http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
200

Nie musi boleć

Autor płaci:
200

  Przemoc domowa to nie tylko problem rodzin patologicznych zdarza się w tzw. porządnych rodzinach. Ból cierpienie, udawanie i wyzwolenie.  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W lipcu nagrodą jest książka
Nikt z rodziny
Arkadiusz Pacholski
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Nie musi boleć

Przemoc domowa to nie tylko problem rodzin patologicznych zdarza się w tzw. porządnych rodzinach. Ból cierpienie, udawanie i wyzwolenie.

Marzenia nie spełniają się same

Wielkie uczucie, uzależnienie,strach i huśtawka emocjonalna.

Euromajdan

I każde inne takie miejsce. Kobieta i mężczyzna.

Na niby

Tym razem podrasowana vilanella.

To tylko sen

Dziś bohaterka jest dojrzałą kobietą. Przypadkowo spotyka człowieka z którym łączyła ją kiedyś nie tylko miłość.

Szklana góra

Szukając na skróty drogi do szczęścia, bohater powieści popada w alkoholizm.

Grajek

Kolejne opowiadanie o wiedźmie Ostróżce.

Transporter

Niezobowiązujące, momentami śmieszne a momentami obrzydliwe opowiadanie o urokach jazdy pociągiem. OSTRZEŻENIE: Tylko dla miłośników groteski i ludzi z dużym poczuciem humoru, także tego mocno przerysowanego.

W kraju Polan

O abstrakcyjności tu bytu

Zmierciadełko...

Mirror, mirror, on the wall...

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
846
użytkowników.

Gości:
844
Zalogowanych:
2
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 19274

19274

Wehikuł czasu

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
05-10-06

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Fantastyka/Dla dzieci/Komedia
Rozmiar
11 kb
Czytane
3019
Głosy
2
Ocena
4.75

Zmiany
05-10-06

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: guska91 Podpis: Co życie robi z człowiekiem? drąży, niszczy, zabija...
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Ciekawe i ... po prostu interesujące:) Miłej lektury życzę

Opublikowany w:

Wehikuł czasu

Dzisiaj rano wstałam jak zwykle o 7:00 i wyruszyłam na podbój łazienki. Tak się nieszczęśliwie stało, że mój tata zajmował właśnie to pomieszczenie. No cóż ... Trzeba będzie trochę poczekać ... Mamy dopiero na 9:45, wiec może jeszcze się na chwilę położę? – pomyślałam.
-Tak. To bardzo dobry pomysł. – powiedziałam na głos i na nowo zagrzebałam się w ciepłej jeszcze kołdrze. – Ale przyjemnie! Mmm.... - mruknęłam. Przeszła mi jednak chęć na spanie, więc wzięłam książkę z cyklu „Szkoła przy Cmentarzu” i zagłębiłam się w lekturze.
Nagle poczułam, jak powieki zaczynają mi ciążyć ... Coraz niżej i niżej...
Zasnęłam.
Jednak szybko otworzyłam oczy. Nie chciałam znowu zaspać do szkoły! Ale zaraz, zaraz ... Coś mi nie pasowało w wyglądzie mojego pokoju, ale nie wiedziałam co... Wiem już! To przez tą wielką złocisto-srebrną szafę z wieloma guzikami na drzwiczkach! Wstałam powoli i podeszłam do wielkiej machiny. Jedno już wiedziałam: to nie jest moja nowa szafa. Przyjrzałam się jej z bliska. Tu coś nacisnęłam, tam przekręciłam i stwierdziłam, że otworzyło się coś na kształt drzwi obok panelu z guzikami.
Była to mała, może na wysokość metrowa, kwadratowa dziura. Chwilę zastanawiałam się czy wejść do środka, czy może kogoś zawołać.
-Raz się żyje. – zwyciężyła ciekawość. Powoli przecisnęłam się przez otwór i weszłam do sporego pomieszczenia. Z zewnątrz nie wyglądało to na takie duże! Na środku stało niskie krzesełko i równie niski stolik. A na owym stoliku znajdowało się coś, co przypominało laptopa, ale posiadało znacznie więcej różnorakich guziczków i przycisków. Obok leżała dokładna instrukcja obsługi.

