie niczym trzydzieści trawiastych boisk do piłki nożnej, ułożonych koło siebie. To niezwykle przyjazne miejsce, wyspecjalizowane, pełne słodkich smakołyków. Goście potrafią tam spędzić cały dzień albo nawet dwa. Koniecznie skręćcie tą dróżką w lewo, potem miniecie dwa zakręty szerszej drogi, stamtąd jest najbliżej ...

— Hm, czy się przesłyszałem, ślimaki grają w piłkę nożną? — wtrącił Pinokio z niewinną miną.

Miś spojrzał na Pajacyka i pokręcił z politowaniem głową.

— Nie, nie gram, ale pracowałam w szkole dla ślimaków specjalnej troski. Od głuchych uczyłem się słuchać, od ślepych widzieć.

— Ależ masz poczucie humoru, Ślimaku! — żachnął się Pajacyk.

Pluszak parsknął śmiechem. Pinokio spąsowiał, ale chyba nie był obrażony, gdyż uśmiechnął się ukradkiem.

— Już cię lubię Ślimaku — wyznał Miś słodkim głosem.

Ślimak wziął to za dobry znak i dowód sympatii.

— Pójdę z wami, chyba nie będę zawadzać? — cicho zapytał, znacznie przyspieszając.

— Jestem na tak, ale nie wiem, co, na to powie Pinokio — rzekł Miś z figlarnym uśmieszkiem.

Zamyślony Pajacyk szedł przodem, nie biorąc udziału w miłej pogawędce. Nawet nie zauważyli, że leśny krajobraz nieco zszarzał. Tylko od czasu do czasu można było trafić na kępkę zielonej, soczystej trawy. Wysoko nad drzewami kłóciły się ptaki. Wydawane przez nie dźwięki były podobne do muzyki, dość hałaśliwej i niezbyt melodyjnej. Nie zatrzymując się, mali wędrowcy doszli do zarośniętego trzcinami i sitowiem bajorka. Wyglądało jak grząska, rozmokła plama na tle dywanu z wypalonej słońcem trawy. Wody w nim było niewiele, tyle, co na lekarstwo. Na dnie bajorka czatowały różowe raczki. Na brzegu bajorka rosły dwa niskie rozłożyste drzewa, gdyby były wyższe można byłoby je wziąć za cedry.

— To jakiś bardzo dziwny las — stwierdził lekko rozczarowany Miś.

Blade słońce chyliło się ku zachodowi. Ślimak ledwo nadążał za Misiem, jego entuzjazm gasł z minuty na minutę.

— Jaka ciężka ta droga, prawda? Może zaśpiewamy, to będzie raźniej — zaproponował, wyraźnie zwalniając.

Pinokio rzucił mu kwaśne spojrzenie.

— Ale ubaw po pachy!Wiedziałem, że tak się skończy! Wlokąc się jak żółwie na pewno dojdziemy do Królestwa Pszczół po kolacji — mruknął pod nosem, spoglądając pytająco na pluszowego przyjaciela.

Ślimak na słowa Pajacyka, posmutniał.

Pinokio zwykle życzliwy i dobroduszny tym razem jest zupełnie inny, zdumiał się w duchu Pluszak.

— Pajacu, brzydko zabrzmiało, wstydź się — warknął.

— Misiu, nie chciałem Ślimakowi zrobić przykrości, uwierz.

— Nie odpowiadam za to, co sobie myślałeś, Pinokio.

Pajacyk się lekko przygarbił, ale widać było, że nie popuści.

— Pluszaku, a jednak to jest zabawne, jeszcze parę godzin temu prawie umierałeś z głodu, a teraz ci wszystko jedno.

— Pinokio, czy nie zauważyłeś, że Ślimak ma tylko jeden róg. Zapewne to okropnie utrudnia mu życie.

Przy tych słowach Miś otarł łezkę. W powietrzu zawisło widmo kolejnej awantury. Szczęściem, w tej samej chwili zbliżył się Ślimak.

— O czym, rozmawiacie? Zapewne o mnie? Tak, moja ułomność budzi zdziwienie, ale co mam robić? — oświadczył spokojnie.

Miś się skulił i pobladł.

— Miałeś wypadek? — Pinokio drążył dalej.

Ślimak zmusił się, żeby popatrzeć Pajacykowi prosto w oczy.

