www.opowiadania.pl

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc  

Wszystko co dobre jest nielegalne, niemoralne, albo powoduje tycie.

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Książki Wydawnictwa Wasze opinie Wyślij wiadomość

Sponsorowane:
500

Żywioł, stary samochód i woźnica

Autor płaci:
500

Co się może stać kiedy wstaniesz nocą i usłyszysz klakson samochodu?

UŻYTKOWNIK

Użytkownik:
Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

REKLAMA

KONKURS

W sierpniu nagrodą jest książka
Zamach na Polskę
Marcina Wolskiego
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Żywioł, stary samochód i woźnica

Co się może stać kiedy wstaniesz nocą i usłyszysz klakson samochodu?

Paweł

Niepełnosprawny chłopiec w szkole. Dla dzieci.

Czarodziej snów. Cz. 4

Ernestyna przypomina sobie sen, będący przyczyną rozdarcia. Postanawia wyzwolić się z koszmaru i przerwać milczenie.

Zlecenie. prolog + rodział 1

Historia płatnego mordercy. zgodnie z sugestiami dziś(17.08.2010) ostatecznie pocięte, w końcu poprawione dialogi i akcja. inne części w moim profilu

zlecenie. rozdział 3.

morderca odchodzi z fachu, przejście do (spoiler)+ romans (spoiler). zgodnie z sugestiami - pocięte, poprawione dialogi i akcja. część 3.

Sukces pierwsza klasa

O tym, jak zrobić karierę i nie zwariować

Życiowe rozterki.

Napisane pod wpływem emocji. Życiowe.. Wtedy kiedy było to aktualne.

Kim jestem? cz. 1

Mam dwa oblicza. Jedno jest tylko złudzeniem. Zwykłe pozory, nic więcej. Tylko które jest fałszywe?

Oko Horusa

Egipt, piramidy, wakacje z żoną i kupiony na bazarze starożytny amulet: oko Horusa. Czy nasze życie jest pasmem przypadków, czy rządzą nim inne niezbadane siły?

( nie) jestem sam...

z dedykacją dla Cukierkowej Księżniczki...

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

POZYCJA=40271

OCENA: 4.48  

I nie było już nikogo...

Publikacja:
07-11-16

Zmiany:
07-12-10

Typ:
O
opowiadanie
Kategoria:
-Fantastyka
-Zbrodnia
-Psychologia
Treść:
P18 -powyżej 18 lat

Dodaj do ulubionych
Wyślij do znajomych
Wersja do druku 

A kto niby ustalił, że dobro zawsze musi zwyciężyć?

Opublikowano w:

