http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
65

Taedium vitae

Autor płaci:
65

  Bo czymże jest życie, jeśli nie przygodą na krawędzi?  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W grudniu nagrodą jest książka
Nawiedziny
antologia
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Taedium vitae

Bo czymże jest życie, jeśli nie przygodą na krawędzi?

Legenda o Lerharze Smokobójcy

Jego świat legł w gruzach kiedy został obłożony uciążliwą klątwą. Jednak czy to może być, że klątwa kryje w sobie coś więcej niż złośliwość czarownicy?

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Dwa dni z życia wariata.

Rozważania o normalności? Co to jest normalność a co nienormalność?

Wróg

Nie zawsze wszystko jest takie, na jakie wygląda...

Miłość wyborna

Wybebeszę to z Ciebie stanowczo, metodycznie...

Nowa Atlantyda

Jedna z przyszłości futurystycznych zawartych w e-booku "Futurystyka" (Przyszłość kiepska)

Kilka naiwnych słówek o myślach kobiecych

"Błogi spokój, który głupcy mylą z nudą."

Nowa płeć

Wierszyk satyryczny

Tezeusz

Piosenka z audiobooka "Dopalacze poetyckie"

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
2074
użytkowników.

Gości:
2072
Zalogowanych:
2
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 77377

77377

W APTECE

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
14-09-10

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Komedia/Medycyna/-
Rozmiar
8 kb
Czytane
3260
Głosy
2
Ocena
4.75

Zmiany
14-10-18

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: Z@BIEL@CZEK Podpis: Z@BIEL@CZEK
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
To mogło wydarzyć się tylko w aptece.

Opublikowany w:

...

W APTECE

Z serii MADE IN POLAND.

W APTECE


Wszedłem do apteki. Wiadomo po co. Nie, zboczuszki, nie po gumki. Ani po viagrę. Na nią byłem jeszcze za młody. I nie miałem najmniejszych problemów z tymi sprawami. Chociaż… Dobra, bo odbiegłem od tematu. Rzecz jasna wpadłem do apteki po to, aby chociaż w najmniejszym stopniu przysłużyć się do upadku Narodowego Funduszu Zabijania i skrócenia w przyszłym roku listy leków refundowanych. Miałem szczęście, bo w aptece, nie licząc aptekarki, była tylko jedna osoba. Jakiś facet po sześćdziesiątce, który na pewno co wieczór żarliwie się modlił, aby w najbliższych trzech latach rząd nie podniósł wieku emerytalnego. Ewentualnie był już na rencie, więc co wieczór żarliwie się modlił, aby Zakład Ubezpieczeń Społecznych dał radę i nie zbankrutował jeszcze chociaż przez najbliższe dwadzieścia lat. Wnosząc po jego zniszczonym prochowcu o wiele prawdopodobniejsza wydawała się być ta druga ewentualność.
Jak wspomniałem myślałem, że miałem szczęście, bo aptekarka kończyła realizować receptę. A właściwie recepty, bo na jednej tych dwudziestu specyfików, które leżały przed rencistą nie upchnąłby żaden lekarz. Nawet piszący maczkiem.
- To już wszystkie - oznajmiła aptekarka. - Nabijać na kasę?
- Chwiiiiiileeeeeeczkę - oznajmił starszy mężczyzna strasznie przeciągając ten krótki wyraz niczym pewien żółw z bajki. Wyjął z zanadrza prochowca komórkę i wybrał jakiś numer. - Zooooosiu, pooooooosłuuuuchaaaaaaj. Ten Asdan kooooosztuje dwaaaaaadzieścia złooootyyych. To braaaaaać czy nieee?
Rzecz jasna nie usłyszałem, co odpowiedziała mu Zosia, ale lek został odsunięty na bok. Do ręki został wzięty następny.
- Spectron kooooosztuje sieeeeedemnaaaaaście złoooootyyych i pięćdzieeeeeesiąt groooooszy. To brać gooo czyyyy nieeee? Jaaaak móóóóówiiiiszzzzz?
Ponownie nie usłyszałem odpowiedzi, ale lek dołączył do poprzednika. Rencista wziął do ręki następny. Należy nadmienić, że jego ruchy w pełni dorównywały szybkością mowie.
Zaraz, przestraszyłem się. Chyba nie zamierzasz pytać żony, czy kim tam jest dla ciebie ta Zosia, o każde lekarstwo.
- Zooooosiuuuuu…

