http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
100

Podróż

Autor płaci:
50

  Podróżowanie to jeden z atrybutów współczesności. Czy każdy z nas jest podróżnikiem?  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W lutym nagrodą jest książka
Regulatorzy
Stephen King
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Podróż

Podróżowanie to jeden z atrybutów współczesności. Czy każdy z nas jest podróżnikiem?

Taedium vitae

Bo czymże jest życie, jeśli nie przygodą na krawędzi?

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Dwa dni z życia wariata.

Rozważania o normalności? Co to jest normalność a co nienormalność?

Wróg

Nie zawsze wszystko jest takie, na jakie wygląda...

Miłość wyborna

Wybebeszę to z Ciebie stanowczo, metodycznie...

Nowa Atlantyda

Jedna z przyszłości futurystycznych zawartych w e-booku "Futurystyka" (Przyszłość kiepska)

Kilka naiwnych słówek o myślach kobiecych

"Błogi spokój, który głupcy mylą z nudą."

Nowa płeć

Wierszyk satyryczny

Tezeusz

Piosenka z audiobooka "Dopalacze poetyckie"

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
1396
użytkowników.

Gości:
1396
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 59054

59054

Stoik

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
09-12-05

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Filozofia/Rodzina/-
Rozmiar
4 kb
Czytane
1092
Głosy
5
Ocena
4.20

Zmiany
09-12-05

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: Achaa13 Podpis: Joanna~Bober
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
O historii młodzieńca, który...

Opublikowany w:

Stoik

Stoik


Wielkie Lato kończyło swoje panowanie. Z domów zaczął ulatywać dym. Wiatr przypominał o sobie hucząc, świszcząc, śpiewając. Niebo popłakiwało słodkimi, życiodajnymi łzami. Ze złotych pól zostały ziemne ruiny. Chmury piętrzyły się, szare i zwaśnione. Często wzniecając walki to na krzyki, to na ogień.
W oknach starej, pociemniałej kamienicy, na rogu ulic i niedaleko antykwariatu, paliło się wiele świateł. Jedne jaśniejsze, inne przytłumione, niektóre spokojne i przytulne lub tryskające elektryczną energią. W jednym z okien białe, lecz pożółkłe ze starości firany, były odsłonięte.
Mieszkanie na trzecim piętrze nie charakteryzowało się niczym szczególnym. Były tam pomalowane na biało ściany ze ściennymi panelami oraz mnóstwem obrazów, mieszaniną barw i myśli. Podłogi miały parkiet, osłonięty puszystymi dywanami. W pokoju z oknem na zachód stała skórzana kanapa, bujany fotel, przestarzały telewizor, sporych rozmiarów biblioteczka oraz masywne, dębowe biurko. Na nim stała ciężka maszyna do pisania. Wokół unosił się aromat suszonych grzybów, jabłek, herbaty i starych książek. Panował spokój potęgowany ciszą na ulicach oraz pękającym czasami drewnem, palącym się w kominku. Szary, gruby kocur wdrapał się na kanapę i ogrzewał się przy ogniu. Nieregularne stukanie w maszynę do pisania wznosiło senny nastrój. Ma krześle siedział starszy człowiek. Jego głowa była zalana siwizną, a twarz poorana zmarszczkami. Mężczyzna uśmiechał się pogodnie a w bladozielonych oczach malował mu się spokój. Spod starych dłoni pojawiały się kolejne litery.
- Nie dalej jak wczoraj zapytano mnie czy od zawsze jestem stoikiem – pisał- Otóż nie, mój stoicki tok myślenia wykształcił się w wyniku pewnej nieszczęśliwej historii. Rzecz działa się jakieś czterdzieści lat temu. Jako młody maturzysta nie przejmowałem się ani nauką, ani przyszłością. Byłem rozentuzjazmowany, optymistyczny, głupi. Do matury zostało niewiele czasu, ale ja nie dbałem o to. Pewnego późnego, zimowego wieczoru, gdy wracałem do domu od przyjaciela, zostałem zaciągnięty w ciemną uliczkę. Mężczyzna, który mnie wciągnął był ode mnie dużo starszy, jego twarz została już naznaczona przez czas. Zasady wyjaśnił szybko: nie pokazywać się, wykonywać rozkazy, nie ma odwrotu z wykonywanego zlecenia. I tak oto już następnego dnia brałem udział w pierwszym zadaniu: przewóz na granicę kraju autentycznego obrazu Grottgera z 1863 roku. Akcja była ważna a cena wysoka. Kiedy pierwszy raz się udał piąłem się w górę. Zlecenia spadały na mnie jedno za drugim, nieustannie, tak jak spore kwoty wpadały do mojej kieszeni. Zaczęło się ocieplać i termin matury zbliżał się nieubłaganie. Przez pracę praktycznie nie bywałem w domu. Nie na tyle aby zauważyć, że dzieje się coś złego. Mieszkałem z matką, właścicielką sklepu spożywczego. Gdy zacząłem się bogacić nie płaciłem za naszą dwójkę, jak już mówiłem: nie bywałem w domu. Pewnego dnia musiałem dać matce list od dyrektora szkoły w sprawie mojego podejścia do edukacji i egzaminu. Lecz mieszkanie było puste. Zanim zdążyłem cokolwiek zrobić zadzwonił telefon. Dzwonili ze szpitala. Grunt zaczął brutalnie osuwać mi się pod stopami. Zajechałem pod szpital i wpadłem do niego jak burza. W Sali operacyjnej nr 5 trwało wznawianie pracy serca, a pielęgniarki za nic nie chciały mnie wpuścić. Po czasie, który wydawał się być wiecznością, lekarz wyszedł z sali ze spuszczoną głową.
Stary mężczyzna wyrwał kartkę maszyny, położył ją na pozostałych i podszedł do otwartego okna.
- Pochowałem moją matkę 12 kwietnia 1968 roku. Wypowiedziałem zlecenia w sprawie dzieł sztuki i zostałem usunięty z tej organizacji.
Powtórzyłem rok i zdałem maturę. Całe pieniądze jakie zdobyłem z nielegalnego handlu oddałem. Studiowałem pedagogikę i filozofię. Całe życie pracowałem jako dyrektor szkoły średniej, by na emeryturze zacząć pisać swoje filozoficzne przemyślenia. Po stracie matki żałowałem, ale nie pogrążyłem się w rozpaczy; musiałem żyć dalej. Można powiedzieć, że to była moja pierwsza stoicka myśl – rzekł smutno, patrząc w ciemną i majestatyczną noc

Podpis: 

Joanna~Bober 1 października 2009r.
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Taedium vitae Topielec Dwa dni z życia wariata.
Bo czymże jest życie, jeśli nie przygodą na krawędzi? - Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad Rozważania o normalności? Co to jest normalność a co nienormalność?
Sponsorowane: 65
Auto płaci: 65
Sponsorowane: 16Sponsorowane: 11
Auto płaci: 100

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2019 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.