— Od urodzenia mam tylko jeden róg i jedno oko, ale można się przyzwyczaić. Nikt zegara nie cofnie i niczego nie odmieni. To nic takiego, nie boli, gorsze rzeczy się przydarzają...

I Ślimak łypnął okiem na Misia, szukając zrozumienia.

— Pinokio, żadnych uwag więcej, tak? Czy jest się ładnym, czy brzydkim, zawsze trzeba być grzecznym — oburzył się Miś.

Pajacykowi zrobiło się głupio, jego wstyd przybrał czerwoną barwę.

— Zgoda, Ślimaku? Już nie będę, przepraszam — wykrztusił.

Deszcz ustał, ciemne chmury rozstąpiły się i znowu wyjrzało słońce. Okolica zatonęła w morzu złotych blasków, poprzecinanym rozkołysanymi cieniami wierzb, smukłych topoli, sosen i jodeł wkręcających się chytrze między dorodne buki.

— Mam nadzieję, że do Królestwa Pszczół jest już blisko. Wolę wędrować nocą — burknął Miś, ocierając łapką pot z czoła.

Po tonie jego głosu można było wywnioskować, że jest zniecierpliwiony, wędrówka nadspodziewanie przedłużała się.

— Misiu, weź się w garść.

Pinokio wcale nie wygląda na zmęczonego. Jak on to robi?, pomyślał Pluszak z zazdrością.

Dochodziła siódma wieczorem, ale jak to latem, było jeszcze jasno. Nagle za kępą drzew pojawił się łan bladozłotej pszenicy lekko falującej od podmuchów ciepłego wiatru. Nad nim wisiał wielki czerwony balon z napisem „ Królestwo Pszczół zaprasza ”. Miś, jakby poczuł się raźniej.

— Pajacu, czy pilotowałeś balon? — krzyknął zaskoczony niespodziewanym widokiem — To dopiero, byłaby Wielka Przygoda, polecieć balonem do Doliny Duchów — dodał, nie mogąc ukryć podekscytowania.

Pinokio spojrzał na Misia z powątpiewaniem.

— Latające balony to spełnienie marzeń dla stojących w korkach. To jest balon reklamowy.

Miś spojrzał na przyjaciela z wyrazem niezadowolenia w oczach.

— Rozumiem, ale od zawsze chciałem znaleźć się w górze. Latać i poznawać świat. O, gdybym nie zapomniał smartfona, sprawdziłbym w Internecie jak to jest naprawdę z tymi balonami!

— Litości! Misiu, tu nie ma zasięgu! — wrzasnął Pinokio.

— Tak kończą się wszystkie sprawy ze sztywniakami, to naprawdę beznadziejne — skwitował krótko Pluszak i naburmuszył się.

— Cóż, jeśli uważasz wszystko za beznadziejne, może lepiej będzie jak tu zostaniesz. Mogę pójść sam...

— Ach, tu cię mam, Pinokio! — przerwał mu gniewnie Miś. Czuł się trochę dotknięty.

Zapadła niezręczna cisza.

— Chyba już was zostawię — odezwał się niepewnie Ślimak, wpełzając na kamień. — Wybieram się do Doliny Duchów, nie byłem tam od dwóch tygodni, chodzę tym oto lasem, na skróty, tak szybciej. Misiu, będziesz wiedział, gdzie mnie szukać.

— Ślimaczku, było miło, ale teraz musimy już iść. Prawda, Pajacu?

Pajacyk skłonił się nisko, uśmiechając się serdecznie. Ślimak, nucąc, bezszelestnie zapuścił się w pobliskie zarośla.

Marzenia i echa nie zawsze są wystarczającym towarzystwem, westchnął Miś, podążając smutnym wzrokiem za odchodzącym Ślimakiem.

W tym samym momencie ciszę lasu rozdarło wściekłe bzyczenie. Pinokio stanął prawie na baczność.

— Jakbym włożył głowę do ula ... — rzucił.

Nie zdążył dokończyć, gdy Pluszak nie zważając na nic, zerwał się gwałtownie i ruszył jak czołg w stronę źródła hałasu. Plecak zostawił Pajacykowi, bez pytania, czy może. Pinokio biegł za nim. Misiowi było jedno w głowie, sądząc po tym, że biegł bez wytchnienia. Po chwili stał już jak wryty:

— Czy ja śnię? I to ma być ta spokojna, słodka kraina!? — jęknął, łapiąc się za głowę.