AUTOR: kenny-fan
A-autor

Zerejestrowany:
05-08-19

Dodaj do ulubionych
Portfolio autora

 Iris Baudelaire szła wzdłuż Henceforth Street, wbijając zziębnięte ręce głęboko w kieszenie wysłużonego płaszcza. Gdy przesuwała wzrokiem po otaczającym ją miejskim krajobrazie, w jej błękitnych oczach zapalał się gniew zmieszany z pogardą.
Nienawidziła Verdett. Nienawidziła jego brudu, nędzy, fabryk pełnych obdartych orków i szynowych bestii - pociągów, wypluwających ze swoich gardzieli kłęby pary.
Przeklęta technologia!
To nie było dobre miejsce dla maga. Gdyby tylko miała dokąd pójść...
Wielki, osmolony zegar przy stacji dorożek wskazywał siódmą trzydzieści. Spomiędzy grafitowych chmur przebijało powoli czerniejące niebo. Gazowe latarnie w wąskich uliczkach roztaczały swój mdły blask, bardziej podkreślając niż rozpraszając szarówkę. Nad rzeką pewnie zbierała się już mgła. Jesienne wieczory w Verdett sprawiały raczej ponure wrażenie.
Iris zapuszczała się w podejrzane zaułki, klucząc między cuchnącymi stosami śmieci i pijanymi do nieprzytomności żebrakami, którzy spali w rynsztokach. Ciemność była jej królestwem, przyjacielem. Noc przykrywała bezgwiezdnym całunem twarze i występki grzeszników.
U wylotu uliczki kłóciło się dwóch mężczyzn. Jeden z nich zawodził żałosnym falsetem, a drugi rzucał groźby lodowatym głosem. Iris nie rozpoznawała słów, ale konflikt musiał być poważny.
Magini minęła ich obojętnie. Nie jej rzecz - te scysje pospólstwa.
I wtedy rozległ się strzał.
Kobieta odwróciła się błyskawicznie, instynktownie wyciągając przed siebie ręce gotowe w każdej chwili rzucić czar. Mijające sekundy zdawały się rozciągać w nieskończoność.
Na bruku leżał spiczastouchy mężczyzna, skamląc z bólu i przyciskając konwulsyjnie dłonie do brzucha. Między jego smukłymi palcami przesączała się krew. Obok leżał wciąż dymiący pistolet. Drugi z mężczyzn stał jak skamieniały. Minęło kilka chwil, zanim zorientował się, że Iris przygląda mu się badawczo. Gdy ich spojrzenia się skrzyżowały, wróciła mu przytomność umysłu. Obrócił się na pięcie i zaczął uciekać.
Baudelaire patrzyła beznamiętnie, jak z nicości wyłaniają się onyksowe drzwi, w których znikł napastnik.
Na ulicy, oprócz niej i wykrwawiającego się półelfa, nie było nikogo. Magini chciała odejść w swoją stronę, lecz powstrzymało ją żałosne jęczenie.
- Pani, pomóż mi!
- Podaj choć jeden powód, bym miała to zrobić - odrzekła kpiąco.
- Nie pożałujesz, obiecuję! - Mówienie sprawiało mu coraz większą trudność.
- A co mi dasz? Pieniądze? - Na jej twarzy odmalowała się wzgarda.
- Coś znacznie cenniejszego. - Zaniósł się kaszlem. - Wiedzę...
- Wiedzę?
- Tak... Wiem, gdzie jest księga... Macabre...
Oczy Iris rozbłysły chciwością jak dwie pochodnie.
Macabre! Dziennik Adalberta Zabójcy, najpotężniejszego nekromanty średniowiecza, zawierający szereg zaklęć autorstwa Mistrza oraz zapisy eksperymentów na sile życiowej ludzi. Tom od stuleci uważany za zaginiony. Niektórzy sądzili nawet, że został zniszczony przez Inkwizycję. Niejeden mag chciałby położyć łapę na takim skarbie. Ten półelf z pewnością wiedział, jak podziałać czarnoksiężnikowi na wyobraźnię.
Magini kucnęła obok ofiary i oceniła jej stan. Rana nie wyglądała zbyt dobrze. Iris przymknęła powieki, koncentrując się mocno. Dodatkowym zmysłem nekromantów wyczuwała szarpiącego się rozpaczliwie ducha mężczyzny. Powoli uciekało z niego życie. Jeśli miała go ocalić, należało działać szybko.
- Słuchaj mnie uważnie, bo nie będę powtarzać. - Mieszaniec podniósł na nią wypełnione bólem źrenice. - Jeśli zaraz nie zapieczętuję twojej duszy, umrzesz. Dlatego radzę ci szybko udowodnić, że mnie nie bujasz.
- Na okładce... jest sęp. Ma... skrzyżowane łapy, a w dziobie trzyma czaszkę... - wyszeptał bliski omdlenia.
Mężczyzna opisał właśnie herb rodowy Adalberta. Znać go mogli tylko nekromanci, a ten półelf nie wyglądał na maga. Prędzej na zawodowego złodzieja. Czyżby naprawdę odnalazł księgę?
Taki dowód musiał jej chwilowo wystarczyć. Umoczyła palce we krwi rannego i wymalowała pionową elipsę na jego czole, cały czas szepcząc pod nosem słowa zaklęcia. Zsunęła dłoń na jego klatkę piersiową. Czerwone halo spowiło sylwetkę leżącego. Oczy wychodziły mu z orbit, usta rozwarły się w niemym krzyku, skórę rosił zimny pot. Ciało broniło się przed gwałtem na prawach natury, ale w końcu poddało się potędze ciemnych mocy. Półelf będzie cierpiał, ale nie umrze, dopóki Iris mu na to nie pozwoli.
Nekromancja była w Verdett zakazana. Za złamanie prawa groziła nawet kara śmierci. Dlatego lepiej, by policja nie dowiedziała się o tym zajściu.
Baudelaire z cichym stęknięciem podniosła rannego mężczyznę, pomagając sobie czarem zwiększającym siłę. Nie wahała się ani chwili - pobiegła prosto na Planetree Street. Ulica ta znajdowała się w dzielnicy zamieszkałej przez zubożałą arystokrację. Po obu stronach drogi stały niewielkie, nijakie posesje. Brakowało im tej szczypty wyrafinowania i smaku, które znamionują architektoniczną sztukę. Każdy dom wyglądał jak odlany z tej samej brzydkiej formy.
Iris kopnęła parę razy w drzwi numeru szóstego. Musiała odczekać trzy minuty, zanim w progu pojawiła się zmęczona twarz młodego lekarza.
- Iris! - krzyknął ze zdziwienia, lecz gdy zobaczył krwawiącego pacjenta, górę wzięły medyczne instynkty. - Co się stało?
- Awantura na ulicy. Postaraj się poskładać go do kupy - powiedziała, kładąc rannego na stole. Niewątpliwą zaletą Gabriela było to, że zadowalał się najprostszymi wyjaśnieniami.
- Wiesz, ta twoja magia przyprawia mnie o dreszcze... - przyznał się, wskazując na nekromancką pieczęć na czole półelfa.
- Lepiej bierz się do roboty, bo jeszcze trochę i będziesz miał okazję leczyć zombie.

