http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
500

Śmierć

  Śmierć przeczesała swe hebanowe włosy smukłymi palcami i westchnęła, przeglądając się w zwierciadle wody.  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W styczniu nagrodą jest książka
Franny i Zooey
J. D. Salinger
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Śmierć

Śmierć przeczesała swe hebanowe włosy smukłymi palcami i westchnęła, przeglądając się w zwierciadle wody.

Miłość z internetu cz. XI - nauka kochania się II

Klękła jednym kolanem obok mojego boku i przekroczyła mnie drugą nóżką tak że znalazła się tyłem do mnie siedząc na moich

Miłość z internetu cz. XII - czy to normalne?

Naprawdę dla dorosłych. Wstyd mi przekazywać to o czym pisaliśmy. Nigdy nie wyobrażałem sobie że mogę mieć takie pragnienia co do kochania się z moją najdroższą. A może miałem ale nie wiedziałem że da się je opisywać i zastosować w realu, że tego się

Głupia Sztuka Akt II

Dalsze perypetie wspaniałych bohaterów :)

Glupia Sztuka Akt I

Uwaga! Tego tekstu nie należy traktować poważnie.

Człowiek-Wilk

Wspomnienia wędrowca z lasu, w którym zabłądził

Władcy Kosmosu

Humorystyczne opowiadanie, którego bohater doznaje niezwykłych halucynacji.

Zagubiona Jednostka

Ludzie skazani na samotność bardzo często wspominają przeżyte chwile. Osoby chorujące na depresję lub inne choroby psychiczne, robią to sto procent częściej. Chcą wszystko kreować od początku, tym samym dostając kolejną szansę od losu.

Państwo Florek Rozdział VIII-Bankowiec

Kolejny rozdział, w którym ponownie znajdujemy się w szkole. Tym razem przedstawiam proste sposoby manipulowania ludźmi, irracjonalne reakcje w tłumie, konsekwencję działania oraz wpływ autorytetu na innych. Zapraszam to lektury. Zapraszam do świata

Szalony

Dawno nic nie pisałem. Chyba najwyższa już pora wrócić.

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
1605
użytkowników.

Gości:
1605
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 35681

35681

Praca domowa

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
07-08-11

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Fantastyka/Komedia/-
Rozmiar
5 kb
Czytane
1984
Głosy
24
Ocena
4.79

Zmiany
17-09-16

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: djas Podpis: Dariusz S. Jasiński
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Krótkie, ale treściwe... Uwaga!!! Gorące lato i inne ciepłe opowieści - singiel literacki autora z 4 opowiadaniami już w sprzedaży (zajrzyjcie na jasiński.org.pl)

Opublikowany w:

Science Fiction

Praca domowa

Byłem trochę podenerwowany, kiedy przekroczyłem próg klasy. Każde dziecko zresztą znajdowało się w podobnym stanie. Mocno przycisnąłem do siebie pudełko i usiadłem na swoim miejscu. Panowała cisza. Nikt nic nie mówił.

Nauczycielka się spóźniała. Miałem wrażenie, że robi to celowo. Zdawała sobie sprawę, że na ten dzień czekaliśmy wszyscy od dawna. Wreszcie weszła, spojrzała na nas zdziwiona i nagle chyba uprzytomniła sobie, co miało dziś nastąpić.

- Witam was drogie dzieci. Strasznie tu dzisiaj cicho i spokojnie, jak nigdy... Dobrze, że choć teraz wiem, że jak chcecie, to możecie być grzeczni.

Sprawdziła listę obecności, jakby nie wiedziała, że dziś do szkoły dotarłby nawet martwy uczeń.

- Wszyscy obecni. No, no. Teraz zadam chyba niepotrzebne pytanie... Jest może ktoś nieprzygotowany?

Cisza.

- Tak myślałam. Dziś nie zrobimy przerwy, zakończymy po prostu wcześniej zajęcia. Chyba, że i tak zabraknie nam czasu. No dobrze, nie traćmy go więcej. Wyjmijcie wasze małe cudeńka.

Każdy ochoczo zabrał się do otwierania swojego skarbu.

- Zaczniemy dziś od końca listy...

Nie! Byłem drugi w dzienniku, a w ten sposób spadłem na przedostatnią pozycję. Wszyscy już będą znużeni, nawet nie przyjrzą się uważnie mojemu dziełu.

Pierwsze z dzieci stanęło na środku i pokazało nam swój kosmos. Potem następne i następne, aż stałem się śpiący. Pani wystawiała wszystkim oceny bardzo dobre, może tylko ten fajtłapa z ostatniej ławki dostał niższą ocenę. W końcu przyszedł czas na mnie.

- Oto mój kosmos. - zacząłem - Podzieliłem go na mgławice, które obracają się wokół centrum kosmosu. Mgławice składają się z galaktyk, w których umieściłem gwiazdy, wokół których w trzydziestu procentach przypadków umieściłem układy planetarne. Wszystko zgodnie z grawitacyjną teorią fizyki. Na jednej z planet stworzyłem życie oparte na związkach węgla.

- Ciekawe, ciekawe... - wtrąciła nauczycielka.