O, rany! Te pszczoły są takie wielkie i wściekłe, uwijają się jak w ukropie. Latają dosłownie wszędzie.

Widać było po minie Misia, że gwar i zamęt panujący w Królestwie Pszczół przeszedł jego wszelkie wyobrażenia.

Drżał ze strachu, przerażony zastanym widokiem. Wielkie pszczoły unosiły się tłumnie nad rabatami bajecznie kolorowych kwiatów, ich setki oblepiały cudownie kwitnące krzewy i drzewa wiśni. Tyle jest jeszcze roboty, dobiegało ze wszystkich stron. Na widok Misia owady wpadły w furię, zawrzało we wszystkich ulach. Głosy spanikowanych pszczół niestety nie brzmiały pokojowo. Już po mnie! Te wampiry zaraz mnie zabiją! Pluszak zamknął oczy, cofając się o dwa kroki, ale czuł, że opada z sił, kręciło się w pluszowej głowie. Miś nie miał wyboru i zebrał się na odwagę.

— O co, wam chodzi, pszczółki?

— Niedźwiedź w pasiece to katastrofa! Zaraz zacznie się piekło! — krzyknęła ogarnięta gniewem pszczoła robotnica, ukazując wielkie żądło.

Krążyła tuż nad głową Pluszaka. Miś wstrzymał oddech i osłonił łapkami głowę. Pozostałe pszczoły milczały złowrogo, rzucając w jego stronę ostrzegawcze spojrzenia. Pluszak tkwił w miejscu jak słup soli, na jego czole perliły się kropelki potu, jego oddech robił się coraz cięższy. Nie mógł pojąć, co się stało.

— Jestem tylko małym pluszowym misiem, to wy macie te okropne żądła, więc, po co ta panika? Od wczoraj nic nie jadłem — wyjąkał płaczliwym tonem, kładąc akcent na każdej sylabie.

Pszczoły nie przestawały przyglądać mu się nieufnie. Miś wodził błagalnym wzrokiem od jednej pszczoły do drugiej.

— Nie budźcie licha! Naszą jedyną troską powinna być pogoda. Jeśli jutro deszcz się rozpada na dobre to będzie po naszych zbiorach — krzyknęła pszczoła pospiesznie wracająca z nektarem w koszyczku do ula.

— Nie trać nadziei. Pilnuję czasu — rzekła pszczoła zwiadowca i wzbiła się w górę, tańcząc w powietrzu.

Po dłuższej chwili Miś rozejrzał się wokół, ale już nikt się nim przejmował. Udało się! Wziął głęboki oddech, żeby się uspokoić.

— Nie jest dobrze, wręcz fatalnie i nadal jak byłem głodny, tak jestem — stwierdził, opuszczając głowę.

Pszczoły szybko wróciły do zwykłych zajęć, w ulach ucichł nerwowy szum. W Królestwie Pszczół, jakby nigdy nic trwała codzienna, wytężona praca. Miś oprzytomniał, ale nadal był przekonany, że pobudki, jakimi się kierował, przychodząc do Królestwa, były dobre. Nawet próbował uśmiechnąć się półgębkiem, ale gdzieś głęboko chciało mu się płakać. Wciąż było przeraźliwie gorąco. Ptaki przestały śpiewać. Miś i Pajacyk stali przez chwilę nieruchomo, pocąc się w milczeniu.

— Fajnie było, prawda? — wreszcie odezwał się Pinokio, otwierając pełne uśmiechu usta.

Pluszak nieco zbity z tropu, zmierzył przyjaciela ostrym spojrzeniem.

— Łatwo ci mówić Pajacu, z miodku wielkie nici, z lotu balonem jeszcze większe i na dodatek głód miesza mi rozum — powiedział Pluszak łamiącym się głosem.

Pinokio pokiwał głową, widząc kątem oka, że czarne oczy przyjaciela lśnią od łez. Miał ochotę podejść i przytulić Misia.

— No dobrze, już dobrze, ale to jedyne miejsce w Krainie Niekończącej się Bajki, gdzie, jakby zatrzymał się czas. Nic tu się nie zmienia prawie od zawsze. Pszczoły pochodzą z czasów dinozaurów - naukowcy szacują, że pojawiły się 120 milionów lat temu. Nawet odnaleziono bursztyny, w których zatopione są te owady. Ciekawe, że porozumiewają się przez taniec; nigdy nie próżnują i jak pracowały tak pracują. Wykorzystując niespożyte siły, zapylają kwiaty, zbierają nektar, przetwarzają na miód i tak na okrągło. Dopiero jak przybywa Królowa Pszczół to zaczyna się dziać coś innego, wtedy trudno o większą uroczystość.

