http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
355

Miłość z internetu - czytaj części od I do XII

  Praktycznie to nie opowiadanie, nie romans. To skopiowane rozmowy pisane przez długie miesiące mające na celu poznanie się. Realne kopie, nawet z błędami. Opisy różnych marzeń związanych ze wspólnym życiem. On student systematycznie przekazuje jej pr  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W listopadzie nagrodą jest książka
Nawiedziny
antologia
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Miłość z internetu - czytaj części od I do XII

Praktycznie to nie opowiadanie, nie romans. To skopiowane rozmowy pisane przez długie miesiące mające na celu poznanie się. Realne kopie, nawet z błędami. Opisy różnych marzeń związanych ze wspólnym życiem. On student systematycznie przekazuje jej pr

Artefakt 2 Operacja Ateitis

Borys Dragulic powraca w drugiej część cyklu. Dwie pierwsze i dwie zupełnie nowe już w 2018 roku ukażą się jako książka wydawnictwa DJ Studio!

Miłość z internetu cz III - wpadka

Kolejne dni czułych słówek. Kolejne marzenia wspólnego życia. Dni wolno płyną i pojawiają się problemy, jak je pokonujemy czytaj w kolejnych częściach

Miłość z internetu cz VIII- pierwsze nasze święta

Przymykam oczka i mam Twój języczek w swoich ustach który się panoszy rozpychając moje policzka, to znowu przesuwa się po moich ząbkach, to znowu walczy z moim języczkiem.

Glupia Sztuka Akt I

Uwaga! Tego tekstu nie należy traktować poważnie.

Flow

Lato w śródziemnomorskim kraju.

Awaria na planecie Zarg

Krótkie opowiadanie w kategorii fan fiction, które zostało zainspirowane światem gry komputerowej o nazwie Diggers oraz Diggers 2: Extractors.

Miłość z internetu cz I - historia prawdziwa

Trudna miłość. Miłość wymagająca cierpienia związanego z brakiem bliskości drugiego partnera. Prawdziwe opowiadanie o miłości po przez internet

Władcy wydobycia, rozdział 7

Przygody mechanika i obieżyświata Rolfa Kunerskiego w zniszczonym i zdewastowanym świecie. Postapokaliptyczny klimat obejmujący takie miejsca jak Polska, Niemcy czy Białoruś.

Władcy Kosmosu

Humorystyczne opowiadanie, którego bohater doznaje niezwykłych halucynacji.

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
898
użytkowników.

Gości:
896
Zalogowanych:
2
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 80739

80739

Grota szeptów

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
17-09-24

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Historia/Akcja/Biografia
Rozmiar
20 kb
Czytane
206
Głosy
2
Ocena
4.75

Zmiany
17-09-24

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: Gomez Podpis: Gomez
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Rozmowa w krainie szeptów

Opublikowany w:

Grota szeptów

GROTA SZEPTÓW
Przypadkiem otrzymałem tę pracę, właściwie to było tylko zajęcie. Egzaminy maturalne napisałem bardzo dobrze, takie przynajmniej miałem przeświadczenie. Pozostało półtora miesiąca do ogłoszenia rezultatów. Matematyka na Uniwersytecie, o której tak marzyłem była na wyciągnięcie ręki. Nie chciałem w napięciu oczekiwać na wyniki, postanowiłem wolne dni wykorzystać. W tym czasie zadzwonił starszy kolega, właściciel niewielkiej firmy budowlanej. Został podwykonawcą dużego przedsiębiorstwa realizującego modernizację klasztoru i parku przyklasztornego. Poprosił mnie o pomoc przy wykonaniu inwentaryzacji.
- Pilna i ważna praca, trochę tajemnicza. W tym celu przyjechał starszy pan, aż ze Skandynawii. Przeor klasztoru prosił mnie bym zachował dyskrecję. Ten pan mówi wyłącznie po angielsku a ty przecież znasz ten język perfekcyjnie. Po zakończeniu przez was pracy ja wchodzę ze swoimi ludźmi. Zaczynasz na początku przyszłego tygodnia.
W poniedziałek zapakowałem taśmy miernicze, kątownice, przyrządy, jakie pomyślałem będą pomocne przy czynnościach inwentaryzacyjnych. Dagmara, moja dziewczyna, była ze mną.
- Pomogę tobie, szybciej skończymy, wyjedziemy gdzieś razem.
Na przystanku tramwajowym kobiecy głos zawołał.
- Andrzej!?
Obróciłem się zaskoczony.
- Matylda?
- Nareszcie cię spotkałam- objęła mnie, ucałowała -tyle czasu się nie widzieliśmy -mogłeś zadzwonić, masz przecież mój numer telefonu - w jej głosie usłyszałem zarzut.
- Tak, tak, mam – odpowiedziałem zakłopotany. Nie zauważyłem jak Dagmara wsiadła sama do odjeżdżającego tramwaju. Zobaczyłem tylko jej gniewne spojrzenie w tylnej szybie.
- Kto to był? - zapytała Matylda.
- Moja dziewczyna – odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
- A ja? – była zagniewana.
- To było kiedyś.
- Nie kochasz mnie?
- Przecież nigdy na ten temat nie rozmawialiśmy.
- Jesteś bezwzględny – odwróciła się ode mnie.
Niespodziewanie straciłem dwie ładne dziewczyny.
Nadjechał następny tramwaj.
Miejscem spotkania w przyklasztornym parku była grota szeptów, którą miałem zinwentaryzować. Stał już przy niej starszy pan, spoglądał na zegarek. Ubrany w elegancki garnitur, śnieżnobiałą koszulę, modny krawat i letni kapelusz. Zdziwiłem się, że w tym stroju chce pracować.
- Przepraszam, miałem kłopoty, ale już możemy zaczynać – wyciągałem z mojej torby przyrządy miernicze. Nie wiem czy zrozumiał, zapomniałem o uwadze kolegi i mówiłem po polsku.
- Charles – odpowiedział starszy pan podając mi rękę. Patrzył mi prosto w twarz.
- Andrzej - z kolei ja się przedstawiłem.
- Hello Andrew.
Dalej już rozmawialiśmy po angielsku.
- Studiujesz? -zapytał.
- Na razie czekam na wyniki egzaminów.
- W jakim celu przywiozłeś te taśmy?
- Mamy przecież wykonać inwentaryzację.
Charles uśmiechnął się.
- Inwentaryzację tak, lecz czegoś innego.
- Czego? - zapytałem lekko zdezorientowany.
- Szeptów.
- Szeptów? Jakich szeptów? – nadal nie rozumiałem.
- Tych co są ukryte w dwóch grotach. Będziemy je odtwarzać. Nigdy tu nie bywałeś?
- Jak byłem dzieckiem, przychodziłem tu z mamą. Stawaliśmy po przeciwnych stronach.
- Szeptaliście?
- Tak. Inni też. Ludzie przychodzili i szeptali.
- Właśnie w tym celu się spotkaliśmy.
W krótkich słowach objaśnił mi cel naszej pracy. Charles był jednym z nielicznych na świecie szeptologów, ludzi, którzy wyławiali dźwięki niesłyszalne dla innych. Słyszeli odgłosy nadawane na częstotliwościach, które dla normalnego człowieka były niesłyszalne. Tak jak na przykład porozumiewające się za pomocą fal akustycznych delfiny czy nietoperze.
