http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
100

Podróż

Autor płaci:
50

  Podróżowanie to jeden z atrybutów współczesności. Czy każdy z nas jest podróżnikiem?  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W lutym nagrodą jest książka
Regulatorzy
Stephen King
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Podróż

Podróżowanie to jeden z atrybutów współczesności. Czy każdy z nas jest podróżnikiem?

Taedium vitae

Bo czymże jest życie, jeśli nie przygodą na krawędzi?

Jadeitowy Pałac

Zwykły dzień stopniowo staje się coraz bardziej szalony i nieprawdopodobny. Political fiction.

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Dwa dni z życia wariata.

Rozważania o normalności? Co to jest normalność a co nienormalność?

Wróg

Nie zawsze wszystko jest takie, na jakie wygląda...

Miłość wyborna

Wybebeszę to z Ciebie stanowczo, metodycznie...

Nowa Atlantyda

Jedna z przyszłości futurystycznych zawartych w e-booku "Futurystyka" (Przyszłość kiepska)

Kilka naiwnych słówek o myślach kobiecych

"Błogi spokój, który głupcy mylą z nudą."

Nowa płeć

Wierszyk satyryczny

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
1201
użytkowników.

Gości:
1201
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 62545

62545

Efemeryczność

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
10-05-12

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Fantastyka/Filozofia/-
Rozmiar
6 kb
Czytane
5713
Głosy
18
Ocena
4.89

Zmiany
12-06-18

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: Yada Podpis: Yada
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
wygrany konkurs miesięczny
Opowieść o tym, co najszybciej przemija, czyli o ludzkim istnieniu. Zapraszam do oceniania i komentowania.

Opublikowany w:

Efemeryczność

Śmierć stała, oparta o drzewo, obserwując unoszącą się z wielkim trudem klatkę piersiową Patryka. Każdy kolejny oddech był dla niej niczym mijające sekundy. Ze spokojem czekała, aż przyjdzie określony czas. Odsunęła z policzka pasmo jasnych włosów, ukazując piękną, dziewczęcą twarz. Zaglądała przez strzaskaną szybę do wnętrza samochodu. Na przednim siedzeniu siedział młody mężczyzna. Na moment odzyskał świadomość. Rozejrzał się dookoła, a pierś pobudzona strachem, zaczęła unosić się szybciej. Źrenice rozszerzyły się z przerażenia, twarz wykrzywiła grymasem bólu. Spróbował poruszyć nogami tylko po to, aby stwierdzić, że nie jest w stanie wykonać żadnego ruchu. Dotknął dłonią lewego boku i poczuł, jak krew przepływa pomiędzy jego palcami. Właśnie wtedy Śmierć zaczęła wychodzić z cienia.
Usłyszał szelest i odwrócił się w jego kierunku. Nie mógł zdobyć się na okrzyk. Początkowo nie był w stanie nic dostrzec, ale po chwili ujrzał postać wynurzającą się z mroku. Podeszła bliżej i otworzyła wklęśnięte drzwiczki. Gdy pochylała się nad nim usłyszał, jak szepce jego imię. Podniósł wzrok, a gdy ujrzał jej twarz dziwny dreszcz przeszedł przez całe jego ciało.
– Pamiętam cię – powiedział.
Przyłożyła chłodny palec do jego warg, nakazując milczenie. Potem ujęła jego głowę w obie dłonie i złożyła na czole pocałunek. W jednej chwili poczuł, jak cały ból opuszcza ciało, a jego miejsce zajmuje podniecająca przyjemność. Odnalazł jej dłoń i ścisnął przyzwalająco. Śmierć uśmiechnęła się do niego prosto i niewinnie jak dziecko. Odwzajemnił uśmiech i pozwolił wyprowadzić się z samochodu. Po raz kolejny usłyszał, jak woła go po imieniu. Potem szli razem, bok przy boku, ze splecionymi dłońmi. Patryk nie odczuwał potrzeby odwrócenia się. Wszystko, co zobaczyłby, to wrak samochodu i jego własne ciało spoczywające nieruchomo w fotelu kierowcy.

