http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
151

Pierzeja II

Autor płaci:
250

  Noc. Mgła. Samochód. Sarny. Drzewa.  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W październiku nagrodą jest książka
Czarująca i niebezpieczny
David Schickler
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Pierzeja II

Noc. Mgła. Samochód. Sarny. Drzewa.

Rozdział 1

Na razie bez tytułu. Fikcja oparta na pewnym incydencie z życia. Sposób na wyrzucenie z siebie nagromadzonych uczuć...

Rozdział 2

Kolejna część powieści. Co ma do przekazania głównej bohaterce detektyw? Dowiecie się już teraz. Będę wdzięczna za wszelkie uwagi i wskazówki.

Dziewięć liter

Wspomnień nieudaczny czar, czyli antyutopia...

Przypadki Beaty R z jesienią w tle

Pasmo nieszczęść i ciąg dalszy...

Baśń prawdziwa

Z dedykacją dla Bartka Danielkiewicza. Człowieka, który wierzy w dobro.

Co u nas, w Polsce

"Jedliście bez zastawy i sztućców na białym obrusie. Nie używaliście dłoni. Macie to? W takim razie mowa tu o wielkiej sztuce wspomnianego wyżej magistra z tą różnicą, iż została wykonana przy pomocy farb, pędzli i płótna."

Robak

Kilka słów o zrujnowanej Kamienicy i losach jej ponurych mieszkańców.

Szklana góra

Szukając na skróty drogi do szczęścia, bohater popada w alkoholizm.

Słowo na L

erotykowo..

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
359
użytkowników.

Gości:
357
Zalogowanych:
2
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 64965

64965

Notatki młodej mężatki

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
10-09-19

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Erotyka/Romans/-
Rozmiar
13 kb
Czytane
12791
Głosy
2
Ocena
4.75

Zmiany
10-11-01

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
D-treści drastyczne przeznaczone tylko dla dorosłych

Autor: córka_Lenina Podpis: córka Lenina
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
O tym jak uratowałam małżeństwo sąsiadki

Opublikowany w:

Notatki młodej mężatki

Do domu obok wprowadziło się małżeństwo w średnim wieku: pani Danusia i pan Krzysztof. On – typowy urzędnik – łysiejący, w okularach z aktówką w ręku i tanim, niedopasowanym garniturze; ona – kura domowa, bardziej dbała o swój ogród niż o siebie; jestem pewna, że do łóżka kładła się w papilotach i grubą warstwą kremu na twarzy.
To na nas, jako na najbliższych sąsiadach, ciążył obowiązek przywitać ich na naszej ulicy. Upiekłam ciasteczka, Adam zadbał o kwiaty i butelkę dobrego wina.
Drzwi otworzyła nam pani Danusia. Pocałowałam ją w policzek, jak dobrą przyjaciółkę, a mój mąż wręczył jej kwiaty i dwornie ucałował w dłoń. Sąsiadka była zaskoczona, nie wiedziała jak ma się zachować, dopiero po chwili zaprosiła nas do jadalni. Pan Krzysztof siedział przed telewizorem i bezmyślnie gapił się na transmisję meczu, nawet nie podniósł się z fotela, kiedy weszliśmy do pokoju. Wymieniłam z Adamem spojrzenia. Wyszłam do kuchni pomóc pani Danucie, a Adam został sam na sam z nieuprzejmym sąsiadem.
Na usta cisnęło mi się słowo „nuworysze”, ale ukryłam to pod promiennym uśmiechem.
Tak jak się spodziewałam pani Danusia okazała się nudną osobą, nic ją nie interesowało, nie miała żadnych zainteresowań poza brazylijskimi telenowelami. Adam również nie mógł zaliczyć tego popołudnia do udanych, próbował nawiązać rozmowę z panem Krzysztofem, ale mecz okazał się ciekawszy. Oboje marzyliśmy tylko o tym, żeby móc zakończyć wizytę i uciec do naszego przytulnego gniazdka.
Pan Krzysztof po raz pierwszy spojrzał na mnie przy pożegnaniu. Pocałował mnie w rękę, a ja odniosłam wrażenie, że to tłusty wieprz. Kiedy pochył się zauważyłam, że łysina lśni od potu! Mało tego, śmierdział mokrym psem!

