http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
220

Gdy gwiazdy upadły

Autor płaci:
530

  Bibilijna wizja końca świata  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

We wrześniu nagrodą jest książka
Tuan
Cizia Zyke
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Gdy gwiazdy upadły

Bibilijna wizja końca świata

Los

Z zbioru Wspomnienia

Baśń prawdziwa

Z dedykacją dla Bartka Danielkiewicza. Człowieka, który wierzy w dobro.

Co u nas, w Polsce

"Jedliście bez zastawy i sztućców na białym obrusie. Nie używaliście dłoni. Macie to? W takim razie mowa tu o wielkiej sztuce wspomnianego wyżej magistra z tą różnicą, iż została wykonana przy pomocy farb, pędzli i płótna."

Robak

Kilka słów o zrujnowanej Kamienicy i losach jej ponurych mieszkańców.

Pierzeja I

Papieros. Ulica. Czy już czujesz obrzydzenie do samego siebie?

Wigilia i Mruczek

Co się zdarzyło w Wigilię.

Wigilia w górach

Opowiadanie o niezwykłej podróży z nutką przygody w tle...

***

Krótki wiersz współczesny

Szklana góra

Szukając na skróty drogi do szczęścia, bohater popada w alkoholizm.

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
295
użytkowników.

Gości:
295
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 12327

12327

"Tęczowy skarb"

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
05-01-23

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Dla dzieci/Inne/-
Rozmiar
11 kb
Czytane
1670
Głosy
1
Ocena
3.50

Zmiany
05-01-23

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: Marcin Gamrat Podpis: Marcin Gamrat
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Jak rozwinąć wyobraźnię.

Opublikowany w:

"Tęczowy skarb"