Może Pinokio ma dobre intencje, ale przemawia jakby zaczynał wykład, to do niego niepodobne. W oczach Misia pojawił się błysk rozczarowania.

— Pajacu, czy ty słyszysz samego siebie? Porządna impreza? Mam niezły pomysł, tylko muszę się skupić ... — powiedział i urwał, podrygując w miejscu.

Głos Misia nagle stał się cichy i spokojny, ale w pluszowym ciałku słychać było kotłujące się emocje.

Coś jest na rzeczy i wróży nowe kłopoty — przemknęło przez głowę Pinokia. Otwarł już usta, chcąc powiedzieć, żeby Miś się nie wygłupiał, ale w ostatniej sekundzie powstrzymał się od złośliwości.

— Jak miło, Misiu. Widzę, że kręci cię perspektywa nowych przygód? — rzekł, lustrując pluszowego przyjaciela z trwogą w oczach.

Pluszak skrzyżował łapki na plecach, jego oczy, ze złości, stały jeszcze ciemniejsze.

— Dobrze wiesz, mądralo, że staram się unikać Pani Nudy jak ognia, ale teraz muszę coś zjeść, a potem zobaczymy.

Pinokio nerwowo odgarnął dłonią grzywkę, nie mając pojęcia, co powiedzieć, ale Miś nie dał mu czasu na odpowiedź.

— Pajacu, a olać te pszczoły! Pod drzewem wiśni stoją puste leżaki, chyba sobie poleżę i pomyślę. Jestem z tych, co nigdy się nie poddają w dążeniu do perfekcji ...

— Źle to wygląda — mówiąc to, Pajacyk rozejrzał się wokół, jakby chciał sprawdzić, czy w pobliżu niego jest ktoś jeszcze, kto podziela jego zdumienie.

Miś nie czekał na to, co Pajacyk ma jeszcze do powiedzenia.

— Droga wolna. Odsuń się, Pinokio! — krzyknął i już po sekundzie niczym pocisk przemykał między drzewami, pędząc w kierunku lśniącego czystością, drewnianego domku stojącego w cieniu starej wiśni.

Nigdy nie widziałem, żeby tak gnał? Pinokio nie zdążył dobrze pomyśleć, gdy usłyszał:

— Wyczuwam cię na kilometr... znalazłem cię, mam cię już w brzuszku, w łapkach, wszędzie...

Pluszak błyskawicznie przeskoczył niski płot i po krótkiej chwili już hamował przed solidnymi drzwiami domku. Podskakując ile sił w nogach, chwycił za klamkę, dwa razy mocno szarpnął i rozległo się skrzypienie otwieranych drzwi. W chwilę później uszu Pajacyka doszło radosne mruczenie i odgłosy rozkosznego mlaskania. Pajacyk dobrze wiedział, co Miś robił w pszczelej spiżarni.

— Okropny łasuch z tego Misia, jak dorwie się do miodku to zapomina o bożym świecie... Hm, czasem tak niewiele potrzeba, żeby dotknąć nieba — szepnął rozczulony i roześmiał się serdecznie.

Zdawało się, że powietrze w Królestwie Pszczół nagle zgęstniało od dobrych myśli, a to, co kiedyś mali przyjaciele uważali za istotne, nagle straciło znaczenie.



cdn

Podpis: 

Jolka listopad 2018
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Tarot i koronkowe serwetki - Maj - 6 Tarot i koronkowe serwetki - Początek - 1 Syrena
W opowieści o życiu nie może zabraknąć miłości. Co Krystyna i Kalina wiedzą o romantycznej miłości i czy w ogóle potrafią kochać? Historia dwóch kobiet, którym los pozwala się spotkać. Pozornie różni je wszystko. Czy coś je łączy? Tęsknota, strach, miłość, samotność, marzenia... Zrozumiał, że był teraz na łasce tych, którzy go ścigali. W związku z tym, kiedy poczuł na barku czyjąś dłoń, podskoczył jak oparzony.
Sponsorowane: 200
Auto płaci: 300
Sponsorowane: 200
Auto płaci: 300
Sponsorowane: 200

 

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2018 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.