- Myślałam, że zwymiotuję – skarżyłam się Adamowi, kiedy w końcu zamknęliśmy się w naszej sypialni. – Obrzydlistwo! Myłam ręce dziesięć razy, a wciąż czuję na sobie te obślizgłe usta!

- Może Dausia lubi mokre pocałunki.

- Adam! – krzyknęłam z obrzydzeniem. – Nawet nie chcę o tym myśleć. Nie!

- Poczeka, poczekaj, coś muszę ci powiedzieć… Kiedy Krzysztof ją posuwa wszystkie loczki pani Danusi się prostują.

Nie wytrzymałam, zaczęłam się śmiać aż brakowało mi powietrza. Adam to wykorzystał i pchnął mnie na łóżko.

- A może zrobimy to na Krzyśka i Danuśkę?

Nie mogłam zostać obojętna na taką propozycję…
Jakiś czas po naszej wizycie znalazłam w końcu czas, żeby usiąść na werandzie z drinkiem w zasięgu ręki i nową książką na kolanach. Rozkoszowałam się chwilą samotności, Luda miała wychodne, a Adam i Ewa poszli na spacer do parku. Nagle pojawiła się przede mną wzburzona pani Danusia z butelką wina w dłoni.

- Dzień dobry. Mogę się przysiąść? – zapytała i nie czekając na moją odpowiedź zajęła jedno z wolnych krzesełek.

- Tak, oczywiście – odpowiedziałam po fakcie. – Proszę usiąść. Zaraz przyniosę kieliszki i coś na ząb.

Kiedy wyszłam z domu zauważyłam, że pani Danusia zdążyła się już rozgościć: wyciągnęła się na krzesełku i czytała moją książkę. Z hukiem postawiłam kieliszki na stolik.

- Pana Adama nie ma w domu?

- Nie, wyszedł z Ewą na plac zabaw, ale powinien wrócić niebawem.

- Macie państwo piękną córeczkę, i taka grzeczna. Widziałam ją jak bawiła się w ogrodzie.

- Dziękuję – uśmiechnęłam się z dumą, jak każda matka, kiedy chwali się jej dziecko. – Ciężką nad nią pracowaliśmy z Adamem. Chociaż nie ukrywam, że miałam z tego też odrobinę przyjemności.

Zerknęłam na sąsiadkę i zdążyłam przechwycić zgorszone spojrzenie, jakie posłała z nad lampki wina. Bez słowa przyglądałam się jak pije alkohol, bo sączeniem trudno to było nazwać. Pani Danuta powoli, ale nieuchronnie dążyła do zalania się w trupa.

- Pani Danusi – dotknęłam jej ręki – czy wszystko jest w porządku?

Sąsiadka spojrzała na mnie, jakby chciała się przekonać, czy warto mi powierzyć swoje sekrety.

- Mój mąż ma kochankę – powiedziała złowieszczym szeptem.

Mało brakowało, a roześmiałabym się głośno. Przed oczami stanął mi obraz obleśnego Krzysztofa pompującego jakąż cizię. Udawałam, że wycieram nos, zasłoniłam usta chusteczkę, żeby nie było widać głupkowatego uśmiechu, który sam cisnął mi się na usta.

- Skąd wiesz? Powiedział ci o tym? – zapytałam, kiedy w końcu udało mi się opanować.

- Nie musiał – pani Daniusia odpowiedziała płaczliwym głosem. – Znalazłam w kieszeni płaszcza rachunek za kolonie! Nie rozumiesz?! Opłacił wakacje bękartowi tej wywłoki! Taki wstyd! Nikt nie może się o tym dowiedzieć!