„Tęczowy skarb”
Witam! Nazywam się Wojtek i mieszkam w Wiecznej Krainie Gniewu. Wszyscy mieszkańcy są tu smutni i pełni niechęci do życia. A wiecie dlaczego jesteśmy tacy smutni? W samym centrum naszego miasteczka znajduje się mały budynek, nazywany przez nas „Budynkiem Pecha”. Ta nazwa bardzo pasuje do tego miejsca. Znajduje się tam bowiem bardzo ważna sala. To w niej umieszczony został sprzed kilkuset lat kamień, który spuścił elf Elgorro zaczarowany przez czarnoksiężnika. To dzięki niemu wszyscy mieszkańcy są tu zaklęci tym kamykiem. Nie wyobrażam sobie życia w naszej krainie z tym kryształem!
Codziennie o szesnastej przychodziłem do mojego kolegi , który mieszkał ze swoim dziadkiem. Uwielbiałem ich odwiedzać! Na początku wszyscy troje siadaliśmy przy stole z uśmiechem na twarzy. Piliśmy herbatkę i długo rozmawialiśmy. Kiedy zapanowało tu nieszczęście kłóciliśmy się bez przerwy. Nigdy dziadek kolegi nie opowiedział mi żadnej bajki.
Wanda (tak się nazywała opiekunka dziadka) opowiadała mi o życiu w Dolinie zanim znalazł się tu przeklęty kryształ. Ono musiało być piękne! Ludzie byli weseli, nie kłócili się, panowała zgoda i harmonia. Czuję się nieszczęśliwy, żyjąc w obecnym czasie.
Tego dnia był wyjątek. Dziadek zaczął opowiadać mi historię o „O skarbie na końcu tęczy”.
- Po każdym deszczu, na który z upragnieniem czekają nasze pola i ogrody, zawsze wychodzi słońce. A potem na niebie widać piękny, kolorowy łuk. Naukowcy nazywają go „zjawiskiem optycznym, powstałym w wyniku załamania światła słonecznego, odbitego na kropelkach deszczu” ale każdy, kto posiada marzenia, mówią na to zjawisko po prostu „tęcza” – dziadek zaśmiał się, wiedział, że mam teraz przed oczami wspaniały łuk złożony z kolorowych pasm i rozciągnięty nad niebem. Naukowcy mylą się, mówiąc na tęczę tylko „zjawisko optyczne”. Jest to bowiem bardzo cenna, kolorowa droga, na końcu której można znaleźć skarb. Skarbem jest wielki kocioł, pełen złotych monet. Nie można go jednak wziąć, od tak. Kotła strzeże sprawiedliwy, lecz surowy skrzat. Trzeba być dobrym i zrobić pewną rzecz, żeby dostać ten skarb. Ludzie mówili, że aby zdobyć zaufanie skrzata trzeba... – i nagle dziadek zamilkł. Uśmiech na jego twarzy znikł, a w oczach zgasła wesoła iskierka. Mnie też zrobiło się smutno. Jakie to dziwne uczucie!
- Dziadku, to straszne!
Do „Budynku Pecha” wtargnął wielki troll i powiększył moc kryształu. Kryształ, rozumiecie?!! Zażądał za niego sztabki złota. Jeśli przez najbliższe sześć miesięcy mieszkańcy Krainy nie dadzą mu skarbu, troll jeszcze bardziej pogorszy sytuację i już na zawsze pozostawi złą moc w naszym Krysztale. Co my teraz zrobimy, dziadku?!!
„Kryształ, Kryształ? – myślałem gorączkowo.
– Przecież to niemożliwe!! Trzeba oddać trollowi złoto, to pewne. Ale skąd my je weźmiemy? Zaraz... Skarb na końcu tęczy. Skarb na końcu tęczy. SKARB NA KOŃCU TĘCZY!”
Kiedy wybiegałem dziadek krzyknął:
- Tęcza to tylko „zjawisko optyczne”. To była prawda. Ale warto sprawdzić - dziadek krzyknął głośniej.
- Jak już chcesz się dostać na tęczę, to tylko wyobraźnią, ale mocną wyobraźnią.
Rozejrzałem się po placyku. Było bardziej szaro, przekupki kłóciły się ze swoimi klientami, dzieci płakały a... O jejku! „Budynek Pechu”! Przedstawiał straszny widok! Okna powybijane, jedna z wieżyczek zawalona, a małe, drewniane schodki jeszcze się paliły. Nasz Kryształ... Odzyskam go! Wszystko musi, MUSI wrócić do normy. Nie ma go dopiero przez pół godziny, a ja już pokłóciłem się z dziadkiem mojego przyjaciela. Jakie dziwne są łzy smutku... takie ciężkie, szare.