***

Po kilkudniowej rekonwalescencji półelf czuł się na tyle dobrze, że Iris mogła zdjąć pęta krępującego jego duszę. Zdradził nawet swoje imię - Aeon.
- Nadszedł czas na poważną rozmowę - powiedziała pewnego razu Baudelaire, siadając na krześle obok łóżka, w którym odpoczywał Aeon. - Gdzie jest Macabre? Gadaj!
Apodyktyczny ton kobiety nie dopuszczał żadnego sprzeciwu.
- Aby dostać się do miejsca, gdzie ona się znajduje, potrzebny jest pewien medalion.
- Więc mi go daj! - niecierpliwiła się. Gabriel opierał się o ścianę, przysłuchując się w milczeniu konwersacji.
- Chciałbym, ale nie mogę. Ten medalion został mi skradziony.
- Skradziony?! - warknęła, nie wierząc własnym uszom.
- Tak, przez człowieka imieniem Duvael. Zabrał mi medalion, a potem do mnie strzelił. Aby wejść w posiadanie księgi, musisz go znaleźć i odzyskać wisior.
- Nie taka była umowa!
- Proszę, zrozum! - Aeon próbował ją udobruchać. - Zrobiłbym to sam, ale jestem zbyt słaby. A zanim wrócą mi siły, on zdąży ukryć się tak, że nigdy go nie znajdę!
Magini wpatrywała się intensywnie w półelfa, przygryzając ze złością wargi. Nie należała do osób cierpliwych ani takich, które pokornie godzą się z porażką.
- Jak wygląda ten medalion?
Usta Aeona rozciągnęły się w uśmiechu.
- Jest mniej więcej wielkości pięści. Ma kształt szmaragdowej łzy, a w jego środku znajduje się krwawy rubin. Zawieszono go na złotym łańcuszku. Nie można się pomylić.
- A jak wygląda ten facet?
- Średni wzrost, przeciętna uroda, żadnych znaków charakterystycznych. Rozpoznać możesz go po czymś innym - zakrzywia wokół siebie przestrzeń.
- To przez ten portal, który nosi w sobie - domyśliła się.
- Dokładnie. Im szybciej wyruszysz, tym lepiej.
- Jak chcesz znaleźć kogoś, kto może być teraz na drugim końcu świata? - wtrącił Gabriel.
Iris wyszczerzyła się złowieszczo.
- Mam swoje sposoby.
- Czy mogę ci jakoś... pomóc?
- Nie żartuj - prychnęła lekceważąco. - Pilnuj lepiej pacjenta. - Odwróciła się i odeszła. Gabriel patrzył za nią w przygnębieniu. Gorzej ulokować swoich uczuć już nie mógł.
W oczach Aeona błyszczało rozbawienie.