W celu zachowania szeptów pochodzących z zabytkowych grot, na polecenie miejscowego konserwatora zabytków, przeor klasztoru zlecił Charlesowi wykonanie ich inwentaryzacji. Groty miały być zmodernizowane, konstrukcje ceglane rozebrane, wymurowane nowe, stare tynki zastąpione nowymi. Ślad po starych budowlach zaginie lecz dźwięki szeptane przez dziesięciolecia czy nawet setki lat zostaną spisane. To było zadaniem szeptologa.
- Ale co ja mam robić? Nie znam się na szeptach, nie mam dobrego słuchu.
Charles wyjął ze swojej teczki gruby brulion i niewielki młoteczek, którego nasada zakończona była aksamitną poduszeczką.
- Będziesz obstukiwał ściany a ja będę zapisywał.
Wprowadził mnie do groty, ściana jej pokryta była eliptycznymi, wyrysowanymi przez Charles’a kredą liniami.
- Będziesz uderzał w te miejsca, powoli, nie śpiesz się. Stopniowo wzdłuż pierwszej elipsy, później przejdziesz do następnej, aż do ostatniej, tej na dole. Po kilku dniach zamienimy się miejscami, przejdziesz do groty, w której ja będę zapisywać odtwarzane szepty. Powtórzymy to samo.
Pokazał mi jak mam uderzać młoteczkiem w ścianę. Nic nie usłyszałem. Spojrzałem na niego pytająco.
- Nie martw się, to jest zadanie dla mnie – lekko się uśmiechnął.
Zabraliśmy się do pracy. Obstukiwałem ścianę delikatnie młoteczkiem, od czasu do czasu zerkałem na przeciwległą grotę. Charles stał w niej lekko pochylony, w ręku trzymał brulion i w nim zapisywał usłyszane szepty. Po kilku godzinach pracy byłem naprawdę zmęczony. Może nie pracą lecz pozycją jaką przyjmowałem. Byłem wyprostowany, lecz wyciągnięta ręka już drętwiała od ciągłych uderzeń młoteczkiem.
- Może zrobimy przerwę – szepnąłem do ściany mając nadzieję, że mój głos dojdzie do Charlesa.
- Ok, przerwa – ściana odpowiedziała.
Usiedliśmy na ławeczce.
- Zmęczyłeś się?
- Nie jestem przyzwyczajony do takich czynności. Ale poradzę sobie - nie chciałem by wyczuł, że mam już dość pracy - Jak pan odczytuje szepty? To w ogóle jest możliwe?
- Teoria parzystych dźwięków harmonicznych. Badania nad nią prowadził niegdyś pewien francuski uczony. Umarł nie kończąc swojej pracy. Ja się teraz nią zajmuję i to z dobrymi wynikami. Odczytywanie szeptów jest jednym z czynników. Po odczytaniu należy je rozszyfrować, usystematyzować i zaszeregować, według czasu pochodzenia, rodzaju dźwięku, emocji w nim zawartych. Żmudna praca lecz przynosi satysfakcję.
Po krótkim odpoczynku rozpoczęliśmy pracę, każdy na swoim stanowisku. Ja obstukiwałem ścianę, Charles notował w swoim brulionie.
Następnego dnia to samo, powoli po kolei uderzałem młoteczkiem zakończonym aksamitną nasadą w miejsca zakreślone kredą na eliptycznych kręgach. Praca była żmudna, wymagała cierpliwości i uwagi. Również fizycznej wytrzymałości. Trudno było cały czas na stojąco przyglądać się miejscom na eliptycznych kręgach i w miarę równo uderzać w nie młoteczkiem. Po kilku dniach zmieniliśmy groty, powtarzaliśmy mechanicznie te same czynności.
Trwało już jakiś czas i stało się dla mnie już nudne. Zauważyłem jednak, że od pewnego czasu Charles jest zdenerwowany. Wchodził do groty spięty, sprawiał wrażenie jakby czegoś oczekiwał.
- Coś nie tak? – zagadnąłem.
Nie usłyszałem odpowiedzi. Powtórzyłem. Stał co prawda tyłem do mnie, lecz zapytałem głośno. Trąciłem go ręką w ramię, wówczas odwrócił się.
- Nie zgadza się, trudności? Coś się stało - zapytałem.