Spojrzała na mnie z nadzieją, a ja ścisnęłam jej dłoń w geście otuchy. Zastanawiałam się, czy warto jej wspomnieć, że na naszej ulicy każdy szanujący się mężczyzna ma utrzymankę, nawet mój wspaniały i idealny mąż. To po prostu dodatek do życia rodziny, tak jak pies, kot lub opiekunka do dziecka.

- Pani Danusiu, proszę się nie martwić. Muszę pani powiedzieć, że dwa lata temu znalazłam się podobnej sytuacji.

Postanowiłam zataić przed nią prawdę, ale jednocześnie udzielić jej kilka dobrych rad – takie małe dwa w jednym.

- Naprawdę? – patrzyła na mnie jak na ostatnią deskę ratunku. – I jak rozwiązałaś… ten mały problem?

- Musi pani… - dramatycznie zawiesiłam głos – uwieść go na nowo – dokończyłam szeptem. – Jak wygląda państwa pożycie?

- Nasze pożycie?! Pytasz o… sprawy łóżkowe?

Przytaknęłam. Sąsiadka wiła się jak węgorz, małe oczka były szeroko otworzone, w dłoniach mięła chusteczkę.

- Pani Danuto, niech się pani nie denerwuje. Nic z tego, co zostanie tutaj powiedziane nie opuści tego miejsca, może mi pani zaufać.

- Klasycznie – sąsiadka zniżyła głos do szeptu. – Mąż kładzie się na mnie i robimy to…

- Jak często?

- Raz, czasami dwa razy w tygodniu.

Nie dziwie się Krzysztofowi, też bym szukała czegoś na boku, gdybym miała żyć o suchym pysku…

- A pani? Uwodzi go? Zaspokaja ręką? Ustami? Spełnia jego erotyczne fantazje?

- Nie! Robimy to po bożemu. Jesteśmy katolikami! – krzyknęła oburzona. – Kochamy się bez żadnych tych… wymysłów!

- Pani Danusi i tu leży problem. Musi pani pokazać, że pani na nim zależy, że sprawia pani przyjemność, kiedy się zbliża do pani. Musi pani spełniać jego zachcianki, ale też głośno mówić o swoich fantazjach!

- Muszę już wracać, za chwilę Krzysztof wróci z pracy.

- Pani Danusi, jeszcze ostatnie pytanie i już panią nie męczę: czy przeżyłam pani orgazm?

- Orgazm?! Nie jestem prostytutką, żeby odczuwać z tego przyjemność.

I nagle znalazłam rozwiązanie na problemy trapiące panią Danusię i pana Krzysztofa. Jak można lubić coś z czego nie ma się przyjemności?

- Coś pani pokażę – chwyciłam sąsiadkę za rękę i pociągnęłam ją w stronę domu.

Zamknęłam za nami drzwi i dosłownie rzuciłam się na nią, wgryzłam się w jej usta i wsunęłam język w rozchylone wargi. Swoim zachowanie przestraszyłam panią Danusię, w pierwszej chwili próbowała się wyrwać z moich objęć, ale już po chwili całowała mnie równie namiętnie. Jej język na początku sztywny i niepewny, zmienił się w miękkiego i wijącego robaczka. Dotykałam ustami jej szyi i jednocześnie rozpinałam bluzkę, zerwałam ją, rzuciłam na podłogę i sięgnęłam do stanika. Piersi Danuty były zupełnie inne niż moje: duże, ciężkie i lekko już obwisłe. Sutki miały bardo duże obwódki w kolorze gorzkiej czekolady. Zafascynowana wpatrywałam się w jej cycuszki, z pewną nieśmiałością musnęłam brodawkę. Sąsiadka oparła się o drzwi, zamknęła oczy i dyszała, jak ryba wyciągnięta z wody. Ostrożnie dotknęłam językiem brodawkę, była duża i twarda. Ścisnęłam ją wargami, ssałam ją jak dziecko. Przez spódnicę dotknęłam jej kobiecości. Nogi ugięły się pod panią Danusią, podtrzymałam ją i podprowadziłam do kanapy.