Pierwsze promienie wschodzącego słońca wdarły się do małego pokoju, przez przestwory w brudnej, zniszczonej firance. Oświetliły mały stolik, parę krzeseł i stare łóżko, u którego wezgłowia siedziała starsza kobieta. Jej twarz, poprzecinana głębokimi zmarszczkami wyrażała cierpienie, ale delikatny uśmiech miał dodawać otuchy ciężko choremu mężowi. Siedziała tak już od trzech miesięcy. Dzień i noc karmiąc, pielęgnując i obserwując ukochanego człowieka, którego stan pogarszał się z każdą upływającą godziną. Teraz również czuwała, wsłuchując się w urywany, niespokojny oddech Leona pogrążonego we śnie. Nagle otworzył on oczy i uśmiechnął się, po raz pierwszy od tak wielu tygodni.
-Moja piękna pani- powiedział słabym głosem.- Piękna pani z moich snów…
Po policzku Elżbiety spłynęła łza, którą spiesznie wytarła wierzchem dłoni. Wiedziała, że śmierć czeka na jej męża, nie zdawała sobie jednak sprawy, jak blisko się już znajduje. Wzrok Leona nie był bowiem skierowany na twarz żony, ale dalej, w głąb pokoju, gdzie światło słoneczne odbijało się od włosów Śmierci, nadając im złocisty blask. Od pewnego czasu razem z Elżbietą przysłuchiwała się oddechowi staruszka, a teraz zaczęła bez pośpiechu podchodzić do łóżka. Leon lekko uniósł głowę z poduszki, a żona chwyciła jego dłoń, aby choć trochę wesprzeć go w cierpieniu. Do Leona nie docierały jednak żadne sygnały ze świata, nawet delikatny dotyk kochającej kobiety. Śmierć pochylała się nad nim i jedynym, co czuł, była ulotna pieszczota jej dłoni na starym policzku. Błękitne oczy wpatrywały się w splecione dłonie małżonków. Położyła na nich swoją rękę i nie spiesząc się rozdzielała ich palce, nie napotykając żadnego oporu. Leon objął dłoń Śmierci, jakby nie dostrzegając różnicy pomiędzy nią, a swoją żoną. Prowadzony, posłusznie wyszedł z łóżka.
– Widziałem cię w moich snach – powiedział, gdy wychodzili z mieszkania. – Gdzie mnie zabierasz? – zapytał, gdy nie odpowiedziała.
– W inne miejsce
– Nie byłem dobrym człowiekiem…
Na moment przystanęli. Śmierć spojrzała na niego wzrokiem szczerym i czystym.
– Nie obawiaj się – powiedziała, wyczuwając jego strach. – Będziesz wiedział, dokąd iść.
– Nie pójdziesz ze mną?
– Tam dla mnie nie ma miejsca.
Przez moment znowu kroczyli w milczeniu. Wyszli na ulicę i Leon po raz ostatni poczuł świeżość letniego poranka.
– Zobaczę jeszcze moją żonę? – Przypomniał sobie o ukochanej Elżbiecie, leżącej teraz u podnóża łóżka, którego nie opuszczała na krok od kilku miesięcy. Leżała i płakała nad ciałem swojego męża. Śmierć nie odpowiedziała. Zamiast tego uśmiechnęła się delikatnie i puściła dłoń Leona, pozwalając, aby wybrał swoją dalszą drogę.

Jaskrawe, białe światło jarzeniówek rozlewało się po całym szpitalnym korytarzu. Śmierć szła niezauważona przez nikogo. Mijała kolejne sale i oddziały. Ból, cierpienie i strach przed odejściem otaczały ją ze wszystkich stron... Zmierzała w kierunku porodówki, goniona jękami i skomleniami chorych, które zlewały się w jedną, błagalną prośbę, skierowaną do niej. Dzisiaj nie przyszła jednak nikogo zabrać.
Stanęła przed jedną z sal. Zza uchylonych drzwi rozległ się krzyk, zagłuszający wszystkie pozostałe odgłosy. Śmierć przekroczyła próg i zobaczyła, jak spomiędzy rozchylonych ud kobiety półleżącej na fotelu, wynurza się mała główka. Uśmiechnęła się i podeszła do lekarza, który trzymał noworodka. Ukradkiem spojrzała na twarz jego matki, pokrytą kropelkami potu, zmęczoną i jednocześnie promieniującą szczęściem. Potem pochyliła się nad dzieckiem, składając na jego ustach pocałunek życia, który jednocześnie skazywał je na śmierć. Maleństwo krzyknęło po raz pierwszy, witając się ze światem. Krzyk ten był także bez łzawym płaczem, oszołomienia i trwogi. Śmierć podniosła się, a po jej policzku spłynęła łza, zawierająca w sobie wszystkie niewysłowione uczucia młodego człowieka. Przyszły ból, choroby, miłość i zdradę, szczerą przyjaźń, porzucenie, samotność i troskę, krótkie chwile złudnej radości, prawdziwe szczęście i strach przed upływającym czasem. W małej pomarszczonej buźce dostrzegła całą tajemnicę ludzkiego istnienia. Kruchość tego życia, nadającą mu sens.
Małe rączki, zwinięte w piąstki, wyciągnęły się w jej kierunku w geście pocieszenia oraz dodania sił. Potem objęły matkę, a dziecięca główka oparła się na pełnej piersi. Śmierć zapłakała.

Podpis: 

Yada kilka miesięcy temu
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Taedium vitae Jadeitowy Pałac Topielec
Bo czymże jest życie, jeśli nie przygodą na krawędzi? Zwykły dzień stopniowo staje się coraz bardziej szalony i nieprawdopodobny. Political fiction. - Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad
Sponsorowane: 65
Auto płaci: 65
Sponsorowane: 51Sponsorowane: 16

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2019 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.