- Nic się nie stało – odpowiedział siląc się na spokój. Teraz dopiero uprzytomniłem sobie, że podczas naszej rozmowy on cały czas wpatruje się w moje usta. Nie patrzy w oczy, jak to robią ludzie rozmawiający między sobą, lecz patrzy wyłącznie na usta.
Dwa dni spędziliśmy jeszcze w grotach szeptów. I właśnie tego drugiego dnia, kiedy spokojnie obstukiwałem kolejne elipsy, myśląc o jak najszybszym zakończeniu pracy, usłyszałem dochodzące ze ściany dziwne odgłosy. Jakby ktoś płakał. Płacz stawał się coraz bardziej wyraźny, przeradzał się rozpaczliwy szloch. Przestraszony spojrzałem do tyłu, w sąsiedniej grocie Charles stał przytulony od ściany. Podbiegłem do niego.
- Panie Charles! Dlaczego pan płacze? Panie Charles! -byłem zaniepokojony.
Nie odpowiadał, jakby znów nie słyszał. Lekko go dotknąłem. Odwrócił się, podniósł głowę, twarz miał mokrą od łez. Oczy niespokojne, jakby mnie nie zauważał.
- Dlaczego pan płacze? -powtórzyłem pytanie.
- Wracaj do domu. Praca zakończona - po dłuższej chwili milczenia odpowiedział.
- A pan?
- Ja tu jeszcze zostanę. Wracaj. Dziękuję. -odpowiedział tym razem stanowczo.
Nie wiedziałem co mam zrobić, jak mu pomóc. Lecz nie chciałem się też narzucać.
- Zobaczymy się jeszcze?
- Nie wiem – wzruszył ramionami – może kiedyś.
Zostawiłem Charles’a w grocie. Jeszcze na końcu alejki odwróciłem się i zobaczyłem jego przytuloną do ściany, nieruchomą postać. Pomachałem ręką nie będąc pewien czy odpowie. Nie zauważył, nie odpowiedział.
Przez następne dni zajęty bieżącymi sprawami zapomniałem o inwentaryzacji i o starszym, wrażliwym panu. Otrzymałem wyniki z egzaminów, były bardzo dobre. Złożyłem dokumenty na Uniwersytet i zostałem przyjęty. Z Dagmarą wyjaśniliśmy sobie nieporozumienie, planowaliśmy wspólny wyjazd na wakacje w góry.
W tym czasie zadzwonił do mnie kolega.
- Przeor prosił byś przyjechał do klasztoru. Pilna sprawa, Charles chce koniecznie się z tobą widzieć.
- Stary, nie mam szans, wyjeżdżamy z Dagmarą. Przekaż, że po moim powrocie.
Dopiero dwa miesiące później przybyłem do klasztoru. Starej groty szeptów już nie było. Po obu stronach alejki stały dwa wypukłe, betonowe prefabrykaty, w których bawiły się dzieci.
Przywitał mnie przeor. Był zawiedziony.
- Charles tak bardzo chciał się z panem spotkać. Nie zdążył.
- Gdzie jest pan Charles?
- Umarł. Niedługo po waszej wspólnej pracy. Bardzo przeżył swoje odkrycie.
- Jakie odkrycie?
- Myślałem, że od pana się tego dowiem. Razem byliście w grocie szeptów. Wrócił pamiętnego wieczoru do klasztoru taki roztrzęsiony, podniecony, cały dygotał. Miał gorączkę, mamrotał jakieś niezrozumiałe słowa. Położyłem go do łóżka, dałem leki na uspokojenie. Rano jakby lepiej się czuł, prosił mnie o kontakt z panem. Przekazałem prośbę pańskiemu przyjacielowi.
- Nie wiedziałem, że to takie pilne - odpowiedziałem zasmucony.
- Przez kilka dni odwiedzał grotę szeptów. Pewnego wieczoru, gdy nie wracał, poszedłem zobaczyć co się zdarzyło. Siedział nieruchomo na stołeczku przytulony do ściany, jakby chciał się w nią wtopić, usilnie wsłuchać i wydobyć z niej dźwięki, których pragnął, które sprawiały mu ogromną przyjemność i niesamowite wrażenie. Nie przeżył. Jest pochowany na przyklasztornym cmentarzu.
- Kim był Charles? Przeor znał go wcześniej?