- Dobrze się pani czuje? Może przyniosę szklankę wody?

Przestraszyłam się nie na żarty, Danusia dyszała, po twarzy spływały stróżki potu.

- Nie… Nie… - szeptała. – Chodź tutaj!

Złapała mnie za rękę i przyciągnęła do swojego łona. Moja spokojna, flegmatyczna sąsiadka przeobraziła się w wulkan namiętności. Zastanawiałam się, czy doszło już do erupcji, czy dopiero się rozgrzewamy. Sięgnęłam pod spódnicę Danusi, dotknęłam ją przez majtki. Była taka gorąca i mokra, zacisnęła uda na mojej dłoni, jej ciałem wstrząsały dreszcze.

- Spokojnie… spokojnie – użyłam tonu, jakiego używa Adam, kiedy doprowadza mnie do orgazmu. – To dopiero początek, jeszcze dużo zabawy przed nami.

Z trudem udało mi się wyrwać dłoń z pomiędzy nóg Danuty. Podwinęłam jej spódnicę do pasa, a następnie sięgnęłam do majtek.

- Musisz zrezygnować z bawełny i zacząć nosić koronkę. Nic tak nie podnieca mężczyzn jak widok mokrej cipki za misterną siateczką.

Powiem krótko i treściwie – Danusia nie była zwolenniczką depilacji. Jej brzoskwinkę porastał czarne, kręcone włoski, teraz mokre od śluzu wylewającego się ze szparki. W duchu przyrzekłam sobie, że nigdy nie zaprezentuje się przed Adamem w stylu naturalnym.
Z ust Danusi wydobył się ni to jęk, ni to krzyk, kiedy położyłam dłoń na jej przyjaciółce. Zaczęłam delikatnie – od gładzenia cipki. Powoli, żeby jej nie spłoszyć, rozsunęłam wargi sromowe; tuż przed sobą, na wyciągnięcie ręki, miałam różowiutką muszelkę sąsiadki. Opuszkiem palca dotknęłam łechtaczki, już to wystarczyło, żeby sąsiadka szarpnęła biodrami do przodu. Zrozumiałam, że naprawdę niewiele potrzeba, żeby doprowadzić ją do orgazmu. Zatoczyłam kciukiem kółeczka wokół jej perełki. To było takie… dziwne przyglądać się jak śluz cienką staruszką wypływa z jej szpareczki. Niemal automatycznie pochyliłam się i zlizałam go z jej ud i brzoskwinki. Byłoby przyjemnie, gdyby nie te włosy – wchodziły do ust. Zanurzyłam się w niej: smakowałam, wąchałam, oddychałam. Ostrożnie wsunęłam palca w cipkę, przyjęła mnie więcej niż chętnie. Zamknęłam oczy i wyobrażałam sobie, jak musi czuć się mężczyzna, kiedy penetruje kobietę – wilgoć, ciepło, ciasnotę, śliskość. Nie przerywając pieszczot językiem równocześnie poruszałam ręką, wsuwała się w nią i wysuwałam. Łechtaczka stwardniała, powiększyła się, jednocześnie stała się bardziej wrażliwa na dotyk. Zdecydowanym ruchem wsunęłam w szparkę kolejne dwa palce. To niezwykłe jak elastyczna jest pochwa kobiety,, równie dobrze obejmowała jeden jak i trzy palce.
Zauważyłam, że cały czas mówię o sobie i swoich odczuciach, a tymczasem to Danusia jest główną bohaterką. Kiedy już przełamałyśmy pierwsze lody, strach i obawa rozwiały się, Danuta okazała się bardzo zmysłową niewiastą. Zajmowałam się dolną częścią ciała, a ona górną – bawiła się swoim dużym biustem.
Doszłyśmy do punktu, w którym moje pieszczoty nie były wystarczające, żeby doprowadzić jej do orgazmu. Musiałam znaleźć coś innego, żeby jej podniecenie nie opadło oraz żebym nie musiała zaczynać wszystkiego od początku. Sięgnęłam do miski z owocami, która stała na stole, i wyciągnęłam… banana. Nie zastanawiając się długo rozsunęłam wargi sromowe i wsunęłam go w szparkę pani Danusi.
To był strzał w dziesiątkę! Danuta sięgnęła nieba, a ja jej punktu G.