Nagle zerwał się wiatr, zrobiło się jeszcze ciemniej i zimniej. Po chwili lało już jak z cebra. Pobiegłem do domu. Nie było tam rodziców. Tata był w pracy, to normalne, ale mama? Od sąsiada dowiedziałem się, że moja mama pobiegła, wraz z innymi mieszkańcami Doliny ratować Kryształ przed trollem i jeszcze nie wróciła. Jaka szkoda! Chciałem się z nią pożegnać przed wyruszeniem „na koniec tęczy”. Trudno, spakowałem potrzebne mi rzeczy i napisałem liścik dla mamy:
„Droga Mamo!
Słyszałem historię o Krysztale. Wiem, że troll żąda złota od mieszkańców.
Postanowiłem wyruszyć »na koniec tęczy« ponieważ tam powinienem znaleźć kocioł złota. Nie martw się o mnie.
Kochający Cię Wojtek”
Mama powinna mnie zrozumieć. Zostawiłem liścik na stole i wyszedłem z domu. Było już troszkę jaśniej i przestało padać. Rozejrzałem się... TAK! Nad całą Doliną przechodziła piękna tęcza. „Znajdę tam skarb!”- pomyślałem. - „Tylko, w którą stronę powinienem iść?” Tego właśnie nie wiedziałem. Po której stronie jest koniec tęczy? „Początek tęczy jest w twoim sercu a kończy się w sercu twojego wroga” -przypomniałem sobie słowa dziadka. - „Więc dla każdego z nas będzie w innym miejscu”.
„Kto jest moim wrogiem?” - szybko myślałem, przed oczami przelatywały mi twarze mieszkańców Krainy. Nagle zatrzymała się twarz skrzata Garliego. Jest bardzo surowy. Zawsze gdy spotykałem go patrzał na mnie złowrogo. Ludzie mówili, że jest sprawiedliwy. Może to i prawda, ale dla mnie Garli jest wrogim i to u niego znajdę skarb!
Skrzat mieszkał w Wielkim Lesie. Nigdy tam nie byłem, bo był za daleko. Postanowiłem szybko wyruszyć, żeby być już za Doliną po zapadnięciu zmroku.
Tęcza górowała nade mną do końca dnia. Po jakimś czasie spostrzegłem, że koniec kolorowego łuku wskazywał na las, w którym mieszkał Garli. Ucieszony pomaszerowałem jeszcze szybciej.
Już po tygodniu dotarłem do Wielkiego Lasu. Zadałem sobie pytanie: - W którym, dokładnie miejscu mieszka skrzat? Rozglądałem się gorączkowo po drzewach. Zobaczyłem małą wiewiórkę, która ciekawie na mnie zerkała. Postanowiłem ją zapytać o drogę.
Zwierzątko wysłuchało mnie cierpliwie. Gdy skończyłem moją opowieść, wiewióreczka zastanawiała się przez chwilę. Potem wzięła największego orzecha i wystukała nim rytm o pień drzewa. Ze wszystkich stron nadleciały małe wróżki. Ich sukienki miały kolor czerwony, fioletowy.....
— To są Duszki Tęczy – powiadomiła mnie wiewiórka.
— Pomagają każdemu, kto ma marzenia i mocno wierzy, że one się spełnią! „ Tęczowe wróżki” zaprowadzą cię do domu skrzata Garliego.
Po krótkim zapoznaniu się z duszkami, wyruszyliśmy w dalszą drogę. „Jeśli ktoś mocno marzy to i skarb na końcu tęczy znajdzie”— tak przez całą drogę śpiewały wróżki. Jestem pewien, że dziadek też kiedyś je spotkał! I powtarzał mi słowa ich pieśni.
Około dwóch godzin szliśmy bez chwili wytchnienia. Okazało się, że jesteśmy już w samym środku lasu. Zmęczony drogą, padłem na mech i od razu zasnąłem.
Po przebudzeniu, duszki tęczy siedziały na gałęzi i rozmawiały o czymś głośno. Rozejrzałem się po okolicy. Znajdowaliśmy się na wielkiej polanie. W samym jej środku stało wielkie drzewo z drzwiami i oknami. To na pewno był dom Garliego!
Podszedłem do drzewa i zapukałem do drzwi. Usłyszałem stukanie i po chwili przede mną stał skrzat. Spojrzał na mnie złowrogo i chyba nie był zadowolony z mojego przybycia. Staliśmy tak przez chwilę nie odzywając się. Wreszcie Garli zaprosił mnie do środka. Zaprowadził mnie do salonu, a sam poszedł, jak powiedział przygotować herbatę. Rozejrzałem się po pokoju.
Oczom moim ukazał się wspaniały widok. Na środku izdebki stał wielki kocioł pełen złota. Jego blask oświetlał cały salon.
„Jeśli ktoś mocno marzy
to i skarb na końcu tęczy znajdzie.
A wtedy twój wróg
przyjacielem się stanie.
Więc nie rezygnuj z marzeń
i bądź szczęśliwy..”