- Jeden z żyjących gatunków jest rasą świadomą, posiadającą rozum i potrafiącą budować. Początkowo używali jedynie kamiennych noży, dziś doszli już do etapu przetwarzania polimerów! Potrafią opuszczać swoją planetę, ale jak dotychczas na niewielkie odległości.

- Na co działają?

- Nazwałem to odżywianiem. Spożywają inne gatunki, a w ich organizmach w umieszczonych tam mini przetwórniach chemicznych następuje przetwarzanie pochłoniętego materiału na składniki budulcowe. Poza tym spalają tlen. Początkowo eksperymentowałem z azotem, ale ostatecznie tylko kilka gatunków prymitywnych stworzeń wykorzystuje tą metodę.

- Masz może odpowiednie wykresy i tabele?

- Tak, tu jest wszystko...

- No, no... Sam tego wszystkiego nie zrobiłeś?

- Pomagali mi rodzice. Szczególnie przy tych związkach pokarmowych przydała się wiedza mamy. W końcu jest egzobiologiem.

- O, widzę, że są dwupłciowi, jak my.

- Są.

- Rzeczywiście imponujące. A układ kosmosu, to pewnie projekt taty?

- Mhm.

- Ojciec architekt układowy, matka egzobiolog. Rzeczywiście, nie mogłeś zaprezentować tandety. Jak na razie twoja praca jest najdojrzalsza. Dziękuję, masz ocenę bardzo dobrą.

- Ale ja jeszcze nie skończyłem...

- Jeszcze coś?

- No właśnie. I zaręczam pani, że to mój pomysł. Nawet rodzice o tym nie wiedzą...

- Zamieniam się w słuch.

- Chodzi o tę najdoskonalszą rasę. Umiem się z nimi porozumieć...

- Jak to?!!! Przecież to niemożliwe. Tu jest napisane, że jeden osobnik żyje niespełna parę naszych sekund! A poza tym jak możesz porozumieć się z istotami węglowymi? Tego jeszcze nikt nie dokonał!

- Nie było to takie trudne... Potrafię zwalniać i przyspieszać czas w ich świecie, tak, że ich płynie równolegle do naszego, wtedy słucham, o czym myślą...

- Poczekaj, niech nadążę. Napisałeś, że ich myśli to fale mózgowe. Przecież nawet dla nas nie mogą być one dostrzegalne.

- Mogą, jeśli zamontuje się im odpowiedni przekaźnik energetyczny. Składa się z trzech części nad-, pod- i świadomości. Wszystkie one współdziałają ze sobą. Z ich mózgów informacje przekazywane są do świadomości, która je dekoduje i przesyła do nadświadomości, która wzmacnia sygnał i przekazuje go mnie, z kolei ja odpowiadam, przekazując dane do podświadomości, która osłabia sygnał i importuje go do świadomości, skąd trafia do ich mózgów.

- Dosyć to skomplikowane. Ale chyba rozumiem. A z czego, powiedz, zbudowałeś takie wymagające urządzenie?

- Ja... ja... Oddałem im część swojej energii życiowej. Małą część. W zasadzie więc zbudowani są też i ze mnie. I ta, jak to nazwałem ogólnie, dusza, nie podlega zniszczeniu... Jest nieśmiertelna, jak i my.

- Niech to! Stworzyłeś ich na obraz i podobieństwo swoje... To niebywałe... I... I co się z nimi dzieje po zużyciu się ciała?

- Są pewne zasady. Jak oni je spełnią przenoszą się do innego wymiaru, gdzie spełniają im się wszystkie marzenia, które mieli podczas węglowej egzystencji. A ci, którzy zawiedli wracają z powrotem do postaci fizycznej. Nazwałem to reinkarnacją...

- Oni wiedzą, że ich stworzyłeś?

- Wiedzą.

- I jak na to reagują?

- Uznali mnie za swego stwórcę oddają mi cześć...

- A to dobre. Wielbią pięcioletnie dziecko i jeszcze nadają ci funkcje ich boga... No dobrze, będzie ocena celująca. Muszę też chyba wystąpić o stypendium naukowe dla ciebie i przesłać dokumentacje do samej góry. Dla zabawy odkryłeś ciekawe rzeczy...

Byłem szczęśliwy. Właśnie tego oczekiwałem. Stypendium...

- Ale powiedz mi jeszcze tylko jedno, dziecko. Czy jako bóg, przyznałeś się im, że są tylko pracą domową?...

Podpis: 

Dariusz S. Jasiński 2000
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Miłość z internetu cz. XI - nauka kochania się II Miłość z internetu cz. XII - czy to normalne? Głupia Sztuka Akt II
Klękła jednym kolanem obok mojego boku i przekroczyła mnie drugą nóżką tak że znalazła się tyłem do mnie siedząc na moich Naprawdę dla dorosłych. Wstyd mi przekazywać to o czym pisaliśmy. Nigdy nie wyobrażałem sobie że mogę mieć takie pragnienia co do kochania się z moją najdroższą. A może miałem ale nie wiedziałem że da się je opisywać i zastosować w realu, że tego się Dalsze perypetie wspaniałych bohaterów :)
Sponsorowane: 330Sponsorowane: 310Sponsorowane: 305

 

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2017 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.