***

Iris usiadła na podłodze w piwnicy opuszczonego domu na May Avenue. Wokół niej wyrysowany był kredą pentagram. Kobieta wzięła sztylet i zagłębiła ostrze we wnętrzu swojej dłoni. Na czubku noża pozostało kilka szkarłatnych kropel. Kobieta strząsnęła je na ziemię, łącząc palcami w niewielką plamę. Wystarczyło parę słów mocy, aby tafla krwi zamieniła się w lustro ukazujące siedzącego na fotelu mężczyznę.
- Mam cię - powiedziała do siebie z satysfakcją i dostroiła zwierciadło, aby wychwycić szczegóły interioru.

***

- Oddawaj medalion. I nawet nie próbuj otwierać portalu, bo zginiesz. - Z tymi słowami Iris wpadła do hotelowego pokoju, mierząc jednocześnie śmiercionośnym zaklęciem w Duvaela. Mężczyzna patrzył na nią ponuro. Na pewno nie był człowiekiem. Żadna ludzka istota nie ma tak mądrych, a jednocześnie tak smutnych oczu.
- Niczego nie rozumiesz. Aeon to demon. Wykorzystuje cię. Księga to tylko wabik. On to wszystko ukartował. Nawet sam się postrzelił, by wciągnąć cię do tej gry! Jeśli oddasz mu medalion, zabije cię bez mrugnięcia okiem. A potem dalej będzie czynił niewyobrażalne zło...
Baudelaire tylko się roześmiała.
- Nie, to ty nie rozumiesz. Masz mnie za idiotkę? Myślisz, że nie wiem, czym jest ten wisior? - Na twarzy Duvaela odmalowało się przerażenie. - To Medalion Pradawnych! To świecidełko ma w sobie moc, aby zniszczyć cały świat! Przy nim Macabre jest nieszkodliwa jak dziecięca kolorowanka. Czy mogłabym oddać komukolwiek takie cudo?
- Ty... ty siło nieczysta! - krzyknął, w lot odgadując intencje kobiety.
- Żebyś wiedział. - Zanim Duvael zdążył wykonać obronny gest, ugodziło go potężne zaklęcie odbierające życie. Jego ciało rozsypało się w proch. W pokoju jeszcze przez kilka sekund rozbrzmiewał pełen bólu skowyt.
Iris podeszła do kupki białego popiołu - pozostałości po praworządnym aniele - i rozgarnęła go rękami. Z nabożną czcią ujęła w dłoń medalion. Spojrzała na niego pod światło. Metal zdawał się promieniować majestatycznym blaskiem, a w czerwonym kamieniu igrała zapieczętowana przed wiekami moc.
Magini uśmiechała się szeroko, patrząc na przepustkę do nowego świata. Jej nowego świata.
A może by tak zmieść technologię z powierzchni ziemi? Poślę do piekła tę całą plugawą cywilizację! – myślała z rosnącym zadowoleniem. - Ale najpierw zajmiemy się panem Aeonem...

Data:

październik 2007

Podpis:

Toddziak

Ocena:

5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

Twój komentarz:

1.Zaznacz ocenę i (lub) wpisz komentarz.
2.Wciśnij klawisz "Oceń." 

Zobacz oceny
Zobacz komentarze

Paweł

Niepełnosprawny chłopiec w szkole. Dla dzieci.

Sponsorowane: 176

Autor płaci: 100

Czarodziej snów. Cz. 4

Ernestyna przypomina sobie sen, będący przyczyną rozdarcia. Postanawia wyzwolić się z koszmaru i przerwać milczenie.

Sponsorowane: 175

Zlecenie. prolog + rodział 1

Historia płatnego mordercy. zgodnie z sugestiami dziś(17.08.2010) ostatecznie pocięte, w końcu poprawione dialogi i akcja. inne części w moim profilu

Sponsorowane: 110

KATEGORIE:

więcej >>

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia

O firmie Polityka prywatności Ogólne zasady Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2010 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów.
Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.