Bez słowa pożegnałam się z sąsiadkę. Co miałam jej powiedzieć? „Było fajnie”? „Do zobaczenia na herbatce w przyszłym tygodniu”? Odprowadziłam ją do furtki i pocałowałam w policzek, na co ona ścisnęła moją dłoń.
Usiadłam w foteli i sięgnęłam po książkę, zupełnie tak jakbym nigdy jej nie odkładałam. Zdążyłam przeczytać kilkanaście stron, kiedy do moich uszu dobiegł dziecięcy śmiech. Uniosłam głowę i przytrzymałam się poręczy, żeby nie zerwać się na równe nogi i nie pobiec. Środkiem ulicy szedł Adam z wiaderkiem i łopatką w dłoni, a na ramionach siedziała mu Ewa. Nie słyszałam o czym rozmawiają, ale widziałam jak śmieją się szczęśliwi po całym dniu na placu zabaw.
Adam zauważył mnie i posłał mi ten jeden ze swoich zniewalających uśmiechów. Pomachałam mu gestem wyuczonym od królowej piękności. Ewa, która zdążyła się ześlizgnąć z ramion ojca, biegła w moją stronę.

- Mamusiu, popatrz jakie ładne kamyczki przyniosłam.

- Są bardzo ładne, kochanie! O ten czerwony mi się podoba; ładny jest, prawda? A teraz biegnij umyć rączki, zaraz do ciebie przyjdę, dobrze?

Podniosłam się z klęczek i stanęłam twarzą w twarz z Adamem.

- Witaj – wyszeptałam.

- Witaj piękna.

- Jak minął dzień? – zapytałam przytulona do jego ramienia.

- W porządku. Słońce, piaskownica i chmara dzieciaków; czego można chcieć więcej? A ty odpoczęłaś?

Zastanawiałam się przez chwilę jakiej odpowiedzi mu udzielić.

- Pani Danusia wpadła do mnie na lampkę wina.

- I…?

- I nic – uśmiechnęłam i puściłam oczko.

- Nie! Nie zrobiłaś tego! Nie wierzę!

- Czego nie zrobiłam? Nie wiem o co ci chodzi.

Adam wpatrywał się we mnie jak zaczarowany, próbował zgadnąć czy mówię prawdę, czy się z nim bawię.

- Chodź do domu, Ewa na nas czeka.

- Ja pierdolę… Zrobiłaś to!

Dwa tygodnie później ponownie spotkałam się z Danusią. W pierwszej chwili nie poznałam jej, dopiero kiedy uśmiechnęła się do mnie zrozumiałam, że mam przed sobą sąsiadkę. To niesamowite, jak dobre rżnięcie potrafi zmienić kobietę! Cała promieniała, uśmiechała się szeroko, a jej krok był sprężysty i taki… młodzieńczy. Obok niej, jak wierny pies przy nodze, dreptał Krzysztof, wpatrzony w Danutę. Mogę się założyć o wszystko, że nie w głowie były mu inne kobiety, ale wyłącznie jego żona.

Podpis: 

córka Lenina wrzesień 2010
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Rozdział 1 Rozdział 2 Dziewięć liter
Na razie bez tytułu. Fikcja oparta na pewnym incydencie z życia. Sposób na wyrzucenie z siebie nagromadzonych uczuć... Kolejna część powieści. Co ma do przekazania głównej bohaterce detektyw? Dowiecie się już teraz. Będę wdzięczna za wszelkie uwagi i wskazówki. Wspomnień nieudaczny czar, czyli antyutopia...
Sponsorowane: 150
Auto płaci: 50
Sponsorowane: 150
Auto płaci: 50
Sponsorowane: 141
Auto płaci: 150

 

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2014 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.