1. Aby wystartować, ustaw rok, w który chcesz się przenieść, lub konkretną datę. Np.: 12.04.2067r.
2. Następnie wciśnij duży, niebieski przycisk z napisem:
„Go”.
3. Usiądź wygodnie na krześle, zapnij pasy i włóż na głowę kask bezpieczeństwa, który znajdziesz pod krzesłem.

Uwaga!
Na pół godziny przez podróżą, zalecane jest pić tylko wodę niegazowaną i jeść chipsy o smaku łagodnej papryki.
Spożywanie nadmiernej ilości pożywienia przed startem, może spowodować mdłości lub zawroty głowy.

-No cóż... Ja od kilku godzin nic nie jadłam... – powiedziałam cicho. – Chyba sprawdzę, jak to działa! – dodałam poczym usiadłam na krzesełku i, stosując się ściśle do instrukcji obsługi, odpaliłam machinę. Ustawiłam datę 26 maja 2007r. Datę moich 18 urodzin.
Krzyknęłam. Strasznie zaczęła mnie boleć głowa.

Następny dzień. Data nieznana. Godzina też.

Obudziłam się w małym, drewnianym domku na drzewie. Przestraszyłam się trochę, bo nigdy dotąd nie widziałam tego domku. Może i był mały, niski i pachnący świeżym drewnem, ale wyposażony był we wszystko co potrzebne człowiekowi w moim wieku. Czyli między innymi:
-laptopa z dostępem do Internetu,
-40 calowy telewizor z kablówką, DVD i konsolą do gier,
-na półce radio z pełną kolekcją płyt z gatunku Hip-Hop i Pop,
-oraz inne sprzęty elektroniczne i nie tylko.
Z domku na drzewie znalazłam lornetkę.
-Chyba nikt się nie obrazi, jak ją sobie pożyczę ... – powiedziałam do siebie i wsunęłam lornetkę do kieszeni piżamy, którą miałam na sobie. Jakoś nie zdążyłam się przebrać w normalne ciuchy. Teraz tego żałowałam.
Powoli wstałam i wyjrzałam przez okno. A za oknem willa z basenem! Przy
basenie właśnie odbywała się impreza. Wyszłam z domku i podeszłam bliżej,
kryjąc się w cieniu.
Nagle poczułam, że coś mnie chwyciło za nogę. Odwróciłam się i ujrzałam malutkiego szczeniaczka z przewiązaną wokół szyi, kolorową wstążką. Domyśliłam się, że jest on zapewne prezentem dla osoby, która tańczyła z jakimś chłopakiem na wysepce na środku basenu. Wyciągnęłam lornetkę i skierowałam ją na tańczącą parę.
Po chwili doszłam do wniosku, że osoba, którą obserwuję jest bardzo podoba do mnie! Taki sam kolor włosów, taka sama cera i kolor oczu. Popatrzyłam na dziewczynę i pomyślałam: „Więc to tak będę wyglądała w przyszłości! Muszę przyznać, że taki wygląd w zupełności mi pasuje. Chłopaka nie znałam. Ale zapewne niedługo go poznam ...”
Przyglądałam się tańczącej parze aż rozbrzmiały ostatnie dźwięki piosenki, która zapewne będzie moją ulubioną. Kiedy przebrzmiała piosenka, dziewczyna wskoczyła wraz z chłopakiem do basenu i trzymając się za ręce popłynęli do brzegu. Jak dopłynęli, jacyś ludzie podali im ręce, by ich wyciągnąć. Wyszli. Wtedy „ja” poślizgnęłam się na śliskich kafelkach i wpadłam ponownie do basenu. Rozległy się przerażone krzyki osób obecnych na przyjęciu. Wiedziałam, że to mogą być moje ostatnie chwile! Niewiele myśląc wyskoczyłam z krzaków, popędziłam w kierunku basenu i w pełnym biegu wskoczyłam do wody. W piżamie niewygodnie się pływa, ale jakoś dopłynęłam do „mnie” i wyciągnęłam na brzeg.
Ludzie patrzyli się na mnie jakoś dziwnie ... Nie rozumiałam o co chodzi!
-Niech ktoś zadzwoni po karetkę! – zawołałam. Nikt się nie poruszył. – Mamo, tato! Zadzwońcie po karetkę! – ponowiłam moją prośbę. Ktoś zawołał mnie po imieniu. Jednak szybko zrozumiałam, że to niebyło do mnie, lecz do mojego przyszłego „ja”. Przez tłum przecisnęła się jakaś dziewczyna. Poznałam w niej Natalkę, moją najlepszą przyjaciółkę. Była strasznie blada. Podbiegła do „mnie” i chwyciła za nadgarstek.
-Żyje! Zadzwońcie po pogotowie! – krzyknęła. Zrobiło się poruszenie wśród ludzi zgromadzonych wokół nas. Chłopak, bardzo przypominający jednego z moich szkolnych kolegów, sięgnął po telefon komórkowy. Po chwili nadjechała karetka.
Zabrali „mnie” i mamę. Chciałam porozmawiać z Natalką, ale nie mogłam. Kiedy chciałam złapać ją za rękaw, ale moja ręka przeszła na wylot! Natomiast Natala wzdrygnęła się.
-Jakoś zimno mi się zrobiło w rękę... –mruknęła do chłopaka, który wyglądał jak Sebastian, jej przyjaciel.
-Chodź, przytulę cię. –odparł a ona wtuliła się w jego bluzę. Wiedziałam, że dla ludzi z przyszłości nie istnieję, więc udałam się do domku na drzewie. O dziwo machina dalej tam stała.