- Tak, bardzo wcześniej. Spotkaliśmy się zaraz po wojnie, w miejskim sierocińcu. Poplątane wojenne losy kilkuletnich dzieci. Moi rodzice i siostra zginęli podczas bombardowań, zostałem uratowany przez przypadkowych ludzi, trafiłem do domu dziecka działającego przy klasztorze. Charlesa znaleziono nieprzytomnego w przyklasztornym parku, tuż przy grocie szeptów. Bracia zakonni początkowo myśleli, że nie żyje, jednak wyczuli lekki oddech. Przynieśli bezwładnego do klasztoru, po pewnym czasie odzyskał przytomność. Brudny, potargany, nic nie mówił, nic nie słyszał, sprawiał wrażenie niedorozwiniętego dziecka. Nie odpowiadał na pytania, jakby nie rozumiał wypowiadanych słów. Cały czas podczas pobytu w klasztorze był zamknięty w swoim wnętrzu. Nikt nie wiedział jak się nazywa. Nadano mu imię Karol. W tym czasie kraje skandynawskie zaoferowały pomoc dzieciom pokrzywdzonym w czasie wojny. Większość z nas, z sierocińca wyjechała na roczny pobyt do Norwegii. Trafiliśmy do rodzin posiadających liczne rodzeństwo, wśród nich mieliśmy zapomnieć o okropnościach wojny. Karol mieszkał niedaleko mnie, bardzo dbano o niego, troskliwie się nim zajmowali opiekunowie i lekarze. Doszedł do siebie, jednak słuchu nie odzyskał. Po roku wszyscy oprócz Karola wróciliśmy do kraju. Jego adoptowała przybrana rodzina. Były problemy z pozostaniem lecz uzasadniano, że jedynie w Norwegii może się poddać odpowiedniemu leczeniu. O tego czasu nie miałem z nim kontaktu. Kilka lat temu przyszedł list, z Norwegii. W języku angielskim. Pisał Charles, pytał się o klasztor, o miasto, z którego wyjechał, o dzieci, o braci w klasztorze. Z tamtego czasu pozostałem tylko ja. Bracia zakonnicy poumierali, dzieci powyrastały, odeszły z sierocińca, założyły swoje rodziny. Ja podążyłem za boskim powołaniem, służyłem Bogu całe swoje dorosłe życie, czułem się spełniony i usatysfakcjonowany. Ucieszyłem się, że Karol po tylu latach się odezwał. Ledwie go pamiętałem, przecież byliśmy dziećmi. Zapraszałem by przyjechał, odwiedził nas. Gdy w jednym z listów napisałem, że szykujemy remont klasztoru i otoczenia, zainteresował się. Zapytał mnie czy jest jeszcze grota szeptów. Napisałem, że jest, lecz w fatalnym stanie i wymaga remontu. A konserwator zażądał przeprowadzenia inwentaryzacji szeptów. Nie wiedziałem jak się do tego zabrać, skąd wziąć specjalistę od takich prac? Charles prosił by się wstrzymać do jego przyjazdu. Przyjechał. Oczywiście nie poznałem go, wysoki, elegancki pan. Uściskaliśmy się serdecznie. Okazało się, że jest szeptologiem i jest w stanie spełnić wymogi konserwatora. I tak doszło do waszego spotkania i wspólnej pracy. Myślałem, że pan powie cos więcej o efektach, jakie uzyskaliście. Konserwator dopomina się o sprawozdanie.
- Ja tylko stukałem młoteczkiem, Charles wszystko notował.
Zastanowiłem się przez chwilę czy to możliwe by człowiek niesłyszący co my słyszymy, słyszał czego my nie słyszymy?
- Aj, byłbym zapomniał. Oczywiście zostawił mały pakunek. Prosił, by przekazać panu.
Przeor poszedł do zakrystii i przyniósł stamtąd paczuszkę.
- To dla pana. Proszę się z tym zaznajomić i postarać się napisać sprawozdanie dla konserwatora.
Zapaliłem świeczkę na grobie Charlesa-Karola, pomodliłem się. W domu otworzyłem pakunek. „Grota szeptów” - przeczytałem napis na grubym brulionie. Przewertowałem pobieżnie zawartość. „Skomplikowane” - pomyślałem, mając przed oczami zapełnione różnymi wyrazami, pisanymi drobnym maczkiem strony. Niewiele z nich rozumiałem. Chciałem odłożyć brulion na półkę, myśląc, o wieczornym spotkaniu z Dagmarą. Wypadła kartka z napisem „for Andrew”. „Zabrakło mi czasu, ty będziesz miał go wystarczająco dużo” - przeczytałem widniejący na niej tekst. Zastanawiałem się, na co potrzebny mi jest ten czas? Czy w brulionie Charles’a zawarta jest jakaś tajemnica? Niezrozumiały przekaz, którego on sam nie mógł lub nie zdążył rozwikłać?
