http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
170

Tarot i koronkowe serwetki - Kwiecień cz. II

Autor płaci:
210

  Ciąg dalszy historii przypadkowej znajomości dwóch kobiet. Przyjaźń, miłość, kłopoty i wspomnienia a może już czas na marzenia.  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W czerwcu nagrodą jest książka
Alex
Pierre Lemaitre
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Tarot i koronkowe serwetki - Kwiecień cz. II

Ciąg dalszy historii przypadkowej znajomości dwóch kobiet. Przyjaźń, miłość, kłopoty i wspomnienia a może już czas na marzenia.

Tarot i koronkowe serwetki - Marzec

Raczej dla kobiet, które wierzą w zmiany na lepsze. W to, że nie wszystko jest takie na jakie wygląda. Opowieść o niespodziewanej przyjaźni i tym co w życiu może się wydarzyć.

Miłość z internetu cz VII- coś podniecającego

A może by sobie tak pomarzyć, mój kochany: piękny dzień, lecz słoneczko jakby za chmurkami. Wiaterek za oknem sprawia, że dreszczyk przechodzi przez moje ciało.

Miłość z internetu cz VIII- pierwsze nasze święta

Przymykam oczka i mam Twój języczek w swoich ustach który się panoszy rozpychając moje policzka, to znowu przesuwa się po moich ząbkach, to znowu walczy z moim języczkiem.

Pół słowa

o uczuciach

Miłość z internetu cz V -opis zdjęć Niki

wakacje. Promienie słońca padają na Twoje jednolicie opalone ciało prawego boku odkrytego i widzę poza Twoim ramieniem wystający sutek cycusia

Szalony

Dawno nic nie pisałem. Chyba najwyższa już pora wrócić.

Recepta

Na wszystko jest lekarstwo. Nie zawsze jednak je bierzemy...

Znikająca miłość

Miłość w czasach niedalekiej przyszłości, a może lekka satyra na obecne społeczeństwo

Krzyż

Traumatycznie. Przeczytaj i spróbuj zrozumieć, co powinno spotkać właśnie Ciebie.

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
797
użytkowników.

Gości:
796
Zalogowanych:
1
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 70038

70038

Takie tam małe opowiadanko

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
11-10-16

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Akcja/-/-
Rozmiar
6 kb
Czytane
2404
Głosy
2
Ocena
4.50

Zmiany
18-06-12

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: Amba Podpis: D
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Opisu brak

Opublikowany w:

brak

Takie tam małe opowiadanko

Wyszedłem zza rogu, trzymaną w ręku drewnianą pałkę wspierając na ramieniu. Dla tych dwóch typków moje nagłe pojawienie musiało być sporą niespodzianką, bo stracili nieco czasu dziwiąc się. Niby sekunda, ale czasem na wagę złota. Jeden z nich opierał się niedbale na bejsbolu – błąd. Bejsbol to taka mieszana broń, niby ręczna a jednak dystansowa. Że nie? To spróbuj walnąć nim kogoś, kto jest bliżej niż wyciągnięcie ramion. No i żeby machnąć, trzeba najpierw wziąć zamach, a jak się opierasz na kiju – pierw go podnieść. I znów – niby sekunda, dwie, a jak przyjdzie co do czego – strasznie dużo czasu. Wystarczająco dużo by gość, który właśnie wyszedł zza rogu z pałką na ramieniu zdążył walnąć nas w czerep. Tak też uczyniłem. Szkoda tylko, że przy pierwszym uderzeniu moja broń rozprysnęła się na łbie adwersarza. Nie żebym taką miał parę w rękach, by rozwalać kije przy uderzeniu, widać jakaś skaza w drewnie czy co... W każdym razie odniosłem połowiczny sukces – przyjąwszy bohatersko cały impet na czaszkę gość odmeldował się i padł tam gdzie stał, ja zaś sam się rozbroiłem, a został jeszcze drugi gość. Ten jednak nie wykorzystał mej chwili wahania, gdy zaskoczyła mnie nagła destrukcja broni – ale tandeta, zapamiętać – nigdy więcej nie kupować w sklepie u Heńka. Przecena, kurde go mać, zwykłe badziewie a nie przecena. Jak uda mi się wrócić z tej akcji w jednym kawałku, to złożę reklamację. A potem ktoś będzie musiał poskładać Heńka...
Kiedy mnie gnębiły smutne myśli na temat jakości współczesnych produktów, drugi z przeciwników – zamiast wykazać się sprytem i walnąć mnie znienacka – zaczął grzebać w kieszeniach spodni, pewnikiem szukając majchra. Takoż i mój majcher miałem w kieszeni, ale szybko oceniłem, że zanim go wyciągnę – stracę inicjatywę w walce. Postanowiłem improwizować – zdejmę go z byka, lub mówiąc prościej – zawalę z bani. Szkopuł tkwił w tym, że gość miał na głowie coś jak hełm, poniemiecki czy jakiś – w każdym razie zamiast chwycić go za uszy jak to zwykle czynię celem ustabilizowania celu przed przywaleniem głową – chwyciłem ten hełm. I to chyba zniekształciło mi wskazania celownika, bo zamiast w nos – przywaliłem mu czołem w rant hełmu. Zadzwoniło, przynajmniej mi w uszach i nieco pociemniało. Oj, coś mi chyba nie wyszło – zdążyłem pomyśleć nim nieco zamroczony naniosłem poprawki i walnąłem jeszcze raz. Tym razem moje czoło trafiło jego dolną szczękę – za dużo poprawki dałem. Efekt jednak nie był najgorszy, bo poczułem i usłyszałem solidne chrupnięcie – to dolna szczęka gościa, a właściwie wszystkie jej kawałki postanowiły rozstać się z żuchwą i wybrały samodzielne życie. Gościowi nie spodobało się to i oponował słabo, starając się rękoma utrzymać je w jednym miejscu. - No stary, tych puzzli to sam nie poskładasz – pomyślałem, ale że gość wyglądał na wyłączonego trwale z walki uznałem, że wystarczy mu wrażeń na dziś. Gorzej, że w trakcie zmagań z jego hełmem rozwaliłem sobie czoło. Śmieszna sprawa z tymi ranami głowy, krwawią obficie że hej. Małe rozcięcie, a człowiek puszcza juchę jak zarzynane prosię. Musiałem obwiązać czoło chustką i wyglądałem prawie jak Rambo.
Skierowałem się ku schodom na górę, jednak szybko zawróciłem, tknięty przeczuciem, że o czymś zapomniałem. Fakt, sam się rozbroiłem rozwalając swą pałkę, a pierwszy z oprychów miał bejsbola – może sobie pożyczę. Jeszcze raz oceniłem sytuację – pierwszy leży i nie daje znaku życia, drugi stara się zebrać do kupy własną szczękę i wydaje się, że nie ma innych planów na dziś. Podniosłem bezpańskiego bejsbola i wróciłem na schody.
Dotarłszy na górę otworzyłem drzwi biura. Widok, jaki ukazał się mym oczom nie był zgoła wymarzony – kilka metrów pokoju do przebycia, a na jego końcu – siedzący za biurkiem boss, Chińczyk. Właściwie to stojący, bo zobaczywszy mnie w drzwiach zerwał się na nogi i sięgnął do tyłu po leżący na ozdobnym stojaku samurajski miecz. Kilka metrów pokoju, biurko i uzbrojony Chińczyk – znaczy przewagę zaskoczenia diabli wzięli. Bez większego pośpiechu podszedłem więc nieco, skracając dystans, ale bez przesady i w myślach oceniałem sytuację. Chińczyk, samurajski miecz. Katana – tak się nazywa ten najdłuższy. Dobrej jakości przecina na raz kilka ciał. Jakiej jakości jest jego miecz? W sumie bez znaczenia, bo mam do dyspozycji jedno jedyne ciało, a i te chciałbym zostawić nienaruszone. W ogóle, czy Chińczycy umieją posługiwać się samurajskimi mieczami? Tego nie wiedziałem. Co robić? Wyobraźnia zaczęła podpowiadać mi najróżniejsze warianty. Rzucić się przez biurko. Z bejsbolem w ręku na miecz. Do tego biurko wielkie, masywne – dobre półtora metra. Zobaczyłem siebie, jak lecę i lecę, a Chińczyk przerabia mnie na salami nim jeszcze spadnę na dywan. Zły pomysł. To może by tak...
-Psiepsienala saad – Chińczyk przerwał me rozmyślania. Choć spędził lata w kraju nad Wisłą, wrodzony silny akcent niekoniecznie ułatwiał zrozumienie go.
-Co? - spytałem, nieco skonfundowany.
-Wypsiendalaaaj stont, psi synu – powtórzył, wyraźnie więcej wysiłku wkładając w wymowę. "Psi synu" zaś wyszło mu całkiem nieźle, widać musiał ćwiczyć. Znaczy, że mnie nie chce tu, trudno – z racji pracy niejako przywykłem.
W tym momencie naraz stały się dwie rzeczy – pierwsza to zrozumiałem, że choć Chińczyk dzierży miecz – to robi to jakoś tak nieporadnie, zdradzając brak profesjonalizmu, do tego niezbyt pewnie – widać jednak czuje respekt. Druga – często określana błyskiem jasnowidzenia. Powodowany tą drugą sięgnąłem do tyłu, za pasek spodni i wyjąłem pistolet. Pewnie wyda Wam się dziwna cała ta moja przeprawa z oprychami na dole, skoro miałem przy sobie gnata – a ja się spytam – a naboje, to kurna kto kupi, co? Nie ma chętnych? Tak się spodziewałem. Sam z pensji też nie wydolę, ale Chińczyk nie musi wiedzieć, że broń nie naładowana.

-Rzuć broń albo strzelam, sk...lu – popieram swe żądanie mocniejszym słowem, licząc na sukces. O dziwo, faktycznie odnosi to skutek, Chińczyk powoli odkłada miecz.
Ciego ciesz?
Inspekcja Skarbowa, wezwanie do uiszczenia nieuiszczonego podatku dochodowego z tytułu handlu na stadionie, proszę podpisać....
Podłamany podpisuje papiery, z którymi wychodzę.

I tak minął kolejny dzień pracy urzędnika.

Podpis: 

D 16 10 2011
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Tarot i koronkowe serwetki - Marzec Miłość z internetu cz VII- coś podniecającego Miłość z internetu cz VIII- pierwsze nasze święta
Raczej dla kobiet, które wierzą w zmiany na lepsze. W to, że nie wszystko jest takie na jakie wygląda. Opowieść o niespodziewanej przyjaźni i tym co w życiu może się wydarzyć. A może by sobie tak pomarzyć, mój kochany: piękny dzień, lecz słoneczko jakby za chmurkami. Wiaterek za oknem sprawia, że dreszczyk przechodzi przez moje ciało. Przymykam oczka i mam Twój języczek w swoich ustach który się panoszy rozpychając moje policzka, to znowu przesuwa się po moich ząbkach, to znowu walczy z moim języczkiem.
Sponsorowane: 150
Auto płaci: 150
Sponsorowane: 105Sponsorowane: 105

 

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2018 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.