Słyszałem śpiew tęczowych wróżek, które latały wokoło kotła. „Udało się! Znalazłem skarb. Teraz oddam złoto trollowi i życie Krainy Wiecznego Gniewu” wróci do normy!”- pomyślałem. Stałem jak zahipnotyzowany, patrząc na kocioł ze złotem i słuchając wspaniałej pieśni wróżek. Ocknąłem się dopiero, gdy skrzat wszedł do pokoju.
— A więc to ty... - powiedział smutno.
— Ty przyszedłeś po skarb.
„Początek tęczy jest w twoim sercu, a kończy się w sercu twojego wroga”. A więc ja jestem twoim wrogiem. Jesteś dobry, lubię cię i mógłbym dać ci kocioł ze złotem od razu. Ale, niestety... Władca tęczy nie pozwolił mi dawać skarbu, osobie, która nie zrobiła pewnej rzeczy. Czy wiesz co masz zrobić? – zapytał.
Niestety, nie wiedziałem. Właśnie przy tym dziadek urwał opowiadanie – przemknęło mi przez myśl.
— Niestety nie.. – powiedziałem głośno.
Zrobiło mi się przykro. Byłem tak blisko celu i już miałem go stracić? Wróżki nagle umilkły i spojrzały na mnie.
— A więc, regulamin jest taki. Po pierwsze - musisz być dobry. Ty jesteś dobry! Po drugie - nie możesz tej nagrody przeznaczyć na swoje przyjemności. Mogę ci wydać skarb, jeśli opowiesz mi, co masz zamiar z nim zrobić, a ja uznam to za prawidłowe. Mam nadzieję, że wiesz na co przeznaczysz to złoto?
Ucieszony, opowiedziałem skrzatowi o Krysztale, o złym trollu i o mojej podróży. Garli uznał, że to jest bardzo dobry cel i wydał mi kocioł złota. Wtedy wróżki zaczęły śpiewać swoją pieśń. Skrzat wysłuchał jej i powiedział:
— „A wtedy twój wróg przyjacielem się stanie”. Wojtku, czy zgadzasz się, żebyśmy zostali przyjaciółmi?
Oczywiście, że się zgodziłem! Potem długo rozmawialiśmy przy herbatce. Wreszcie o jedenastej Garli powiedział, że jest już za późno, żebym wracał do domu i zaproponował mi nocleg u niego. Chętnie się zgodziłem i od razu poszedłem spać, bo byłem już bardzo zmęczony. Duszki tęczy usiadły dookoła mojego łóżka i śpiewały swoją pieśń o marzeniach.
Gdy obudziłem się, było już bardzo późno. Wyjrzałem przez okno. Nad lasem rozciągała się piękna tęcza, wzdłuż której latały wróżki. Zszedłem na dół. Skrzat siedział przy stole i spokojnie kończył śniadanie. Koło mojego miejsca stał wielki kocioł ze złotem. Mój skarb... Garli podał mi pyszne śniadanie. Gdy skończyłem jeść powiedział:
— Mieszkasz daleko ,a kocioł jest bardzo ciężki. Trudno będzie ci go nieść. Mam więc coś dla ciebie. Chodź ze mną na dwór.
Poszedłem posłusznie za skrzatem, a to co tam zobaczyłem przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Na polance stał wilk i biały pegaz, ze złotymi skrzydłami. Do konia przyczepiona była mała dorożka.
— On zawiezie cię bezpiecznie do domu. Możesz go zatrzymać jak chcesz. A teraz pomóż mi przenieść kocioł do dorożki...
Wreszcie trzeba było się rozstać ze skrzatem. Wsiadłem do dorożki a Amras (tak miał na imię pegaz) wzleciał w górę. W pół dnia dolecieliśmy do Krainy. Jakże wszyscy się ucieszyli gdy mnie zobaczyli!
Następnego dnia mieszkańcy oddali złoto trollowi, a ten z wielkim smutkiem zrzucił czar z Kryształu i znikł. Życie naszego miasteczka wróciło do normy. Wszyscy byli radośni, nikt się nie kłócił, ulice były kolorowe i pełne śmiechu. Odtąd całymi dniami królowała nam wspaniała tęcza.


Podpis: 

Marcin Gamrat 21.10.04r.
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Los Baśń prawdziwa Co u nas, w Polsce
Z zbioru Wspomnienia Z dedykacją dla Bartka Danielkiewicza. Człowieka, który wierzy w dobro. "Jedliście bez zastawy i sztućców na białym obrusie. Nie używaliście dłoni. Macie to? W takim razie mowa tu o wielkiej sztuce wspomnianego wyżej magistra z tą różnicą, iż została wykonana przy pomocy farb, pędzli i płótna."
Sponsorowane: 140
Auto płaci: 220
Sponsorowane: 140Sponsorowane: 140

 

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2014 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.