Dzień: kolejny. Godzina: koło 11:30 rano.

Dzisiaj pojechałam na wizytę do szpitala wraz z Natalką, mimo że mnie nie widziała. Weszliśmy do dużego, białego budynku. Pielęgniarka skierowała nas do pokoju numer 18. Na białej pościeli leżała jakaś postać. Na oparciu wisiała tabliczka:
Agnieszka Bubółka
stan bardzo ciężki.
poważny wstrząs mózgu.

Jak to przeczytałam, to poczułam, że nogi się pode mną uginają. Natalka jęknęła cicho i podeszła bliżej osoby leżącej na łóżku.
-Aga... Aga, jak się czujesz? – zapytała szeptem. Zapytana otworzyła powoli oczy.
-Bardzo źle... –odparła i ponownie je zamknęła. Natalka siedziała jeszcze chwilę i opuściła pokój. Ja usiadłam na łóżku.
-Widzisz mnie? –zapytałam ciekawa, czy chociaż ona mnie widzi. „Ja” otworzyłam oczy.
-Tak... Dziękuję ci, że mnie uratowałaś...–wyszeptała. –Przybyłaś wehikułem, prawda?
-Tak. Skąd wiesz? –zapytałam zdumiona, że ona może wiedzieć coś takiego.
-Ze 100 lat z górą, jedna z nas, Agnieszek, odkryła dziwną machinę i postanowiła sprawdzić do czego ona służy. Weszła do wehikułu i przeniosła się dokładnie w dzień swoich 18 urodzin. Od tamtej pory, każda z nas wsiada 27 października do maszyny i patrzy biernie na swoją śmierć. Dopiero ty postąpiłaś inaczej. Dziękuję ci bardzo.
-A co to za domek na drzewie? –zapytałam.
-To jest coś, czego nie widzą inny ludzie tylko my. Tylko osoby, które podróżują za pomocą tej maszyny. –wyjaśniła mi „Aga”. Nagle usłyszałam odgłos kroków, dobiegający zza drzwi pokoju nr 18. –Idź już! Uciekaj!

Godzina 15:12 (w domku znalazłam zegarek)

Po wyjściu ze szpitala, udałam się do domku na drzewie. Jakoś dziwnym zbiegiem okoliczności mimo, że nie miałam od kilku dni nic w ustach, nie czułam wcale głodu. Podeszłam do wehikułu. Wyglądał tak jak zwykle ...
I nagle mnie olśniło. Przeniosę się w czasie do chwili w której wpadałam do wody i na to nie pozwolę!