Po kilku dniach ponownie sięgnąłem po brulion i mozolnie zacząłem rozszyfrowywać kolejne jego stronice. Zabrało mi to dużo czasu, bardzo dużo czasu, nawet do tej pory nie rozwiązałem tajemnicy groty szeptów.
Układ zdań był eliptyczny, jak elipsy zakreślone na ścianach groty szeptów. Zdania pisane były fonetycznie, tak jak Charles je w poszczególnych językach rozumiał. Z opisu wynikało, że znał jedynie język angielski i norweski. Ja angielski i polski. Z pozostałymi musiałem zmierzyć się za pomocą słowników i translatorów. Podzieliłem je na poszczególne grupy fonetyczne, przydzieliłem do elips, w których umieścił je Charles. Zacząłem spisywać i szeregować szepty. Były różnorodne i pochodziły z różnych okresów czasowych. Jedna z elips znajdowała się w siedemnastym wieku. Zwykłe szepty, szepty przeradzające się w krzyki, narzekania, złorzeczenia, tłumaczenia. Tajemnicze, nawet szyfrowane wiadomości. Ktoś szeptał, oczekiwał odpowiedzi, ktoś inny pytał, krzyczał. Były szepty dziecięce, szepty dziewczęce, szepty starszych, schorowanych już ludzi. Na pierwszy rzut oka słowa były chaotyczne, niezrozumiale poukładane, bez sensownego zdania. Tak jak je wypowiadają ludzie. Lecz szepty mają to do siebie, że zawierają myśli, których człowiek boi się wypowiedzieć na głos. I może dlatego one są szczególnie ważne. „Odczytać, usystematyzować, zaszeregować” -tak mówił Charles. Miałem z tym trudności. Nie poznawałem głównego przekazu, nie udawało mi się znaleźć klucza do elips Charles’a. Pewnego dnia, na zajęciach na Uniwersytecie gdy przerabialiśmy podwójne całki wpadła mi myśl do głowy. „Dlaczego Charles umieszczał szepty w szeregach eliptycznych? Dlaczego kazał mi stukać młoteczkiem w nieregularne linie, które wyrysował na ścianach groty szeptów? Czy to miało jakieś znaczenie. Mógł przecież wyrysować proste linie, pionowe, poziome i podzielić grotę na kwadraty i prostokąty, ponumerować i oznakować, tak jak się to robi na przykład w grze w kółko i krzyżyk”.
Zapytałem profesora o formę znaków eliptycznych w matematyce, czy gwarantują one odczytywanie danych precyzyjniej niż oznakowania w postaci linii prostych. Zdziwił się trochę pytaniem ale zasugerował mi lekturę skryptu opisującego rozchodzenie się harmonicznych fal dźwiękowych. Przypomniałem sobie słowa Charles’a i nazwisko owego francuskiego uczonego, którego naukę kontynuował. Przeglądnąłem dostępne księgi w uniwersyteckiej bibliotece, po pewnym czasie znalazłem odpowiedni tekst dotyczący owych badań. Rzeczywiście, krzywe eliptyczne umożliwiały odczyty harmonicznych dźwięków w sposób bardziej efektywny niż byłoby to możliwe za pomocą linii prostych. Podwójne całki pseudeliptyczne, chociaż nazwa brzmi lekko skomplikowanie były kluczem do zrozumienia groty szeptów. Lecz sens! Gdzie był umieszczony sens odczytanych słów? Tego nie mogłem określić! Nadal pracowałem lecz byłem już zniechęcony, chciałem zakończyć pracochłonne badania. Dagmara też była zniecierpliwiona.
- Ślęczysz i ślęczysz nad tą księgą. Bez żadnego efektu. Strata czasu. A dla mnie go nie masz. Porzuć to i wyjdź na świeże powietrze, inaczej znajdę sobie kogoś innego.
Przyznawałem jej rację, miałem już dość straconego na nieefektywnych poszukiwaniach czasu. Chciałem jeszcze z obowiązku zakończyć odczytywanie brulionu i przygotować sprawozdanie dla konserwatora. Wtedy też odczytałem jeden z ostatnich szeptów. Był to ten szept, który pamiętnego dnia spowodował podniecenie i płacz Charles’a. Powoli odcyfrowywałem, posługując się elektronicznym translatorem, fonetyczny zapis niezrozumiałego języka.