Pół godziny i siedem nowych osób w kolejce później…

- … zaaaaaaraaaaaz zaaaaapyyytaaaam. - Rencista odjął na chwilę telefon od ucha i spojrzał na aptekarkę. - Jeeeeest jaaaaaakiś taaaaaańszy zaaaaaaaamienniiiik?
Zapytana sprawdziła w komputerze.
- Są dwa. Jeden kosztuje…
W tym momencie zadzwoniła moja komórka.
- Gdzie jesteś? - zapytała moja druga połówka.
- W aptece.
- Rodzisz ten Apap?
- Spokojnie, kochanie. Zaraz u ciebie będę.
- Mi tu głowa pęka, a ty szlajasz się Bóg wie gdzie.
- Mówiłem już, skarbie. Jestem w aptece.
- Tyle czasu?
- Tylko pan przede mną zrealizuję recepty i już do ciebie pędzę.
Gdyby na naszym zadupiu była druga apteka, albo żebym mógł kupić ten Apap lub coś w tym stylu gdzie indziej, wyraziłem w myśli pobożne życzenie.
- Paaaaaanii móóóóówiii, że są dwaaaaa zaaaaamiennikiii…

Czterdzieści pięć minut i dodatkowe cztery zdenerwowane osoby w kolejce później…

- Tooo braaaaać gooooo czy nieeee braaaać?
Ponownie odezwał się mój telefon. Anielski głos Adele zapowiedział wściekły wybranki mojego serca.
- Gdzie ty, kurwa, jeszcze jesteś?
- W aptece.
- Nadal?! Jaja sobie ze mnie robisz?
- Spokojnie, kochanie, naprawdę jestem jeszcze w aptece. Wiem, że bardzo cię boli, ale robię co mogę.
- Widać niewiele możesz. Albo ci na mnie nie zależy.
- Kotku, przecież wiesz, że wygadujesz w tej chwili bzdury. Jesteś jedyną osobą, na której mi zależy. Nie licząc mojej matki. I ojca. Siostry. Brata. No i psa. Będę u ciebie najszybciej jak to tylko możliwe.
- Ja tak cierpię.
- Wiem, skarbie. Jakoś ci to później wynagrodzę. Obiecuję.
Rozłączyłem się. Rencista przede mną wziął do ręki kolejne lekarstwo. Nie było tak źle. Zbliżaliśmy się do połowy.

Dwadzieścia minut i osiemnaście wkurwionych osób później…

Allach jest wielki. Jakimś cudem przeżyliśmy telefoniczne konsultacje starszego pana.
- Trzydzieści jeden złotych - podsumowała aptekarka. Powiedziała to opanowanym głosem, ale widać po niej było, że w środku aż się gotuje.
Za sobą usłyszałem liczne odgłosy ulgi.
- Ileeee puuuunktóóóóów bęęęęędęę zaaa too miaaał?
- Trzy.
- Ileeee?
Znowu zaśpiewała Adele. Oczywiście dzwoniła moja druga połówka. Jeszcze nieoficjalna, ale nasze uczucie było tak silne, że nic nie było w stanie nas rozdzielić.
- Jeśli za pięć minut cię tu nie zobaczę, to możesz już w ogóle nie wracać.
No, może prawie nic.
- Skarbie, uwierz mi, w pięć minut nie dam rady.
- Nie chcesz mi chyba wmówić, że nadal jesteś w aptece?
- Niestety…
- Ty zakłamany gnojku, myślisz że jestem taka głupia, żeby w to uwierzyć?! Za kogo ty mnie masz?! Na pewno spotkałeś po drodze jakiegoś kolegę żula i chlejecie teraz w jakim barze?! Mam rację?!
- W jakim barze? Odbiło ci?
- Mi odbiło, ty kretynie bez serca?! Ja tu już z bólu nie wyrabiam, a ty się jeszcze ze mnie nabijasz?!
- Może trzeba wezwać karetkę?
- W dupie mam karetkę! Przynieś mi te zasrane tabletki, bo się zesram z bólu! Masz pięć minut!
- Ale…
- Pięć!!!
- Postaram się - powiedziałem właściwie sam do siebie, bo połączenie zostało przerwane.
Normalnie Asia nie jest taka wulgarna, wręcz przeciwnie, to najwspanialsza istota pod słońcem, ale ten ból, sami rozumiecie.
- Naaaa peeeewnooooo więceeeej jaaaak trzyyyyy. Muuuuusiaaaaaała się paaaaani pooooomyyyylić.
Rencista wyjął portfel i zaczął w nim grzebać. Po chwili (która trwała co najmniej minutę) wydobył z niego kilkanaście różnych kart.
- Nieeeech paaaaani spraaaaawdziiii.
Myślałem, że wyjdę z siebie i stanę obok.