Znowu 26.05.2007 r. Godzina 21:30

Znowu ten sam obrazek; tańcząca para na wysepce. Piosenka się kończy. Czas ruszyć do akcji.

Godzina 21:45

Tym razem podeszłam na skraj basenu jeszcze zanim „Aga” i ten chłopak wskoczyli do wody. Po chwili zmieszałam się z tłumkiem ludzi, którzy chcieli pomóc „mi” i temu chłopakowi wyjść z basenu. I zobaczyłam czemu „Aga” wpadła do wody...
Jedna z dziewczyn podających jej rękę puściła „mnie” w końcu, kiedy tylko wyszłam z basenu i lekko mnie pchnęła. Złapałam wyciągniętą rękę „Agi” i wciągnęłam ją znowu. Udało się! „Aga” nie wpadła do wody!

27.05.2007r. Godzina 12:12

Zostałam na przyjęciu do końca. Dobrze się bawiłam, mimo iż nikt poza „Agą” mnie nie widział. Później moje przyszłe „ja” odeszło ze mną na bok.
-Dziękuję ci bardzo. Zmieniłaś bieg historii i tym samym swoje przeznaczenie. Zapewne teraz będziesz chciała wrócić do swojego roku... Prawda? – zapytała.
-Raczej tak. Chociaż spodobało mi się tu. –odparłam po chwili. Szczerze mówiąc gdyby nie to, że nikt mnie nie widzi, to było całkiem znośnie. Polubiłam ten rok i szkoda mi było, że musze go opuścić. Ale niestety ... Nic nie może trwać wiecznie ...
Stałam chwilę w bezruchu. „Aga” w tym czasie ściągnęła z szyi łańcuszek ze srebrnym delfinem. Podała mi go na wyciągniętej dłoni.
-Proszę, to dla Ciebie. Dostałam go od tego chłopaka, z którym tańczyłam. To Adrian. Dostaniesz taki sam na 16 urodziny. – to mówiąc, wzięła moją dłoń, położyła na niej łańcuszek i zamknęła ją ponownie.
-Dziękuję. – wyszeptałam i ruszyłam wolnym krokiem w kierunku domku na drzewie. Wspięłam się po drabince i odłożyłam latarkę na jej miejsce. Po raz ostatni spojrzałam na willę z basenem i wsiadłam do wehikułu. Ustawiłam datę 27.10.2004r i wcisnęłam „Go”.
-Czas wracać – powiedziałam cicho i poczułam znajomy mi już ból głowy.
Po chwili, która minęła jak jedno uderzenie zegara, odmierzające jedną sekundę, leżałam w moim łóżku. Podczas podróży zamknęłam oczy. Teraz je otworzyłam i spojrzałam na mapę nieba, która jest nad łóżkiem. Teraz już sama nie wiedziałam, czy to wszystko to był sen czy zdarzyło się naprawdę ... Wiedziałam, że nie zapomnę tego do końca życia...
Spojrzałam na zegarek, który stoi na nocnej szafce. Godzina 7:30. Jeszcze mam trochę czasu, zanim będę zmuszona wstawać i szykować się do szkoły. Przysunęłam ręką po twarzy i poczułam coś zimnego ... Otworzyłam dłoń i na poduszkę wysunął się łańcuszek z delfinem ...

Podpis: 

Co życie robi z człowiekiem? drąży, niszczy, zabija... 26.10.2004
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Marzenia nie spełniają się same Euromajdan Na niby
Wielkie uczucie, uzależnienie,strach i huśtawka emocjonalna. I każde inne takie miejsce. Kobieta i mężczyzna. Tym razem podrasowana vilanella.
Sponsorowane: 200
Auto płaci: 200
Sponsorowane: 121
Auto płaci: 250
Sponsorowane: 113
Auto płaci: 113

 

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2014 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.