„Mamo, mamo, mamusiu, nie zostawiaj mnie samego. Proszę! Błagam!”
„Synku mój najdroższy, synku mój najukochańszy, to jest jedyna szansa, wybacz mi, lecz inaczej nie mogę. Niech Bóg ma ciebie w opiece.”
„Mamo! Mamo! Mamusiu!”.
„Nie płacz synku, nie rozpaczaj. Zaufaj mi”
„Ja nie mogę. Ja nie chcę. Mamo, mamo, mamusiu…..”
Chyba dopiero wówczas zrozumiałem sens wyprawy Charles’a z dalekiej Skandynawii do groty szeptów położonej przy naszym klasztorze. Nie teoria francuskiego uczonego, nie przewrotne elipsy, nie podwójne całki! Ten szept dla niego był najistotniejszy. Szept matki, szept, którego brakowało mu przez cały okres dzieciństwa, młodości i dorosłego życia. Szept kochającej osoby, szept nie do zastąpienia przez wszystkie dźwięki świata. Może już wcześniej zrozumiał dlaczego przerzuciła go przez ogrodzenie klasztornego ogrodu i zostawiła podczas zawieruchy wojennej. Co takiego strasznego się stało, że matka zmuszona została do zostawienia swojego syna? Odepchnęła od piersi i porzuciła w klasztornym ogrodzie. Czy żyła później? Czy wracała myślami do tej przerażającej sytuacji? Czy też zginęła od razu? Nie dręcząc się, nie oskarżając siebie za nieludzki lecz według niej jedyny możliwy do wykonania czyn. W celu ratowanie swojego najukochańszego dziecka.
Pewnie takie pytania zadawał sobie Charles słysząc szept matki. Myślę, że po to tylko do nas przyjechał. Po szept matki. Pozostałe dźwięki były dla niego mniej ważne. Poszukiwanie przesłania zaklętego w elipsach ludzkich szeptów było wymówką, usprawiedliwieniem dla prowadzonych badań. Pretekstem do poszukania swojej przeszłości. Teoria parzystych dźwięków harmonicznych zaszeregowanych poprzez system podwójnych całek eliptycznych - wszystko to nie przedstawiało dla Charles’a większej wartości. To pozostawił mnie. Jego interesował tylko jeden dźwięk. Dźwięk najważniejszy. Szept matki!
Oczywiście wykonał swoją pracę. Zinwentaryzował, opisał szepty zaklęte w ścianach, tak jak mu zlecono. Wyłowił z nich swój najważniejszy, na którym mu przede wszystkim zależało. Resztę pozostawił mnie. We mnie znalazł następcę, chcąc bym się przez następne lata trudził i kontynuował misję francuskiego uczonego. Poświęcić się trudnej nauce? Dagmara już miała do mnie pretensje, a co dopiero będzie dalej.
Czy naprawdę możliwe jest odczytanie ludzkich szeptów? Czy potrzebne? Szeptem się mówi to czego nie mówi się na głos. Szepce się dlatego by nikt prócz osoby do której się to czyni nie usłyszał. Porządkować i klasyfikować na podstawie matematycznych równań? Nie lepiej pozostawić zamknięte w ścianach? Przecież w tym celu je tam wszeptano.
I Charles chyba to przewidział.

Podpis: 

Gomez sierpień 2017
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Artefakt 2 Operacja Ateitis Miłość z internetu cz III - wpadka Miłość z internetu cz VIII- pierwsze nasze święta
Borys Dragulic powraca w drugiej część cyklu. Dwie pierwsze i dwie zupełnie nowe już w 2018 roku ukażą się jako książka wydawnictwa DJ Studio! Kolejne dni czułych słówek. Kolejne marzenia wspólnego życia. Dni wolno płyną i pojawiają się problemy, jak je pokonujemy czytaj w kolejnych częściach Przymykam oczka i mam Twój języczek w swoich ustach który się panoszy rozpychając moje policzka, to znowu przesuwa się po moich ząbkach, to znowu walczy z moim języczkiem.
Sponsorowane: 352
Auto płaci: 500
Sponsorowane: 326Sponsorowane: 303

 

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2017 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.