Dziesięć minut i pięć bliskich zawału, trzy białej gorączki i kilkanaście wściekłych osób później…

Aptekarka sprawdziła ostatnią kartę.
- Miał pan rację. Ma pan trzysta dwadzieścia siedem punktów. Czy będzie pan chciał sobie coś wybrać z katalogu stałego klienta?
W aptece zrobiło się nagle przeraźliwie cicho. W tej idealnej ciszy przelatująca mucha zdawała się być wojskowym odrzutowcem.
- Saaaaam niee wieeeem. A cooo móóóóógłbyyyym zaaa to dooooostać?
Miałem nadzieję, że Asia naprawdę mocno mnie kocha.

Pięć najdłuższych minut w moim życiu później…

- … oraz maść odbytniczą - aptekarka skończyła wymieniać ewentualne możliwości.
Rencista nie był chyba zbyt zachwycony tym, co usłyszał. My też nie.
- Tooo jaaa mooooże jeeeeeszczeeee troooochęę poooooczeeeeeekaaaam.
- Jak pan chce. Trzydzieści jeden złotych.
- A właaaaaśnieeee. Zaaaaapooooomniaaaaałem zaaaapyytać czy moooożnaaa już u waas płaaaaaacić kaaaartą?
- Jeszcze nie.
- To maaaaamyyy maaaałyy proooobleeem, bo maaam tyyylkooo dwaaaaaadzieściaaa pięć złooootych.
Myślałem, że mnie krew zaleje.

Wyszedłem z apteki cały spocony, wręcz mokry, jak spod prysznica. Ostatniego telefonu od Asi nie odbierałem. Nie mogłem słuchać jak cierpi. No i tych jej przekleństw. Albo tych przekleństw i tego jak cierpi. Oparłem się ręką o kratę kiosku ruchu. Dobrze, że stał akurat w tym miejscu, bo niewiele brakowało, bym zemdlał, tak mnie wyczerpały zakupy w aptece. Oparłem czoło o zimną kratę. Poczułem się o niebo lepiej. Jakoś to będzie z tą Asią. Jak kocha to zrozumie. I wybaczy. Zaraz jej doniosę te tabletki.
Mój wzrok spoczął na małym opakowaniu za szybą. Kilkanaście centymetrów od mej twarzy stały cztery opakowania Apapu.

Podpis: 

Z@BIEL@CZEK 1 I 2012
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Legenda o Lerharze Smokobójcy Topielec Dwa dni z życia wariata.
Jego świat legł w gruzach kiedy został obłożony uciążliwą klątwą. Jednak czy to może być, że klątwa kryje w sobie coś więcej niż złośliwość czarownicy? - Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad Rozważania o normalności? Co to jest normalność a co nienormalność?
Sponsorowane: 50
Auto płaci: 500
Sponsorowane: 16Sponsorowane: 11
Auto płaci: 100

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2019 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.